Ash

„Największą sztuką jest przejść przez piekło i nie stać się diabłem.”

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
- Daniel . – mruknęłam , czyjąc jak czyjeś silne ręce obejmują mnie w tali i przesuwają w bok.
- Przepraszam, nie chciałem cię obudzić. – otworzyłam oczy i zobaczyłam uśmiechniętego bruneta .
- I tak za dużo się . – podniosłam się do pozycji siedzącej i przeczesałam ręką skołtunione włosy . – Jak było w Nowym Yorku ? – jego mina od razu spoważniała .Usta wykrzywił grymas .
- Yvette wpadła na pomysł , bym przenieśli się do jej domu i przeczekali burzę . – bawił się moimi palcami .
- To dobry pomysł . Jedźcie tam .
- Słoneczko , ale ona nie wie o tobie . I lepiej żeby się nie dowiedziała . – widząc moje pytające spojrzenie , westchnął ciężko i położył się na poduszkach , pociągając mnie za sobą . – Yvette jest kimś w rodzaju władzczyni wampirów . Jej stosunek do ludzi … Traktuje was jak pokarm i robi to z każdym . Nie będzie obchodziło ją , że jesteś naszą przyjaciółką . – pogładził dłonią mój policzek . Patrzyliśmy sobie w oczy , całkowicie oczarowani . Moje policzki zaczęły przybierać karmazynowy kolor . Zetknęliśmy się ustami , brunet przyciągnął mnie bliżej siebie . Rękę oparłam na jego torsie . Nasze usta wirowały w szalnym tańcu , a oddechy zaczęły przyspieszać . Oderwaliśmy się od siebie , gdy zabrakło nam powietrza .

- Uważam , że powinniście jechać . – wszyscy ponuro milczeliśmy , ze wzrokiem wbitym w jakikolwiek punkt pokoju , byle tylko nie patrzeć na siebie nawzajem . Nagle oczy wszystkich skierowały się w moją stronę . Nienawidziłam być w centrum uwagi , ale żeby mój pomysł przeszedł musiałam się wysilić .
- Po raz pierwszy się z tobą zgadzam . – powiedziała Lana ze swojego fotela .
- Mówiłem ci , że … - przerwałam Danielowi , wiedząc że zaraz będzie zły .
- Powiedziałam powinniście . Ja zostaję . – starałam się , by mój głos zabrzmiał stanowczo .
- To wykluczone . – chłopak podniósł się z miejsca i zaczął krążyć po pokoju .
- Sama podejmuje decyzję . – patrzyliśmy sobie prosto w oczy . – Nie chcę mieć was na sumieniu . Jesteście dla mnie bardzo ważni . Kocham was wszystkich , oprócz ciebie Lana . Ledwo cię znoszę , ale to i tak nic nie zmienia . – wbiłam wzrok w swoje dłonie . – Wrócę do matki , do starego życia . Wy będziecie bezpieczni .
- A Łowcy ? Zrozum , że nie dadzą ci spokoju .
- Powiem im prawdę . – dopiero teraz spojrzeli na mnie zszokowani . – Przyjeźniłam się z wami , ale potem znikneliście i nie wiem gdzie jesteście .
- Nie ! – głos Daniela zabrzmiał jak wystrzał . – Nie stracę cię po raz kolejny .
- Nie możesz mysleć tylko o sobie ! – podniosłam się i oparłam mu dłonie na ramionach . Zmusiłam się by spojrzeć mu w oczy , choćby miało złamać mi to serce . Odsunął się ode mnie i spojrzał na resztę . Wiedziałam , że to on decyduje , a reszta go posłucha . Ash pojedzie za Cher , też będzie dobrze . Łzy spłynęły mi po policzach , czułam się jakbym już go straciła .
- Pakujcie się . – wyszedł z domu , głośno trzaskając drzwiami .

- Nie wiem jak on mógł się zgodzić na twój durny pomysł . – Cher szybko wrzucała swoje ubrania do dwóch walizek leżących na łóżku . Siedziałam na fotelu , cicho płacząc . Minęły dwie godziny , a Daniela nadal nie było . Martwiłam się .
- To jedyne wyjście . – wymamrotałam .
- Jesteś gotowa ? – Jordan miał mnie odwieść , samolot mieli za trzy godziny . Potem będą bezpieczni . Cher rzuciła się na mnie , przytulałyśmy się, płacząc .
- Będę za tobą tęsknić .

Pół roku później :

- Hej Maddy . – Andie , moja współlokatorka siedziała przy stoliku w naszej ulubionej kawiarni .
- Cześć . Jak tam na uczelni ? – dziewczyna skrzywiła się nieznacznie , ale chwilę potem z przejęciem zaczęła opowiadać , o tym co się wydarzyło . Słuchałam jej uważnie , a raczej starałam się to robić . Moje myśli uciekały w stronę Daniela , tak było od sześciu miesięcy . Minęło pół roku , a ja tęskniłam jak tego dnia , w którym zaszłam pod ich dom , a w żadnym z okien nie paliło się światło . Złamałam sobie serce , ale to było konieczne . Jeżeli chodzi o inne sprawy , to wyprowadziłam się od matki i wynajęłam małe mieszkanie z dwiema dziewczynami : Andie i Lily . Zaprzyjaźniłyśmy się , a na uczeli na którą się dostałam traktowano mnie dobrze . Może nie wszyscy mnie lubili , ale nikt nie traktował mnie jak szmaty .
- A jak było u ciebie ? – blondynka przyglądała mi się z niepokojem . – Jakoś niewyraźnie wyglądasz .
- Jest dobrze , po prostu deszczowa pogoda tak na mnie działa . – w te miesiące nauczyłam się jak dobrze kłamać i wychodziło mi to wspaniale . Nikt nie wiedział jak się naprawdę czułam . Po około 15 minutach rozeszłyśmy się : ja do domu , a Andie do pracy . Postanowiłam skrócić sobie drogę przez park . Chciałam jak najszybciej znaleźć się jak najdalej od tego deszczu . Gdy ją zobaczyłam , pierwsze co przyszło mi do głowy to halucynacja . Cher stała przy ławce jak zwykle piękna , tylko jej uśmiech zrobił się bardziej smutny .
- Myślałam … Myślałam , że nie wrócicie . – brunetka uśmiechnęła się smutno , a ja zrozumiałam . Tylko ona tu była . Ból serca wzrósł na sile , jakbym na nowo rozdrapała nie zagojoną ranę .
- Chciałam zobaczyć czy wszystko u ciebie dobrze . – usiadłyśmy na mokrym drewnie .
- Jego tu nie ma , prawda ? – Cher powoli pokręciła głową .
- On jest z Yvette Maddy . – spojrzała na zegarek i wstała . – Muszę już iść . Dasz sobie radę , kochana . – patrzyłam jak odchodzi , a łzy mieszały się z deszczem .
Nic nie jest łatwe . Bliscy odchodzą , a my zostajemy z bólem w sercu o rozdartą duszą . Kocham cię , Daniel .

24.08.2014 o godz. 21:48
Oczami Madison :

Uczucie nasilało się z każdym moim krokiem , panika ściskała mnie za gardło . Przyspieszyłam , by jak najszybciej znaleźć się między ludźmi i poczuć się choć odrobinę bezpiecznie . Właśnie miałam skręcać , gdy poczułam jak ktoś łapie mnie za ramię i wciąga w wąską uliczkę między kamienicami . Szykuję się na najgłośniejszy wrzask ,ale ktoś zasłania mi usta ręką . Dopiero po chwili dostrzegłam , że przede mną stoi chłopak , niewiele ode mnie starszy z groźną miną . Trzymał nóż przy moim gardle , a gdy odezwał się jego głos zabrzmiał nieprzyjemnie .
- Zrób cokolwiek , a podetnę ci gardło . – zaciskam usta , by powstrzymać szloch . Kompletnie nie wiem , co mam zrobić . Nie wiem czego on ode mnie chce .
- Nie mam zbyt wiele pieniędzy . – wykrztuszam , a on uśmiecha się kpiąco .
- Nie chodzi mi o pieniądze , tylko o… informację . – patrzę na niego ze zdziwieniem wypisanym na twarzy . – Informacje o wampirach , słoneczko . – wyjaśnia , niczym małemu dziecku .
- Nie wiem , o czym mówisz . – moje kłamstwa nie brzmią przekonująco nawet w 20% . Nikt by się na nie nie nabrał , a ten mężczyzna nie należał do wyjątków .
- Kochanie , współpracuj inaczej źle się to dla ciebie skończy . – ostrze prześlizgnęło się po moim policzku , do kącika warg . – Taka śliczna twarzyczka… Szkoda byłoby ją pociąć . – zaciskam wargi , a on wzdychaa ciężko . Mocniej dociska nóż do mojej skóry , ale nim zdążył mnie zranić , nagle puszcza mnie i odwraca się w stronę Lany , która stoi z wyszczerzonymi kłami i warczy na niego . Warczy ! Czuję jak adrenalina buzuje mi w żyłach , nie mogę ustać na nogach .
- Uciekaj kretynko ! – wrzeszczy w moją stronę , a ja zbieram siły i puszczam się biegiem do wylotu uliczki . Odwracam się i patrzę jak czerwonowłosa robi unik przed nożem napastnika i zadaje mu cios prosto w twarz .
- Lana , chodź ! – patrzy na mnie z niedowierzeniem , ale wiem , że nie mogę jej tu zostawić . Nie chcę mieć jej życia na sumieniu . Jej wzrok przeskakuje ze mnie na chłopaka , który leży nieruchomo pod ścianą z cegieł . Prycha gniewnie i podbiega do mnie , a potem obie jak najszybciej bigniemy do centrum , by schować się w tłumie . Lana puszcza moją ręke dopiero dwie ulice od domu Daniela i opiera się o płot . Dopiero teraz widzę jak jej koszulka nasiąka krwią . Obejmuję ją w tali i prowadzę w zapadającym zmroku . Sama ledwo co idę , gdy drzwi otwierają się i widzę w nich zaskoczonego Jordana , mdleję .

Oczami Daniela :

Daniel szybko ! – zrywam się z kanapy i biegnę do przedpokoju , gdzie mój brat układa na podłodze ciało Maddy . Nie ciało , tylko Maddy …Przyklęknąłem przy dziewczynie i odgarnąłem kosmyki włosów z jej twarzy .
- Co się stało ? – Cher patrzyła na nas z góry ze zdziwieniem malującym się na twarzy . Gdy Madison trzepoce powiekami , z powrotem skupiam na nią swoją uwagę . Patrzę jak otwiera oczy i rozgląda się po pomieszczeniu .
- Gdzie Lana ? – pomogłem się jej podnieść .
- Jordan się nią zajmuje . – trzymam ją mocno , gdy niepewnie stoi na nogach . Prowadzę ją do salonu i sadzam na fotelu . – Opwiedz mi co się stało . – żądam , a ona streszcza wszystko w rekordowym tempie .
-Łowcy . – Cher potwierdza moje obawy . Patrzmy na siebie z niepokojem . Teraz wszystko się może zdarzyć .
- Daniel … Co to znaczy ? – nie mam siły jej nic tłumaczyć .
- Powinnaś odpocząć . – mruczę i wstaję , by odprowadzić ją do pokoju .
- Chcę wiedzieć o co chodzi . – zakłada ręce na pierś i patrzy na mnie twardo .
- To ciebie nie dotyczy . – widzę jej zaskoczone i zranione spojrzenie , ale im mniej wie tym lepiej .
- Jasne . To wrócę do domu . – łzy błyszczały w jej oczach , ale w głosie brzmiała złość .
- Daniel , Maddy przestańcie . Słoneczko nie możesz wrócić do domu . – Jordna wszedł do salonu , zmęczony , co u wampira nieczęsto się zdarzało . Widocznie oddał krew Lanie , by ta mogła dojść do siebie . – Wiedzą , że przyjaźnisz się z nami , więc będą chcieli wyciągnąć od ciebie informacje na nasz tamet .
- Nic im nie powiem . – zacisnęła usta w wąską linijkę . – Myślałam , że mi ufacie . – dokończyła cichutko , zraniona do głebi .
- Cholera , nie o to chodziło . Maddy … - krzyknął , gdy ta wbiegała po schodach na górę . Patrzymy na siebie z miną typu : odwaliło jej , czy co ?
- Kurwa mać ! – wrzasnęła Cher . Jeżeli jej wzrok mógłby zabijać , oboje bylibyśmy martwi .
- Nie klnij . – warknąłem w jej stronę .
- Nie rań jej ciągle. – odwarknęła . – „To ciebie nie dotyczy” ! Myślałeś nad tym jak się poczuła , czy tylko patrzysz na czubek swojego nosa ? – odwróciła się do mnie plecami , a ja z westchnieniem poszedłem na górę .

Znalazłem blondynkę w łazience , gdzie pochylała się nad umywalką i starała się zapanować nad łzami . Deliaktnie dotknęłem jej pleców , a ona odsunęła się ode mnie i długo patrzyła w moje oczy .
- Dlaczego nie może być łatwo ? – przysiadła na brzegu wanny i potarła twarz dłonią . – Zawsze coś się psuje , zawsze . A dziś … Mogłam zginąć . – zaczęrpnęła powietrza . – Ten chłopak mówił poważnie . Będę musiała podziękować Lanie za ratunek . – zaśmiała się cichutko , ironicznie . Nie wiedziałem co zrobić i jak się zachować .
- Maddy , przepraszam cię . Nie powinienem tego mówić .
- Masz rację , nie należę do waszej rodziny . Po prostu myslałam … - nie dokończyła , tylko pokręciła głową .
- Należysz / - przytuliłem ją do siebie i ucałowałem czubek jej głowy . – Jesteś ważna Maddy.
- Nie jestem zła . – ziewa , a jej powieki opadają . Delikatny nacisk na jej podświadomość i zesłania na nią snu to jedyne co mogłem teraz zrobić . Po chwili słyszę jej równy oddech i biorę na ręce bezwładne ciało .
- Dobranoc maleńka . – mruczę i całuję ją w czoło .

Oczami Madison :

Obudziłam się w białej pościeli pachnącej Danielem . Otworzyłam oczy , gotowa nawrzeszczeć na niego za to co zrobił . Nie wiem jakim cudem , ale dzięki niemu poczułam się bardzo senna . Nawet nie pamiętam jak znalazłam się w łóżku . Uniosłam się do góry i rozejrzałam po pomieszczeniu . Panował w nim normalny dla chłopaka bałagan . Wstałam i poszłam do łazienki . Odbicie pokazało mi niewyspaną blondynkę z poplątanymi włosami . Rozczesałam włosy grzebieniem i postanowiłam znaleźć resztę . Muszę też porozmawiać z Laną i podziękować jej za to co zrobiła . Nie lubiłyśmy się , ale teraz postaram się inaczej ją traktowac . Znalazłam wszystkich w salonie z ponurymi minami . Ash też tam był i mówił coś ściszonym głosem do Cher .
- Królewna wstała . – czerwonowłosa spojrzała na mnie kpiąco . Wyglądała lepiej niż parę godzin temu .
- Nie spałabym , gdyby ktoś mnie nie zmusił . – posłałam brunetowi groźne spojrzenie , ale on zrobił niewinną minkę .
- Nie wiem , o co ci chodzi . – powiedział uśmiechając się lekko , ale prawie od razu spoważniał .
- Powiecie mi teraz co się dzieje ? – usadowiłam się na drugim fotelu , podkulając nogi i opierając podbródek na kolanach .
- To ty nie wiesz ?
- Nie .
- Daniel , myslałem , że rozumiesz co może się stać . Niewiedza może ją zabić . – warknął na niego Ashton .
- Tylko nie zaczynajcie się kłócić . Sprzeczka samców nie jest nam potrzebna w tym momencie . – brunetka zapobiegła kłótni .
- Chodzi o to , że wraz z przybyciem dzi… Lany do naszego domu przyjechali tu Łowcy , którzy polują na wampiry . Właśnie dziś jeden z nich zaatakował cię . Prawdopodobnie chciał informację na nasz temat : gdzie mieszkamy , itp. – Cher tłumaczyła mi to powoli , tak bym zrozumiała wszystko dokładnie . – Jesteś w niebezpieczeństwie , mogą próbować znów . Dobrze by było , gdybyś … przyczaiła się na parę tygodni aż wszystko przycichnie .
- Nie podoba mi się ten pomysł . – wszyscy popatrzyli na mnie z dziwnymi minami . – No co?
- Kochanie – słowo wypowiedziane przez Lanę ociekało sarkazmem . – Ty tak naprawdę nie masz nic do gadania . Oczywiście jeżeli chcesz przeżyć .
- A szkoła ? Matka … ? – no powiedzmy , że matka . Sama nie wiem kim dla mnie jest .
- Potrafimy załatwić wszystko tak , że nikt nie będzie sprawiać problemów . Nawet przywieźliśmy twoje rzeczy z twojego domu .
- Muszę , tak ?
- Tak . – powiedzieli wszyscy chórem . Ciekawie się zapowiada .

Dwa tygodnie później :

- Zwarjuję . – leżałam na łóżku Cher , która zawzięcie klikała na laptopie , od czasu do czasu klnąc po nosem .
- Daniel wraca jutro rano .
- A kto powiedział , że to o niego chodzi ? – dziewczyna popatrzyła na mnie uważnie . – Ok , trochę tęsknie . – przyznałam , a potem z jękiem przetoczyłam się na plecy .
- Jęczysz mi tak od paru dni , trochę to mało powiedziane . Obejrzyj film , posłuchaj muzyki , poczytaj . Idź spać . Czas ci szybciej zleci .
- A ty co robisz ?
- Zakupy . – zostawiłam ja przy biurku i zeszłam na dół . Chociaż jadłam godzine temu , już zaczynało burczeć mi w brzuchu . Zrobiłam sobie kanapki i usiadłam przy stole żeby zjeść w spokoju .
- Tyłek ci urośnie . – przestrzegła mnie Lana , siedząca w salonie . Zbyłam jej uwagę i zajęłam się jedzeniem . Była tak samo drażliwa jak wszyscy . Daniel miał zobaczyć czy nie da zrobić czegoś z Łowcami . Na razie dzwonił dwa razy i powiedział tylko , że próbują znaleźć wyjście z sytuacji . Mick wszedł do kuchni radośnie męrdając ogonem na mój widok . Jordan zabrał go na spacer , ale mnie nie można było wyjśc nawet na schody .
- To niespawiedliwe . – pożaliłam się gdy tylko pojawił się w zasięgu wzroku .
- Daniel kazał trzymać cię w domu .
- Daniela nie ma . – popatrzyłam na niego z miną szczeniaczka , ale on pokręcił przecząco głową .
- Nie ma szans mała . Zabiłby mnie , gdyby się dowiedział . – wziął sok z lodówki i usiadł przy mnie . – Rozchmurz się . Może jak wróci to gdzieś wyjdziecie . – pocieszył mnie i zabrał kanapkę z mojego talerza . Podsunęłam mu reszte , nagle straciłam apetyt . Poszłam na do pokoju Daniela , w którym spałam w czasie jego nieobecności . Jakaś mała cząstka była ze mną cały czas . Przykryłam się białą kołdrą i zamknęłam oczy . Po chwili już spałam .
Tagi: przedostatni
14.08.2014 o godz. 12:44
Oczami Daniela :

Całowałeś się z nią ? – moja siostra wyglądała jakby miała ochotę wydrapać mi oczy . – Leć za nią ! – pierwszy raz zrobiłem to co kazała . Złapałem Maddy , gdy wychodziła z domu .
- Puść . – starała się wyrwać , ale nic jej to nie dało . – Daniel , zostaw mnie . – parę łez potoczyło się po bladych policzkach blondynki .
- Nie tylko na tym mi zależało . – nie chciała spojrzeć mi w oczy . – Żalezy mi na Tobie , wiem że to nie twoja wina tylko jej . Przepraszam cię , wszyscy jesteśmy zestresowani . – przytuliłem ją do siebie , po paru chwilach westchnęła i objęła mnie ramionami . – Zrobię coś nam do picia i pogadamy .

Oczami Madison :

Pierwszy raz byłam w jego pokoju . Zafascynowana patrzyłam na półki pełne książek , płyt oraz filmów . Wielkie mahoniowe biurko i duże łóżko . Z gorącym kubkiem w ręce usiadłam na fotelu od razu podkulając pod siebie nogi . Byłam dziwnie zmęczona , do tego bok jeszcze nie przestał mnie boleć , raczej ból nasilił się .
- Coś się stało ? – patrzył na mnie swoimi uwaznymi ciemnymi oczyma .
- Nie , nic . – odpowiedziałam szybko i upiłam łyk gorącej cieczy .
- Madison …
- Mam się bać , bo użyłeś mojego pełnego imienia ?
- A mam użyć drugiego ? – roześmiałam się już całkowicie rozluźniona .
- Nawet go nie znasz . – miałam nadzieję , że go nie zna .
- Madison Olivio … - zaskoczona , patrzyłam jak się śmieje .
- Masz więcej tak nie mówic . – odstawiłam kubek na biurku , gdy do mnie podchodził .
- A co mi zrobisz , jeżeli będę tak mówił ? – kpił ze mnie . Nie mogłam skupić wzroku na jego oczach , bardziej przyciągały mnie usta bruneta . Dłonie położył na poręczy fotela i nachylał się nade mną . Miałam bardzo ograniczone ruchy .
- Nie wiem … Wymyślę coś . – obiecałam mu .
- Możesz myśleć później . – musnął ustami moje wargi . Uniosłam dłonie do góry i splotłam je na karku Daniela . Wszystko byłoby wspaniałe, gdyby nie to , że złapał mnie w tali . Bardzo zabolał mnie bok , chociaż nie złapał mnie zbyt mocno .
- Co się stało ? – nie zważając na moje protesty podwinął koszulkę do góry . Ukazał się dość duży , nadal ciemny siniak . Zawstydzona , spuściłam wzrok w dół . – Kto ci to zrobił ?
- Przewróciłam się . – spojrzałam w jego oczy , gotowa ujrzeć w nich czerwone błyski , ale były spokojne i jak zawsze ciemne .
- Chcę żebyś mi ufała . Mam tego dość , że banda rozwydrzonych nastolatków robi ci krzywdę . Nie powinni cię tak traktować . – uniósł mój podbródek do góry , lekko pocałował .
- Nic na to nie poradzisz . I proszę cię , żebyś nie próbował . Zostaw tę sprawę w spokoju . Wytrzymam . – przytuliłam się , szukając ukojenia w jego ramionach .

Wróciłam do domu późno . Prawie godzinny spacer z Danielem poprawił mój humor i nawet nie zepsuł go fakt , że matka jest już w domu . Nie wiem co robiła przez prawie cały tydzień , ale mało mnie to obchodziło . Gdy tylko zamknęłam za sobą drzwi naskoczyłą na mnie .
- Gdzie ty byłaś ?! Tylko włóczysz się z chłopakami , a pracować to się nie chce . Mam dość wychowywania takiego darmozjada jak ty ! – była pijana , czuć było od niej odór alkoholu .
- To trzeba było mnie oddać do adopcji , a nie zachciało ci się być mamusią . Problemu byś nie miała ! – i ja zaczęłam wrzeszczeć .
- Gdybyś była moja , od razu bym cię oddała do bidula . – zamilkła , a potem wyszła z domu . Zostałam sama , zszokowana jej słowami . Gdybyś była moja … Co to miało znaczyć ? Kolejne pytania , ale odpowiedzi jak na razie nie ma . Wzięłam szybki prysznic i zwinęłam się w kłębek na łóżku . Żałowałam , że jestem z tym sama , ale nie chciałam męczyć Daniela lub Cher swoimi problemami . I tak bardzo mi pomagali . Daniel … Wspomnienie jego pocałunków wywołało rumieńce na moich policzkach . Przy nim czułam się w pełni bezpieczna i akceptowana . Wygodnie ułożyłam się i przykryłam kołdrą . Bogini Diana zabrała mnie do swojej krainy .

Oczami Daniela :

Polowanie . Drobne ciało nieznajomej szatynki bezwładnie spoczywało w moich ramionach . Nie wypiłem dużo , wiedziałem że jej nie zaszkodziłem . Przez pewien czas będzie nieprzytomna , a gdy obudzi się w zaułku nic nie będzie pamiętać . Trudno było mi dziś zapanować nad sobą . Poranna kłótnia , a potem … inne zajęcia związane z Maddy całkowicie zaprzątnęły moją głową , zapomniałem o głodzie , ale w końcu musiałem się pożywić . Nie chciałbym zaatakować Madison . Nigdy bym sobie tego nie wybaczył .
- Smacznego . – głos Lany wyrwał mnie z rozmyśleń . Dziewczyna stała oparta o mur z arogancką miną . Nie lubiłem jej z powodu tego , jak traktowała ludzi . Dla niej było to tylko pożywienie , którego nie można było zabijać . Ona nie miała sumienia , a w naszej rodzinie znalazła się „przez przypadek” . Brat mojego ojca przemienił ją i jej matkę . Nie była z nami spokrewniona , a ze względu na Cher wolałem by trzymała się jak najdalej od nas . Nigdy jednak nie odmówiłbym jej pomocy , gdyby jej potrzebowała . Ścigali ją Łowcy , których mogła ściągnąć też na nas przez swoją nieuwagę . Była zby lekkomyślna . Nic nie odpowiedziałem na jej prowokacje , wstałem , postawiłem kołnierz kurtki i wsiadłem do samochodu . Lana wsunęły się na siedzenia pasażera z gracją kota .
- Naprawdę znów wróciłeś do zwykłych dziewczyn , Daniel ? – zacisnąłem dłonie na kierownicu , a ona widząc , że wyprowadza mnie z równowagi uśmiechnęła się w wyższością. Uwielbia mnie wkurzać . – Masz bardzo słaby gust , kuzynie . Zwykła nastolatka , nawet nie jest zbty ładna . – kłykcie zbielały mi . Jordan będzie wściekły jak wygnę mu kierownicę.
- Naprawdę nie wiem , co ty w niej widzisz . Yvette pytała o ciebie , gdy ostatnio byłam u niej.
- Co robiłaś u Yvette ? – nie rozumiałem dlaczego główny członek Rady 100 , chciał widzieć się z Laną .
- Interesy . – nie zdradzi mi nic więcej , albo nie może albo nie chcę . Resztę drogi spędziliśmy w milczeniu . Poczekałem aż czerwonowłosa wysiądzie i zadzwoniłem do Maddy . Chciałem zapytać , czy wszystko dobrze , ale dziewczyna nie odbierała . Pewnie śpi .

Siedziałem w swoim pokoju czekając aż Cher wpadnie do mojego pokoju . Wiedziałem , że długo nie powstrzyma ciekawości i w końcu przyleci tu , by zapytać co jest między mną a Madison . Moja kochana siostrzyczka wpadła do pokojuz chmurną miną . Gdyby jej oczy mogły zabijać pewnie już byłbym trupem .
- Mam nadzieję , że długo kajałeś się przed Maddy , a ona i tak ci przywaliła w ten twój krzywy i niemyślący łeb ?
- Wątpię , by Madison , kogokolwiek uderzyła , nawet jego Cher . – zebranie rodzinne , jak pięknie .
- Po prostu ją przeprosiłem . – oboje patrzyli na mnie wyczekująco . – Mogę wiedzieć czego wy ode mnie chcecie ?
- Ty ją kochasz . – brunetka była zaskoczona , ale nie tak bardzo jak ja .
- Nie nazwałbym tak tego . – waptrywałem się w wysokie brzozy za oknem .
- Danial … - Jordan wyszedł , Cher wahała się stojąc w drzwiach . – Tylko jej nie zrań . – wychodzi , a ja zostaję sam .

Oczami Madison :

Kolejny dzień szkoły . Na dworze jest zimno , albo tylko ja się czuję jakby temperatura spadła na minus . Zaciskam ręce na pasku od torby , a gdy wchodzę na parking szkolny nie podnoszę głowy . Nie mam ochoty patrzeć na te wszystkie nieprzyjazne twarze . Nie mam dziś siły , by się z tym mierzyć . Prawie całą noc miałam koszmary , obudziłam się o świcie i nie mogłam zasnąć .
- Hej , Maddy . – popatrzyłam na Asha i Cher czekających na mnie i rozmawiających ze sobą z uśmiechami na twarzach .
- Cześć . – mruczę i opieram się o ścianę budynku . Oboje patrzą na mnie zaniepokojeni , ale dziś mam to gdzieś . Nie mam ochoty udawać , że jest dobrze . Jest cholernie źle . Wszystko się sypie . Moja matka , nie jest nią tak naprawdę . Sierota , niechciana przez nikogo , zawsze sama . Tak się dziś czuje . Nawet nie pomaga mi obecność przyjaciół . Nie mam ochoty dziś z nikim rozmawiać , mówić o swoich problemach . Chcę zostać z tym sama . Zostawiam ich i sama wchodzę do środka . Podchodzę do swojej szafki i ściągam kurtkę . Biorę potrzebne rzeczy na biologię i zamykam drzwiczki . Jestem zadowolona , że nikt za mną nie poszedł i nie zaczął pocieszać . Chyba bym uderzyła tą osobę i to bardzo mocno . Słyszę dzownek na lekcję , wzdycham cichutko i idę do klasy .

Po ostatniej lekcji wychodzę z budynku i prawie przewraca mnie podmuch lodowatego wiatru. Nakładam kaptur na głowę i wychodzę przez bramę . Czuję , że na kogoś wpadam . Podnoszę głowę do góry i widzę ciemne tęczówki Daniela . Nie jestem gotowa , nie mam siły rozmawiać i udawać , że jest dobrze .
- Hej , Aniołku .- całuje mnie w policzek i zakłada kosmyk moich włosów za ucho . Jego dłoń zostaje na moim policzku lekko gładzi go . Ma ciepłe ręce . – Jak się czujesz ?
- Hej . – mówię cicho i zastanawiam się co mu powiedzieć . – Jest dobrze . – kłamię , wpatrując się w guziki jego kurtki . On wie , że kłamię , ale nie zmusza mnie do powiedzenia prawdy . Łapie mnie za ręke i splata nasze palce . Idziemy w stronę kawiarni , nie rozmawiamy . Dobrze czuję się w jego towarzystwie . Wchodzimy do środka , gdzie wita nas zapach kawy i ciasta . Dopiero to uświadamia mi , że cały dzień nic nie jadłam . Zajmujemy stolik najdalej od drzwi , a gdy przychodzi kelnerka zamawiamy kawę i ciasto .
- Co się dzieje , Maddy ? Widzę , że coś jest nie tak . – czekam aż rudowłosa dziewczyna odejdzie od naszego stolika i upijam łyk kawy . Chcę tylko przedłużyć moment , w którym będę musiała mu odpowiedzieć .
- Nic . – nie patrzę jemu w oczy , nie mogę tego zrobić . Czuję , że się rozpłaczę , jeżeli to zrobię . Delikatnie łapie mnie za podbródek i nie pozwala mi odwrócić wzroku .
- Powiedz mi ? – prosi cicho . Nerwowo przełykam ślinę .
- Powiedziała , że nie jest moją matką . – wyszeptałam , szukając w jego oczach pocieszenia , ale znalazłam tylko zaskoczenie . Czuję jak łzy spływają mi po policzkach i kapią na jego długie palce . Moje dłonie trzęsą się , nie potrafię powstrzymać swojej rozpaczy . Tonę w niej.
- Może to … Może kłamała . – sam nie wierzy w to , co mówi . Widzę to . Prostuję się i wyrywam z jego uścisku .
- Może . – odsuwam krzesło i wstaję , szybko zakładając na siebie kurtkę .
- Maddy… - prosi mnie , ale ja wybiegam nim zdąży mnie zatrzymać . Gubię się w znanym mi mieście , biegnę pzrepychając się między ludźmi , którzy patrzą na mnie jak na wariatkę . Gy wreszcie zatrzymuję się uświadamiam sobie , że jestem w nienzanej mi części miasta i nie wiem jak wrócić do domu . Grzebię w torbie i wyciągam rozładowany telefon . Tylko ja mam takie szczęście . Rozglądam się w poszukiwaniu jakiś ludzi , którzy pomowiedzieliby mi jak dojść do centrum , ale zimno wygoniło wszystkich do domu . Idę kawałek w stronę , z której przybiegłam a za rogiem budynku widzę mały , obskurny sklep . Wchodzę do środka i widzę starszego mężczyznę siedzącego za ladą .
- Dzień dobry … - nie wiem jak się zachować , zawsze była słaba , jeżeli chodzi o rozmowy innymi ludźmi . – Czy wie pan jak dojść do centrum ? – patrzy na mnie przenikliwie błękitnymi oczami , odzywa się dopiero po minucie .
- Idziesz do końca tej ulicy , potem skręcasz w lewo i w prawo . Z tamtąd powinnaś trafić . – dziękuję mu i znów wychodzę na dwór . Dopiero po 10 minutach rozumiem , że ktoś mnie śledzi .

Dodałam rozdział , bo są moje urodziny :D

Tagi: 6 6 6
06.08.2014 o godz. 17:22
- Jedź teraz z nami , pomożesz wybrać mi w co się ubiorę .
- Jakbyć potrzebowała mojej pomocy . – zgodziłam się jednak i wsiadłam do ciepłego wnętrza auta . Przyjechał po nas Jordan , który uśmiechnął się na mój widok . Po około 10 minutach zajechaliśmy pod ich ogromny dom . Weszłam do domu , przywitał mnie zapach jaśminu i jedzenia , jednak nim zdążyłam zajrzeć do kuchni , Cher zaciągnęła mnie do swojego pokoju . Brunetka zaczęła wyciągać ubrania ze swojej dużej szafy i rzucać je na łóżku .
- Nie mam co na siebie włożyć . – jęknęła , siadając na podłodze i robiąc naburmuszoną minę. Miałam ochotę się roześmiać , ale nie chciałam ranić jej uczuć . Schyliłam się i z całej sterty wyciągnęłam coś co przykuło mój wzrok ; w ręku trzymałam krótką czarną sukienką , która błyszczała . Była piękna .
- Włóż to . – rzuciłam w nią ubraniem , a ona obejrzała je i udała się do łazienki , w celu przygotowania się do wyjścia . Nie wiedziałam co mam sama robić , więc zeszłam na dół do chłopaków . Znalazłam obu rozwalonych na kanapie oglądających jakiś film komediowy . Przysiadłam się do Jordana i zaczęłam podjadać mu chipsy z paczki .
- Jeżeli jesteś głodna , to możemy zjeść wcześniej . – Daniel nie oderwał wzroku od telewizora .
- Nie trzeba . – po paru minutach nawet ja wciągnęłam się w oglądanie . Dopiero przyjście Cher oderwało nas od akcji filmu . Oczywiście wyglądała obłędnie ; sukienka odsłaniała jej długie nogi , a włosy falami opadały na nagie ramiona .
- I jak ? – okręciła się .
- Doskonale . – uśmiechnęłam się do niej . Cieszyłam się , że nie muszę iść .
- Jeżeli nie chcesz zostawać tylko z Danielem , mogę odpuścić sobie tę imprezę . – wzruszyła ramionami . – Będą inne .
- Idź , jakoś dam sobie radę . – zażartowałam . Jordan miał odwieść Cher , a jeżeli mu się spodoba to nawet zostać . Poszłam za Danielem do kuchni i patrzyłam się jak kończy robić spaghetti . Gdy skończył wyglądało to bardzo smakowicie . Nałożył nam i usiedliśmy przy stole .
- Maddy , ja … - nie dokończył , przerwał mu dzwonek do drzwi . Zirytowany wstał , po czym jego twarz zmieniła się w lekko zagniewaną . – A ten czego tu . – mruknął cicho . Otworzył drzwi , a za nimi stał Ash .
- Jest Cher ? – miał obojętny wyraz twarzy dopóki nie zobaczył mnie . – Hej , mała . – przytulił mnie i uśmiechnął się szeroko .
- Wyszła , a czego chcesz od mojej siostry ? – na chwilę zacisnęłam powieki . Znów zacznął się kłócić .
- To nie twoja sprawa . – zwrócił się do mnie . – Przekaż jej , że byłem .
- Madison to nie poczta żeby musiała przeznaczać informację o twoich nic nie znaczących odwiedzinach . – stali przed sobą i mierzli się wrogimi spojrzeniami .
- Ja was kiedyś pozabijam . Zrobię to , naprawdę . – popatrzyli na mnie zaskoczeni . Pewnie dopiero teraz przypomnieli sobie o moim istnieniu . – Musiałeś zaczynać ? – zapytałam Daniela , a potem zaczęłam wkładać kurtkę i buty .
- Gdzie się wybierasz ? – brunet wyglądał na zmartwionego , ale mało mnie to obchodziło .
- Do domu , miało być miło , a ty musiałeś … To zepsuć . Gratuluję . – Ashton zostawił nas samych , mogłam usłyszeć dźwięk samochodu ruszającego z podjazdu .
- Nigdzie nie pójdziesz . – złapał mnie za ramiona . – Nie lubię go , więc nie będę udawał , że jest inaczej . – do moich nozdrzy dotarł zapach jego skóry i czegoś jeszcze . Ulotnego i bardzo kuszącego . Nie myśląc wiele zbliżyłam się do niego o krok i spojrzałam w jego ciemne tęczówki . Miał naprawdę śliczne oczy , palcami przejechałam po jego wystających kościach policzkowych i pełnych wargach . Czułam się jakby świat się zatrzymał .
- Maddy , co ty wyprawiasz ? – nagle uśmiechnął się szeroko . – Myślałem , że to na ciebie nie działa . – nim zdążył jeszcze coś powiedzieć , musnęłam ustami jego szyję , przesuwając się w górę . Westchnął ciężko i odsunął mnie od siebie i zaprowadził na taras . Świeże powietrze podziałało na mnie trzeźwiąco . Uświadomiłam sobie co robiłam i moje policzki zapłonęły czystą czerwienią . Nie potrafiłam na niego spojrzeć .
- Przepraszam . – wyszeptałam . Zastanawiałam się co może o mnie teraz myśleć , ale ja nie mogłam się powstrzymać !
- Nic się nie stało . To normalna reakcja na zapach wampira , choć myślałem , że jesteś na to odporna . Ale jeżeli chcesz to możemy to dokończyć . – byłam uwięziona między barierką , a jego ciałem , ale nie bałam się . Zafascynowana wpatrywałam się w jego usta . Dzieliły nas milimetry . Daniel czekał na mój ruch . Złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku i poddałam się chwili .

Oczami Daniela :

Otoczyła drobnymi ramionami moją szyję . Nasze języki walczyły o dominację , nie miałem ochoty przerywać tej przyjemności , ale oboje musieliśmy złapać oddech .

Oczami Madison :

- Przepraszam , że przeszkadzam , ale było otwarte . – odskoczyliśmy od siebie , Daniel zajął pozycję przede mną , zasłaniając mi postać . Wyjrzałam za niego i ujrzałam piękną , czerwonowłosą dziewczynę .
- Lana … Jak miło cię znów widzieć . – nie wiedziałam kim jest Lana , ale nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia . Pewna siebie mina , spojrzenie jakim mnie zjechała nie należało do serdecznych .
- Znów zabrałeś się za normalne dziewczyny ? Twój gust nie poprawił się od naszego ostatniego spotkania . A gdzie twoje kochane rodzeństwo ?
- Wyszło , co tu robisz ? – jego głos stał się chłodny i oficjalny .
- Uciekałam Łowcom . Zmyliłam ich , ale pewnie niedługo wpadną na mój trop . – rozsiadła się wygodnie na leżaku . – Miałam nadzieję , że mi pomożesz , ale jesteś chyba zbyt zajęty .
- Pomogę ci , możesz zając pokój gościnny . Na górze , drugie drzwi na lewo . – gdy wyszła spojrzał na mnie . Wydawało mi się , że już nie jestem mu potrzebna . – Odwiozę cię do domu . – czar prysł , a miła atmosfera sprzed paru chwil minęła wraz z pojawieniem się farbowanej lali .

Staliśmy przed blokiem . W oknie mojego mieszkania było ciemno , znaczyło to , że albo matka śpi lub jej nie ma .
- Dziękuję za miły wieczór . – złapałam za klamkę i otworzyłam drzwi .
- Maddy . – miałam cholerną nadzieję , że poruszy temat naszego pocałunku , ale myliłam się.
- Miłych snów . – wyszłam z samochodu i powstrzymałam się od trzaśnięcia . Zachowałabym się wtedu bardzo dziecinnie . Pobiegłam do klatki i po ciemku wesżłam na górę . Gdy tylko zamknęły się za mną drzwi , osunęłam się po nich i zaczęłam płakać . Nie pamiętam kiedy zasnęłam .

Oczami Daniela :

Obudziły mnie bardzo głośnie wrzaski dochodzące z dołu . Znaczyło to , że Cher spotkała się z Laną . Obie nienawidziły się i były gotowe zrobić sobie krzywdę . Ubrałem się w pierwsze lepsze ciuchy i zszedłem na dół .
- Ty parszywa suko , gówno mnie obchodzi , że Łowcy cię ścigają ! Wyświadczyliby mi przysługę , gdyby cię zabili . – wrzask mojej wściekłej młodszej siostry słychać było w całym domu . – Pokazujesz się po tym co zrobiłaś , masz tupet dziwko ! – Ash i Jordan trzymali szamocące się dziewczyny . Nawet nie zdziwiłem się widząc blondyna . Chociaż ktoś pomoże nam je uspokoić i może się nie pozabijają .
- Radzę ci się zamknąć , bo za chwilę stracisz te swoje kudły wraz z pustym łbem . Żadna nowicjuszka nie będzie mnie obrażać . Powinnaś być mi wdzięczna .
- Naprawdę zabiję cię , Ash puszczaj mnie .
- No to proszę . Będą musieli cie pochować w kawałkach . – warczały na siebie , a ich oczy stały się krwisto czerwone .
- Uspokójcie się . – chyba to było niemożliwe . Nasz pies leżał pod stołem i obserował całe zajście znudzony . Żałowałem , że też nie mogę tak zrobić .
- Daniel powiedział , że mogę zostać .
-Nie zrobiłeś tego ! – gdy nie opowiedziałem parsknęła gniewnie . – Dobrze , jeżeli tak to przenoszę się do Asha .
- Nie ! – wrzasnąłem na nią .
- Albo ona ,albo ja . Nie zostanę z tą zakłamaną dziwką pod jednym dachem .
- Hej , Maddy . Trafiłaś właśnie na wybuch wojny . – Jordan przywitał blondynkę , która nie wiedziała co robić .
- Jeszcze tej nam potrzeba . Po co tu przylazłaś ? – złość Lany przeszła na Madison . – Mogłeś wczoraj zrobić jej dobrze , dziś by nas nie nachodziła . – byłem wściekły , ale nim zdążyłem cokolwiek powiedzieć , zrobiła to Cher .
- Ma większe prawo tu być niż ty ! – teraz nawet Ash patrzył na moją kuzynkę z niechęcią .
- Spokojnie Cher . – blondynka podeszła do niej i ustała obok . – Nie ruszają mnie komentarze , farbowanego pustaka . – cholera , teraz będzie dym .
- Ja ci dam farbowanego pustaka , ty tleniona idiotko . Radzę ci spieprzać , inaczej pożegnaj się z życiem .
- No to proszę , zrób to . – stała na wyciągnięcie ręki . Jej oczy nabrały stalowego blasku .
- Tylko mieszkańcy tego domu mogę mnie z niego wyprosić .
- Daniel ? – wszyscy patrzyli na mnie wyczekująco .
- Zabierz je z tąd , idźcie na górę . – Ashton wyprowadził je . Maddy posłała mi zranione spojrzenie . Później z nią porozmawiam .

Oczami Madison :

- Nie wiem jak ten kretyn , mógł ją przyjąć pod nasz dach . – Cher łaziła po całym pokoju niczym wielka burza . Ash i ja obserwowaliśmy ją z bezpiecznego miejsca , czyli łóżka .
- Pojawia się tu po 2 latach i myśli , że wyszyscy zapomną co zrobiła .
- A co zrobiła ? – chciałam wiedzieć , za co brunetka jej tak nienawidzi . Mogła to zrobić , tak bez powodu , a nie byłabym zdziwion . Lany nie da się lubić .
- Przespała się z moim chłopakiem . – nagle w jej oczach pojawiły się łzy . Podeszłam do niej i mocno przytuliłam .
- Wredna dziwka .
- Dzięki . – otarła łzy i spojrzała na mnie smutno . -Jeszcze będzie tu mieszkać .
- Możesz przenieść się do mnie . To nie problem . – zapewnił ja blondyn . Usiadła obok niego i pozwoliła się objąć . Byliby ładną parą . Może trzeba zabawić się w swatkę ?
- Daniel nigdy się na to nie zgodzi . Maddy , przeprowadź się do mnie . – zaskoczyła mnie tym .
- Ja i ta zołza w jednym domu ? To nie jest dobry pomysł .
- Nic ci nie zrobi , a wtedy mi byłoby łatwiej z nią wytrzmać .
- Jestem na tak . – Iordan wszedł do pokoju i rozwalił się na fotelu . – Takie przedstawienia to niezła zabawa .
- A gdzie Daniel ? – nie zdążyłam ugryźć się w język .
- Rozmawia z Laną , zaraz tu przyjdzie . I się wam dostanie . – popatrzyłyśmy na siebie ze zdecydowaniem w oczach . Jordan miał rację ; Daniel wpadł wściekły do pokoju i od razu skierował się w naszą stronę .
- Czy was obie trzeba gdzieś zamknąć ? Zachowałyście się dziecinnie , jak pięciolatki w piaskownicy .
- Świetnie ! – zerwałam się z łóżka , ustałam przed nim i pacnęłam go pieścią w tors.-Może miałam stać tam i wysłuchiwać jak wyzywa mnie od dziwek , idiotek i reszty gówna ?
- Zaczęłaś pierwsza . – cholernie mnie tym zranił .
- Jeżeli tak naprawdę myślisz to nic tu po mnie . Żałuję , ze cię wczoraj pocałowałam . Tylko na tym ci zależało ? – spojrzałam na niego ostatni raz i wyszłam .

Kolejny rozdział jest już napisany , niedługo go wstawię :)
19.gif
Tagi: hate you
01.08.2014 o godz. 09:05

5

Po całym dniu , pełnym docinek i szyderstw ze strony moich rówieśników , ustałam przed Jordanem . Chłopak opierał się o maskę samochodu paląc papierosa .
- Wracam do siebie . – spojrzał na mnie lekko się krzywiąc .
- Daniel mnie zamorduje . – zgasił niedopałek czubkiem buta . – Powiedział żebyś została u nas dopóki nie wróci .
- Chcę wrócić do siebie . – i nie przywiązywać się zbytnio do was . Mimo , że wiele dla mnie zrobili , nadal w moim sercu gościł strach , że mnie zostawią i znów wyjadą . Nie byłam im do niczego potrzebna .
- Dobrze , ale sama wytłumaczysz mu to gdy wróci . – Cher pojawiła się obok nas niczym duszek . Jeszcze nie przyzwyczaiłam się , do tego że potrafią poruszać się bezszelestnie i bardzo szybko . Dziewczyna myślała , że wystraszy mnie perspektywą złego Daniela , ale nie bałam się go . Wiedziałam , że nie zrobi mi krzywdy . Nic już nie mówić ruszyłam przed siebie .

Szłam przez park , gdy na ławce zobaczyłam parę osób ze szkoły . Jęknęłam w duchu , zakłądając kaptur na głowę . Chciałam przejść obok nich jak najszybciej , ale któryś z nich podstawił mi nogę . Przewróćiłam się , a torba wbiła mi się boleśnie w żebra . Śmiali się , zadowoleni z tego , że mogą mnie jeszcze pomęczyć nim wrócą do swoich ułożynych domów i usiądą do kolacji z wspaniałymi rodzicami . Łzy napłynęły mi do oczu , parę z nich potoczyło się po policzkach spadając na bluzę .
- I co łamago ? Jak ziemia wygląda z bliska ? Podoba ci się ? – Amber moja prześladowczyni wykorzystywała każdą okazję , do tego by mi dopiec . Przekręciłam się na plecy , by widzieć ich twarze . Gdybym próbowała się podnieść , znów by mnie przewrócili . – Twoi nowi przyjaciele znudzili się przybłędą ? – szyderczy uśmiech zamarł na jej umalowanych wargach. Poczułam jak ktoś łapie mnie za ramiona i podnosi do góry .
- Pokazać ci jak ziemia wygląda z bliska ? – furia w głosie Asha sprawiła , że wszyscy uciekli w popłochu . Jego ręka zacisnęła się na ramieniu dziewczyny , niczym kleszcze . – Przeproś .- warknął w jej stronę .
- Prze … Przepraszam . – wydukała ; z jej oczu leciały łzy niszcząc staranny makijaż . Tusz spływał jej zmieszany ze słoną cieczą . Ashton puścił ją , a ona od razu uciekła . Nie patrzył w moją stronę , głeboko oddychał obserwując gałęzie drzew kołysane przez wiatr . Podeszłam do niego i oparłam dłoń na jego ramieniu . Pod koszulką mogłam wyczuć napięte mięśnie .
- Dziękuję . – dopiero teraz odwrócił się do mnie . Jego oczy były jednolicie czarne . Przejechałam dłonią po jego policzku . Musiałam odwrócić jego uwagę od sytuacji sprzed paru sekund . – Odprowadzisz mnie ? – pomógł mi pozbierać rzeczy , które rozsypały się podczas upadku , po czym powolnym krokiem zaczęliśmy iść w stronę bloków . Przy każdym oddechu bok zaczynał mnie piec . Starałam się tego po sobie nie okazywać , chyba dobrze mi to wyszło , bo Ash nic nie zauważył .
- Uważaj na siebie . – powiedział , po czym zaczął odchodzić . Był daleko myślami , nie chciałam zawracać mu głowy moimi problemami . Weszłam na klatkę , a potem schodami na górę . Matki nie było w domu . Ucieszyłam się z tego . Ogarnęłam kuchnię , zmyłam naczynia , a potem zrobiłam sobie talerz kanapek i herbatę . Poszłam do pokoju i pusciłam sobie muzykę z telefonu . Usiadłam na łóżku , uniosłam koszulkę do góry i skrzywiłam się . Z tego będzie piękny siniak . Bok był czerwony i zadrapany . Nie wyglądało to za dobrze . Oddychanie sprawiało mi trudność , przy każdym wdechu nowa fala bólu zalewała moje ciało. Posmarowałam to maścią , ale to nic nie dało . Ułożyłam się wygodnie na łóżku i zasnęłam .

Dźwięk budzika sprawił , że przyjemny sen , w którym tkwiłam , zakończył się nim dobiegł końca . Zamrugałam powiekami , promienie słoneczne wpadające przez okno raziły moje źrenice . Po chwili moje oczy przyzwyczaiły się do światła , a ja zapominając o rannym boku , przekręciałm się na niego . Jęknęłam czując ból , którego już nie mogłam znieść . Poderwałam się na równe nogi i podciągnęłam koszulkę do góry . Moim oczom ukazał się wielki , ciemnofioletowy siniak . Miałam powoli wszystkiego dość .

Zajęłam wolny stolik w stołówce , starając się ignorować ludzi , którzy się na mnie gapili . Przysiadł się do mnie Ash , a zaraz za nim Cher . Dziewczyna wyglądała jakby wyszła z sesji zdjęciowej dla Vogue , ale zachowywała się jak mój ochroniarz . Ashton nic jej nie powiedział o wczorajszym zdarzeniu , byłam mu za to bardzo wdzięczna . Zjadłam jedynie połowę swojej sałatki , do naszego stolika podszedł kumpel blondyna , Mick .
- Siema stary . – przywitali się uściskiem dłoni , wzrok Micka powędrował w stronę siedzącej brunetki . Mnie ignorował z czego się cieszyłam . – Jutro organizuję imprezę u siebie , mam nadzieję , że wpadniecie . – uśmiechnął się do nasz życzliwie , a mnie zamurowało . – Smacznego , Maddy . – pomachał nam i odszedł .
- Milutki . – Cher śledziła wzrokiem bruneta , a gdy wyszedł leciutko wzruszyła ramionami . – Nie mam planów , mogę iść . A wy ?
- Mnie tam na pewno nie zobaczycie . – powiedziałam pewna swego i wstałam . Chciałam oddać tacę .
- Ale dlaczego ? Może być fajnie . – szła za mną z minką zbitego pieska .
- Błagam cię , chyba sobie żartujesz . On chce na tej imprezie was , a nie mnie . Zaprosił mnie dlatego , że tam byłam . Nigdzie nie idę . – wreszcie odpuściła mi i spokojnie spędziłam ostatnie lekcje .

Siedziałam przy biurku i starałam się skupić na odrabianiu lekcji , jednak moje myśli cały czas zajmował Daniel i niepokój o niego . Nawet nie wiedziałam , dlaczego mam się o niego bać . Odłożyłam na bok zeszyty i usiadłam na parapecie . Chciałam z nim porozmawiać , wyjaśnić parę spraw , po prostu pobyć . Nawet sama przed sobą , nie chciałam przyznać jak bardzo za nim tęsknię . Oparłam głowę na kolanach i patrzyłam na ulicę za oknem . Padał deszcz , było już ciemno , chodniki oświelały pojedyncze latarnie . Dopiero po chwili zauważyłam postać wchodzącą do klatki schodowej mojego bloku . Coś mnie zaniepokoiło w sposobie poruszania się tej osoby . Moje dłonie zaczęły się lekko trząść . Usłyszłam pukanie do drzwi i starałam się uspokoić głośno bijące serce . Zdjęłam łańcuch i otworzyłam drzwi . Roześmiałam się z ulgi , gdy zobaczyłam Daniela . Chłopak miał mokre włosy i lekki uśmiech na ustach . Niewiele myślać , rzuciłam mu się w ramiona . Zaskoczony , dopiero po chwili mnie uścisnął , wtulając twarz w moje włosy . Poczułam się taka bezpieczna … Nie powinnam poddawać się takim uczuciom , potem będę miała serce w kawałkach i zostanę sama , jak zawsze zresztą . Odsunęłam się od niego , załozyłam ręce na piersi . Jego uśmiech zamarł , ale nie nalegał .
- Miałeś być w Nowym Yorku . – zabrzmiało to jak oskarżenie . Wpuściłam go do środka i obserwowałam jak ściąga mokry płaszcz . Zawiesiłam go , a potem przeszliśmy do kuchni , gdzie zrobiłam nam po kubku herbaty .
- Pojechałem tam , ale spotkanie odbędzie się dopiero w grudniu . – zabolało mnie to , że nie chciał powiedzieć mi o co chodzi , ale nic nie powiedziałam . To jego sprawy .
- Maddy , coś się stało ? – w jego głosie brzmiała autentyczna troska , ale miałam to gdzieś .
- Nic . – moja wypowiedź wyraźnie go zmartwiła , chciał mnie objąć , lecz gdy tylko dotknął bolącego boku , syknęłam z bólu i odskoczyłam od niego .
- O co chodzi ? – złapał mnie i unieruchomił . Nie miałam szans , by się uwolnić , był o wiele za silny . Podwinął moją koszulkę . Wiedziałam co zobaczył ; paskudnie wyglądającego siniaka , ciemnofioletowego i parę zadrapań . Złapał mnie za brodę . Nie pozwalał mi odwrócić oczu .
- Kto ci to zrobił ? – mówił cicho , teraz to nawet ja zaczęłam się go bać . Jego furia była wręcz namacalna .
- Dostałam piłką na wf . – nie uwierzył w moje kłamstwo . Widziałam to w jego oczach .
- Mam zapytać Cher lub Jordana ? A może Ashton coś wie ? – zacisnęłam wargi ; nie miałam zamiaru nic mu mówić . – To dla twojego dobra . Chcemy cię chronić .
- Dawałam sobie radę bez waszej pomocy . Nagle pojawiacie się , udajecie moich przyjaciół . Nie potrzebuję litości ! – był tak zaskoczony , że mnie puścił .
- Nie litujemy się nad tobą !
- Jasne , niby mam w to uwierzyć ?! Macie swoje idealne życie , odwalcie się od przybłędy takiej jak ja ! Nie jestem wam potrzebna . – łzy napłynęły mi do oczu . Zaczęłam płakać , czekałam tylko aż usłyszę dźwięk zamykanych drzwi . Łkałam , oparta o ścianę . Poczułam delikatne muśnięcia palców na policzkach ; próbowałam odepchnąć Daniela , ale on objął mnie i pozwalał , bym płakała w jego koszulkę . Delikatnie głaskał mnie po głowie , nie opuścił mnie . Zacisnęłam palce na jego umięśnionych ramionach .
- Zostaw mnie . – wyszeptałam , starając się uspokoić .
- Nie Skrzacie . Nie zosatwię przjaciółki . Zależy mi na tobie .
- A nie powinno . – puścił mnie , na co ja podeszłam do drzwi i otworzyłam je szeroko .
– Wyjdź . – wyszedł na klatkę , spojrzał na mnie i uśmiechnął się smutno .
- Nie odpuszczę Madison . – zamknęłam drzwi i podbiegłam do okna . Widziałam jak idzie chodnikiem , potem zniknął w mroku nocy . Położyłam się na łóżku i znów zaczęłam płakać .

Obudziłam się rano z okropnym bólem głowy . Oczy miałam podpuchnięte od płaczu i zaczerwienione . Wzięłam szybki prysznic , ubrałam się i spakowałam . Jeszcze tylko dziś i czeka mnie dwudniowa przerwa od szyderstw i obelg . Zawahałam się , ale w końcu zdecydowałam się , że wezmę płaszcz Daniela ze sobą i oddam go Cher lub Jordanowi . Postaram się też nie zbliżać się do nich .

Czekałam na Cher na parkingu szkolnym . Gdy zobaczyłam ich samochód podeszłam do niego , jednak zamiast Jareda ujrzałam Daniela . Zacisnęłam palce na płaszczu i nakazując sobie w duchu spokój , podeszłam do samochodu .
- Zapomniałeś wczoraj go wziąć . - wziął ode mnie nakrycie i rzucił na tylne siedzenie . Cher wyszła rzucając mi obrażone i zranione spojrzenie . Powiedział jej , nie chciałam jej ranić , po prostu … Chciałam odejśc , lecz Daniel złapał mnie za ręke i zatrzymał .
- Możemy porozmawiać ? – pokiwałam głową na tak , a on otworzył mi drzwi od strony pasażera . Usiadł za kierownicą , ale nie ruszył . Chciał tylko odgrodzić nas od ciekawskich spojrzeń innych uczniów . – Dziękuję ci za odniesienie płaszcza . – nie patrzyłam na niego , obserwowałam krople deszczy , które zaczęły spływać po szybie . – Możesz przestać przekręcać każdy gest i nasze dobre chęci ? Nie litujemy się nad tobą , Cher uważa cię za przyjaciółkę , Jordan za młodszą siostrę , dla mnie znaczysz bardzo dużo . Nawet Skaza… Ash – poprawił się widząc spojrzenie , które mu posłałam . – Nie litujemy się nad tobą . – wiedziałam , ze to co mówi jest prawdą , ale nadal się bałam . – Przyjdź dziś do mnie na kolację.
- Dobrze . – wyszłam z samochodu . – Przepraszam . – wyszeptałam , przed zamknięciem drzwi .

Cher znalazłam pod salą do biologi . Dziewczyna siedziała na podłodze z ponurym wzrokiem wbitym w ścianę . Usiadłam obok niej , nie wiedziałam co powiedzieć .
- Przepraszam . – brunetka spojrzała na mnie i leciutko się uśmiechnęła .
- Wybaczam . Ale w zamian musisz iść ze mną na imprezę do Micka . – zastanawiałam się jak wymigać się od imprezy . Dopiero po chwili uświadomiłam sobie , że Daniel dał mi drogę ucieczki .
- Przykro mi , ale idę dziś na kolację do was . Daniel mnie zaprosił . – uśmiechnęła się szeroko .
- No wreszcie , mój braciszek zaczął działać . – nauczycielka przyszła , dlatego nie mogłam zapytać o co jej chodziło .

Mam nadzieję , że się wam spodoba 5 rozdział mojego opowiadania :)
13.jpg
Tagi: 5 5 5
23.07.2014 o godz. 09:59

4


Patrzyłem w jej oczy starając się nie myśleć , o tej bandzie siedzącej parę metrów dalej . Chciałem ich zabić , zniszczyli jej życie , pozbawili szczęścia . Madison kciukiem gładziła mój policzek , nie spuszczając ze mnie wzroku . Bywalcy lokalu niczego nie zauwazyli , nadal smiali się i rozmawiali . Gdyby wiedzieli , że obok nich siedzi wściekły wampir już , by uciekali . Ludzie jednak są tak ograniczeni , że nic nie zauważą , dopóki nie stanie się coś strasznego .
- Coś jeszcze ? - kelnerka podeszła do naszego stolika , posyłając nam uśmiechy ; dla niej wyglądaliśmy jak zakochana para .
- Nie , poprosimy o rachunek . – mój głos brzmiał spokojnie , jakby nic wielkiego się nie stało. Zapłaciłem i szybko opuściliśmy pizzerię . Gdy tylko wsiedliśmy do samochodu , moje dłonie zacisnęły się na kierownicy . Gdyby była to kość zwykłej osoby , byłaby zmiażdżona .
- Daniel . – zdziwiłem się , gdy dziewczyna oplotła mnie rękoma w pasie i przytuliła głowę do mojego torsu . – Proszę , jedźmy już . Odpaliłem samochód , a ona odsunęła się ode mnie i zapięła pasy . Obserwowała moje oczy , które zaczęły już wracać do normalnego koloru .
- Przepraszam , poniosło mnie .
- Nic się nie stało , tylko bałam się , że rzucisz się na nich . Tak to dla mnie wygladało .
- Ledwo się powstrzymałem , zrobiłem to dzięki tobie . – złapałem ją za ręke . Jechaliśmy tak , aż do mojego domu . – Zostaniesz dziś u nas na noc , mamy wolny pokój . – nie pozwoliłbym jej wrócić do domu , gdzie jej matka pieprzy się za pieniędze z jakimś pijakiem. Nie musi tego znosić .
- Dobrze , ale nie chcę sprawiać wam kłopotu .
- Nie sprawisz . Do tego Cher się ucieszy i przestanie mnie bić . – chyba rozśmieszyła ją wizja , Cher bijącej mnie. Wszedliśmu do domu , gdzie przywitał nas wielki owczarek niemiecki . Blondynka kucnęła i zaczęła go głaskać . Pies , zadowolony , polizał ją po ręce . Cher wpadła na Maddy i mocno ją przytuliła . Chyba obie za soba tęskniły , bo trwały tak dłuższą chwilę .
- A ze mną się nie przywitasz ? – Jordan stał w drzwiach i wyciągał ku niej ramiona . Jego też przytuliła . Dziewczyny poszły na górę .
- Wie już ?
- Tak .

Oczami Madison :

Cher wiedziała , że zostaję . Dała mi piżamę i ręcznik .
- Pewnie wolałabyś koszulkę Daniela . – gładziłam koronkowe wykończenia koszulki . Na słowa brunetki usniosłam wzrok i zobaczyłam jej rozbawioną twarz . – Mogę skoczyć do jego pokoju , ale może być zdziwiony . Mój braciszek jest strasznie ślepy jeżeli chodzi o dziewczyny , ale to chyba każdy chłopak tak ma .
- Nie wiem , o co ci chodzi .
- Nie udawaj przede mną , Maddy . Widziałam jak się na niego patrzysz , potrafisz go uspokoić . No i ciekawe co robiliście , skoro Daniel pachnie tobą .
- Pachnie mną ? – nie rozumiałam o co chodzi z tym stwierdzeniem .
- Każdy człowiek pachnie inaczej . Ty to mieszanina truskawek , miety i jabłek . Czuć ten zapach na koszulce Daniela , ale nie musisz się tłumaczyć .
- Tylko go przytuliłam .- postanowiłam się bronić .
- Dla mnie się nie tłumacz , przecież widać , że Daniel ci się podoba .
- To nie jest prawda ! – krzyknęłam cicho .
- Prawda , tylko się nie przyznasz . Możliwe , że sama tego nie widzisz .
- Może porozmawiamy o twoich miłościach ? – drażniłam się z nią . – Który chłopak jest oczarowany piękną wampirzycą ? A może , którym chłopakiem jest oczarowana piękna wampirzyca ? – na bladych policzkach Cher pojawiły się plamy czerwieni . – No pochwal się, Kochanie . – usiadłam obok niej , oparła głowę na moim ramieniu .
- Poznałam go niedawno … Ma 21 lat , mieszka na końcu miasta . jest wampirem . Myślę jednak , że nie będzie chciał się ze mną spotykać , jestem za młoda . – jej smutna minka i łzy w oczach chwyciły mnie za serce . – Wampiry przestają się rozwijać w wieku 21 lat , więc jest już dorosły . Po co mu małolata , skoro może mieć bardziej … Doświadczone wampirzyce . – siedziałyśmy przez chwilę w ciszy .
- Jeżeli cię nie zauważa , to znaczy że nie jest ciebie wart . Powinnaś się z nim spotkać .
- To przyjaciel Daniela , on będzie wściekły gdy zacznę podrywać jego kumpla .
- Powiedział ci to ?
- Nie , ale znam go bardzo dobrze , by wiedzieć jak zachowa się w tej sytuacji . Jest strasznie nadopiekuńczy . I ty też to odczujesz , bo jesteś w naszej rodzinie . Nie mam szczęścia . Idziesz pierwsza do łazienki , czy ja mogę ? – zmieniła temat , więc nie naciskałam .
- Możesz iść . – zniknęła w łazience , a ja podeszłam do jej komody . Stały na niej rodzinne zdjęcia . Rozdzice Cher , ona sama w pięknej sukni z jakimś młodym chłopakiem , potem zdjęcie z braćmi . Wszyscy wyglądali idealnie . Poczułam łzy pod powiekami , ale nie chciałam żeby ktokolwiek coś zauważył . I tak byli dla mnie bardzo mili .
Cher wyszła z łazienki , gdy siedziałam zwinięta na fotelu i zdążyłam zaczytać się w książce Szekspira , najbardziej romantycznym dziele na przestrzeni wieków . Tak , znów zaczęłam czytać „Romea i Julię” . Weszłam do przestronnej łazienki i przeterłam zaparowane lustro . Można by powiedzieć , że gdyby nie wielkie wory pod oczami wyglądałabym dobrze . Zdjęłam z siebie ubrania i weszłam pod gorący strumień wody . Oparłam się o ścianę pozwalając , by strumień spływał po moim ciele , rozluźniając je . Umyłam się różanym żelem , potem wyszłam i ustałam przed wielkiem lustrem . Mogłam patrzeć na delikatne blizny , prawie niewidoczne na mojej jasnej skórze . Ubrałam na siebie piżamę , którą dała mi Cher . Krótkie spodenki odsłaniały moje nogi , a bluzka na ramiączach ręce i ramiona . Nie czułam się w niej komfortowo . Wyszłam do pokoju , najpierw upewniając się , że na korytarzu nie ma nikogo . Na mój widok Cher uśmiechnęła się szeroko .
- Wiedziałam , że będzie na ciebie pasować . Na mnie jest za duża w biuście , ale … - jej wzrok zatrzymał się na moich rękach . Potem jej mina zmieniła się w lekko zdenerwowaną .
- Wskakuj pod kołdrę i zakryj ręce . Udawaj , że śpisz . Daniel idzie .- zrobiłam o co prosiła . Chyba wiedziałam , co miała na myśli . Jeżeli Daniel zdenerowował się widząc , jak chowam się przed ludźmi w barze , to by wpadł w prawdziwą furię , gdyby zobaczył co sobie jeszcze przez nich robiłam .
- Śpicie ? – chłopak ustał w drzwich , dostrzegając postać pod kołdrą . Wsłuchał się w powolny oddech dziewczyny i jej bicie serca .
- Maddy zasnęła , a ja muszę jeszcze wybrać jej coś na rano .
- Dobranoc .
- Dobranoc . – gdy kroki Daniela ucichły , Cher podeszła do łóżka i popatrzyła na mnie z naganą . Choć obroniła mnie przed bratem , sama miała zamiar walnąć mi porządne kazanie .
- Czyś ty zwariowała ? Wiesz jak te blizny mogą namieszać w twoim zyciu ?! I robisz to przez bandę kretynów , którzy nie potrafią docenić , jaką jesteś wspaniałą osobą ? Maddy , czemu nikomu nie powiedziałaś ?
- A co to by dało ? Oni wszystkiego by się wyparli , nikt by nie uwierzył córce pijaczki i więźnia . nie chcę o tym rozmawiać . – powiedziałam , po czym przykryłam się kołdrą . Brunetka tylko westchneła i położyła się na drugim łóżku . Nawet nie zdałam sobie sprawy kiedy zasnęłam .

Następnego dnia obudziłam się czując lekkie muśniecia na ramieniu . Otworzyłam oczy i nad sobą zobaczyłam Daniela . Nie wiedziałam , która jest godzina , ale domyślałam się , że wczesna .
- Przyszedłem się pożegnać . – moje serce zaczęło bić bardzo szybko , czułam się przez to głupio , bo wiedziałam , że to usłyszał . – Spokojnie , wyjeżdżam na tydzień do Nowego Yorku . – odetchnęłam z ulgą . Nie potrafiłam wytłumaczyć swojego zachowania . Lekko nachylił się nade mną i już myślałam , że mnie pocałuje , jednak tylko musnął mój policzkiem wargami .
- Do zobaczenia . – usłyszałam swój spokojny głos .
- Jordan odwiezie was do szkoły . – usmiechnął się po raz ostatni i wyszedł . Po tym jak mnie obudził nie mogłam już zasnąć . Zastanawiałam się co takiego może ciągnąć go do NY . Może dziewczyna ? Nie chciałam przyznać się przed samą sobą , ale poczułam ukłucie zazdrości w sercu na myśl , o tym że może się z kimś spotykać . Ubrałam się w rzeczy , które leżały na krześle przy łóżku . Cher wybrała dla mnie bluzkę z długim rękawem , ciemne jeansy i bluzę z kapturem . W tym czasie cher wstała i też się ubrała . Miałyśmy około pół godziny na zjedzenie śniadania . Weszłyśmy do kuchni , w której już siedział Jordan . Chłopak jadł naleśniki z dżemem . Nałożyłam sobie jednego i powoli go jadłam . Jakoś nie miałam ochoty na pożywne śniadanie .
- Gdzie Daniel ? – brunetka dopiero teraz spostrzegła , że nie ma brata .
- Pojechał do Nowego Yorku . – oboje spojrzeli na mnie zaskoczeni . – Przyszedł się pożegnać . – powiedziałam , po czym przeniosłam wzrok na kubek w różnobarwne paski . Byle tylko , nie patrzeć na ich porozumiewawcze usmiechy . Byle tylko nie myśleć , o tych wszystkich twarzach zwróconych w naszą stronę , gdy zajedziemy na parking szkolny .
- Maddy , co się stało ? – Jordan złapał mnie za dłoń i rozprostował moje palce ściśniete w pięść . Zagryzłam wargę .
- Nie przejmuj się tymi idiotami ze szkoły . – Cher od razu zrozumiała , co mnie trapi . – Nic ci się ze mną nie stanie . – zapewniła mnie , a ja jej zaufałam .

Wjeżdżaliśmy na szkolny parking , czułam jak żałądek zawiązuje się w ciasny supeł , a dłonie pokrywa cienka warstewka potu . Jordan zaparkował na wolnym miejscu , uczniowie obserwowali nowiutkiego mercedesa z zainteresowaniem . Zastanawiali się , kto pojawił się tak drogim samochodem w szkole . Cher wyskoczyła pierwsza , a ja wyszłam za nią na drżących nogach . Twarze ludzi zastygły w zdumieniu , potem wszyscy zaczęli między sobą szeptać . Jordan pomachał nam na pożegnanie i odjechał . Szepty towarzyszyły mi przez całą drogę do mojej szafki . Zddziwiłam się , gdy Cher otworzyła szafkę obok mojej ; wcześniej była ona jakiejść młodszej dziewczyny .
- Zamieniłam się . – powiedziała lekko . – I jakimś cudem , mamy taki sam plan lekcji . – uśmiechnęła się szeroko . Może nie będzie tak źle ?

Wreszcie koniec tego bardzo dziwnego dnia . Uczniowie nie nasmiewali się ze mnie otwarcie , ale doszły już mnie plotki , że znalazłam sobie bogatego kochanka , który mnie utrzymuje . To było wręcz smieszne , ale nie dla Cher , która miała minę zabójcy . Ludzie przemykali obok niej na paluszkach , nawet nie oddychając obok niej . Było zabawnie patrzeć jak moja przyjaciółka mierząca zaledwie 163 centymetry wzrostu i ważąca może 45 kilo , sprawia , że mięśniak z drużyny kuli się przy swoim stoliku w stołówce . Nie wiem co powiedział , ale brunetkę doprowadziło to do tego , że jej oczy przybrały czerwonawy odcień . Zdołała się jednak opanować .


Macie tu rozdział 4 . Mam nadzieję , że się wan spodoba . Czekam na wasze opinie .
14.07.2014 o godz. 15:23

3

Oczami Madison :

Obudziłam się , czując na twarzy promienie słoneczne . Widocznie wieczorem nie zasunęłam zasłon . Przekręciłam się na brzuch i westchnęłam cicho widząc na zegarku 6:15 . Musiałam dziś iść do szkoło i jeszcze opłacić czynsz , rachunek za wodę , gaz i prąd . Starczało dzięki temu , że zasiłki odbierałam ja , a nie moja matka . Ona piła za to co sama zarobiła , pracując jako kelnerka . Wiedziałam jednak , że prawdopodobnie dorabia jaka podstarzała prostytutka . Nie zapraszała klientów do domu , ale często widziałam ją z różnymi mężczyznami na mieście . Wstałam , wzięłam pierwsze lepsze ciuchy i poszłam do łazienki . Gdy tylko skończyłam , wzięłam plecak i wyszłam . Po drodze wstąpiłam do spożywczego i kupiłam sobie sok i pączka . Pieniądze miałam dzięki temu , że raz w tygodniu sprzątałam mieszkanie naszej starszej sąsiadki , oraz pilnowałam dzieci z bloku obok . Śniadanie zjadłam siedząc na ławce w parku . Do rozpoczęcia zajęć miałam jeszcze około pół godziny , a tyle nie chciałam siedzieć sama w pustej o tej porze szkole . Czułabym się dziwnie . Patrzyłam na nielicznych ludzi spacerujacych po małym skrawku zieleni . W większości były to osoby wyprowadzające swoje psy na spacer . Kiedyś chciałam mieć psa , nawet mój tata mi to obiecał , ale parę miesiecy później trafił do więzienia za napad na stację benzynową z bronią w ręku . Został skazany na 9 lat , czyli wyjdzie w dniu moich 18 urodzin . Nie byłam na niego zła , wiedziałam , że zrobił to dla mnie i mamy . Był dobrym człowiekiem , przy nim zawsze czułam się bezpieczna . Chciałabym móc odwiedzać w więzieniu , ale matka wyraźnie tego zabroniła . Ona uważa go za skończonego głupca , który zmarnował jej życie . Potarłam dłonią bolący nadgarstek i spojrzałam w bok . Prawie wrzasnęłam , widząc Asha , który przyglądał mi się z uśmiechem idioty .
- Wystraszyłeś mnie pacanie ! – fuknęłam na niego i walnęłam go pięścią w ramie .
- Ale zabolało . – teatralnym gestem złapał się za ramię . – Jeszcze trochę tej siły i byś mnie zabiła . – kpił ze mnie . Przewróciłam oczami i poprowiłam torbę na ramieniu . – Co tu robisz? – spoważniał nagle .
- Wyszłam zbyt wcześnie z domu , a nie chciało mi się siedzieć w szkole , więc poszłam do parku ? A ty ?
- Musimy porozmawiać o paru sprawach i chciałem cię znaleźć . Możesz dziś nie iść do szkoły ? – zgodziłam się i poszliśmy .

Siedziałam w przestronnym salonie domu Asha , pijąc ciepłą herbatę . Chłopak nerwowo chodził po pomieszczeniu . Skojarzył mi się z panterą zamkniętą w klatce . Pełną gracji , ale też niezwykle niebezpieczną .
- Chciałeś ze mną porozmawiać . – odstawiłam kubek na stół , moje ręce lekko drżały .
- Jesteś gotowa uwierzyć ? – zatrzymał się nieoczekiwanie i spojrzał wprost w moje oczy . Zmieszałam się lekko i spuściłam wzrok .
- Nie wiem , Ash . – czułam jak do moich oczu napływają łzy wstydu .
- Może Daniel , chce bawić się z tobą w podchody , ale ja nie potrafię . Jestem wampirem . – na dźwięk tych słów zamknęłam oczy i odetchnęłam głęboko .
- Ty też ?
- Więc on ci powiedział ?! – był bardzo zdziwiony .
- Sama się domyśliłam ,myślałam, że ty jesteś normalny . – mój ton głosu zabrzmiał płaczliwie, ale nie potrafiłam się opanować . Zapatrzyłam się na swoje dłonie .- Miałam nadzieję , że chociaż ty … Będziesz taki sam jak zawsze . – łzy spłynęły po moich policzkach w dół , spadając na bluzę . Już po chwili poczułam jak silne ramiona Asha oplatają moją talię . Wtuliłam się w jego tors , płacząc . Miałam dość . W moim życiu tyle się ostatnio zmieniło . Nie wszystko zdążyłam zrozumieć .

Oczami Asha :

Dziewczyna wtulona w moje ramiona wyglądała tak niewinnie , delikatnie . Słyszałem jak szybko bije jej serce , widziałem jak w jej krystalicznych łzach odbija się światło . Po paru minutach jej szloch ustał , Maddy wyprostowała się i otarła mokre policzki .
- Przepraszam .- wyszeptała cicho , lekko dotknęła mojej koszulki , która była mokra od łez .
- Nic się nie stało .- pogłaskałem ją po ręce , cieszyłem się , że zareagowała dość dobrze . Nie wybiegła z mojego domu z krzykiem , ani nie ułożyła z palców krzyża . Nie wyglądała na wystraszoną , bardziej na zmęczoną . – Jesteś głodna ? – poszliśmy razem do kuchni , gdzie otworzyłem lodówkę i popatrzyłem na nią z wyczekiwaniem . Pokręciła przecząco głową . Ja jednak musiałem coś zjeść , wyciągnąłem zimny kawałek pizzy , wstawiłem ją do mikrofali i chwilę odczekałem .
- Myślałam , że wampiry żywią się krwią ? – zmarszczka między jej brwiami wyglądała słodko .
- Nie takie jak ja . – wcinałem jedzenie szybko , starajac się nie zadławić .
- Takie jak ty ?
- Czyli wampiry , które urodziły się ze związku kobiety śmiertelnej i wampira . No bo są jeszcze wampiry , które zostały przemienione , ale na początku były ludźmi .- usiadła przy stole i nalała sobie soku .
- Czyli , że twoi rodzice to wampiry .
- Moi rodzice nie żyją , to są opiekunowie , którzy mnie wychowali . – wiedziałem , że chciała wiedzieć więcej , ale nie będzie naciskać . – Muszę pić krew , ale rzadziej . Powiedzmy raz w miesiącu . Wystarcza mi normalne jedzenie , ale w większych ilościach .
- To wyjaśnia dlaczego tyle jesz , a nie tyjesz . – zażartowała , oboje roześmieliśmy się . Było już lepiej niż wcześniej .
- Pewnie mi zazdrościsz . – wystawiła język w moją stronę .
- Uważasz , że jestem gruba ? – udawała oburzenie .
- Taa , ty gruba . Sama skóra i kości . – zakpiłem z niej . Naprawdę była bardzo szczupła .
- Dlaczego ty i Daniel nie lubicie się ? – wiedziałem , że o to zapyta , ale trudno mi było powiedzieć jej prawdę . Po tym co usłyszy może uznać mnie za potwora .
- Wampiry nie mogą zabijać ludzi pijąc krew . Tak głosi nasze prawo . 500 lat temu została powołana rada 100 wampirów szlachetnej krwi , które stoją na straży prawa . Moi rodzice sprzeciwili się prawu , zabijali cały czas . W końcu Strażnicy znaleźli nas, zabili moich rodziców . Mnie oszczędzili dlatego , że byłem młody i … Zabiłem tylko jedną osobę.- Niewiedziałem czy to zrozumie , ale miałem nadzieję , że mi wybaczy .
- Kogo ?
- Miałem zaledwie 10 lat , nie nauczono mnie co to dobro , a co zło . – tłumaczyłem się , gdy ona delikatnie nachyliła się nade mną i spojrzała wprost w moje oczy .
- Rozumiem .

Oczami Daniela :

Czekałem na Maddy , chciałem z nią porozmawiać , wyjaśnić sprawy , których nie rozumie . Siedziałem na ławce przed jej blokiem , gdy zobaczyłem ją i Asha , gniew mnie zaślepił . Poderwałem się na równe nogi i podszedłem do nich bardzo szybko . Pewnie w oczach Madison byłem tylko rozmazaną plamę .
- Daniel ! – rzuciła się między nas , gdy tylko podszedłem bliżej . Tylko ona jest na tyle odważna , by wejść między dwa rozwścieczone wampiry , które się nienawidzą . Ręka Ash powędrowała na jej talię , pewnie chciał ją odsunąć , ale mocno się zaparła , a on by ją ruszyć musiałby zrobić jej krzywdę .
- Musicie skakać sobie do gardeł ? – zaskoczył mnie ton jej głosu : pobrzmiewała w nim wściekłość . – Oboje jesteście dla mnie ważni , czuję się jak w jakiejś pieprzonej książce ! – wyswobodziła się z objęć bruneta i położyła swoje drobne dłonie na naszych klatach .
- Jesteście dziećmi , czy co ? Bo tak się zachowujecie ! Jeżeli ma tak być , to możecie się do mnie nie zbliżać . – popatrzyła na nas z gniewnie zmarszczonym noskiem , co wyglądało komicznie . Ash też tak uważał , bo uśmiechał się szeroko , gdy ona nie patrzyła .
- Będziemy grzeczni . – kpił z niej , za co oberwał w ramię .
- Uważaj , krzywdę mi zrobisz ! – złapał ją za ręke i przyciągnął do siebie , po czym szybko uścisnął . – Pilnuj jej dobrze . – mruknął nad jej ramieniem , potem odszedł . Zostałem sam z Maddy , która nadal była zdenerwowana .
- Chcę cię przeprosić , za to co powiedziałam . – czułem jak się denerwuje . – To nie prawda , że zniszczyłeś mi życie , wtedy po prostu byłam … Zdenerwowana . Nie wiedziałam co mówię . – popatrzyła na mnie z niemą prośbą w oczach : wybacz .
- Nic się nie stało , Skrzacie . – westchnąłem cicho i odgarnąłem kosmyk ciemnych włosów z jej policzka . Uśmiechnęła się , nad kącikiem jej ust pojawił się słodki dołeczek . – Myślałem żebyśmy wyszli na późną kolację . – chciałem zabrać ją z tąd jak najszybciej ; słyszałem jak jej matka idzie ciemną uliczką z jakimś mężczyzną . To , co dla niej mówił było obleśne i nie chciałem by Madison to usłyszała .
- Nie wiem , czy to dobry pomysł , jestem zmęczona … - dziewczyna była niezdecydowana . Jeszcze chwila i mogliśmy słyszeć głos matki Madison i facety , który z nią szedł . Można było wyczuć , że oboje są pijani . Na policzki blondynki wypłynął rumieniec , jej serce zaczęło szybciej bić z zażenowania i strachu . Złapałem ją za ręke i pociągnąłem za róg budynku , nim para nas zauważyła . Maddy oparła się o mnie lekko i próbowała powstrzymać łzy .
- Chyba za dużo płaczę . – wyszeptała ze smutnym uśmiechem . Pociągnąłem ją w stronę swojego samochodu . Wsiadła do niego bez oporów , podziwiałem ją za to , jak na nas reagowała . Na początku wszystko ją przerosło , ale poradziła sobie z uprzedzeniami i wątpliwościami . Zaufała nam . Wiedziałem , że wpływ na nią ma moja siostra , no i oczywiście Ashton .

Siedzieliśmy w miłej pizzeri , zajęliśmy stolik w rogu sali . Podeszła do nas mile wyglądająca kelnerka . Zamówiliśmy pizzę i czekaliśmy na nią w milczeniu . Dopiero , gdy dostaliśmy nasze zamówienie , zaczęliśmy cicho rozmawiać . Gdy zobaczyła ile jem , usmiechnęła się tajemniczo .
- Czyli jesteś taki sam jak Ash . – prawie zadławiłem się kawałkiem jedzenia . Powiedział
jej !
- Ash … Powiedział ci wszsytko ?
- Może nie wszystko , ale chyba najważniejsze rzeczy . – bawiła się słomką od picia , przekładała ją między smukłymi palcami . Na palcu wskazującym , lewej dłoni miała małą bliznę . – Wiem , że jesteś wampirem , nie żywisz się często krwią i większość książek o takich jak ty , to kłamstwo . – wyliczała .
- Może nie wszystko to kłamstwo , ale większość . Na przykład nie działa na nas woda święcona i krzyż , możemy wychodzić w dzień i nie świecimy jak Edward . – oboje roześmieliśmy się .
- To co jest prawdą ?
- Musimy pić ludzką krew , są dwa „gatunki” wampirów , istnieje rada wampirów , choć nie taka jak z książek Meyer .
- Rozdzice Asha zostali zabici przez Strażników , bo mordowali ludzi , a wasze prawo na to nie pozwala . – nawet to jej zdradził . Może Skazaniec nie jest tak zły , jak myślałem . – Nie możesz zachowywać się przy nim lepiej . On był dzieckiem … - położyła swoją dłoń na mojej i uścisnęła . Splotliśmy nasze palce , między nami zaległa przyjemna cisza . Wiedziałem , że mi nie odpuści .
- Słoneczko , pewnych rzeczy się nie wybacza . – zabrała ręke .
- Aż tak bardzo przestrzegasz prawa ?
- To nie o to chodzi , Ashton nie zdradził ci wszystkiego . – dziewczyna umilkła i zapatrzyła się na ulicę za oknem . Drzwi do lokalu otworzyły się i do środka weszła grupka ludzi . Na ich widok Maddy skuliła się i pozwoliła , by włosy zasłoniły jej twarz . Zrozumiałem , że są to prześladowcy ze szkoły blondynki . Moje dłonie zacisnęły się w pięści , co ona od razu zauważyła .
- Daniel , wyjdźmy z tąd , proszę . – złapał za moją rękę leżącą na stoliku i nachyliła się , by patrzeć w moje oczy . – Twoje źrenice … Zrobiły się czerwone . – zrozumiała , że jestem wściekły . – Uspokój się . – ujęła mój podbródek w swoje dłonie ; lekko drżały , gdy nakierowywała mój wzrok na siebie . Nie bała się mnie , tylko to , co mogę im zrobić .
Powinni już uciekać , jeżeli chcą jeszcze żyć .


Macie tu 3 rozdział . Przepraszam , że tak długo czekaliście :)


Tagi: wampiry
08.07.2014 o godz. 14:50

2

Przetrwać tę noc .


Oczami Madison :

Było bardzo późno , powinnam wracać do domu , ale nie miałam na to żadnej ochoty . Chciałam uspokoić swój umysł i serce . Moja ulubiona ławka , znajdowała się za zasłoną drzew , więc nie można było zobaczyć jej z dróżek . Zwinęłam się na niej , podkulając nogi pod siebie i szczelnie otulając się bluzą . Włożyłam słuchawki w uszy i lekko przymknęłam oczy . Otworzyłam je 5 minut później i wrzasnęłam ze strachu , gdy zobaczyłam przed sobą wysoką i groźnie wyglądającą postać . Dopiero po chwili zorientowałam się , że jest to Daniel. Popatrzyłam na niego , dziwnie spokojna , wręcz zrezygnowana .
- Nie , proszę cię , nie . – wyszeptałam cicho , z nadzieją , że da mi spokój , a moje życie wróci do normy .
- Maddy , wiem , że to trudne . Skrzacie , nie chcę cię skrzywdzić . Zrozum . – przykucnął przede mną i popatrzył mi w oczy . Odwróciłam wzrok , a on westchnął .
- Nie chcę tego . – mój szept zabrzmiał płaczliwie . – To zmarnowało mi życie .
- Chcesz powiedzieć , że ja ? Zmarnowałem ci życie ? W którym momencie ?
- W tym momencie , w którym opowiedziałam dla swojej ‘’przyjaciółki na całe życie’’ o spotkaniu z tobą . Ufałam jej , a następnego dnia wiedzieli wszyscy . Od wtedy nazywano mnie szajbuską , świrniętą , wariatką . Ludzie mną pomiatali . – zagryzłam wargi , aż do krwi.
- To nie jest prawda , Maddy … - moje spojrzenie ślizgało się po jego przystojnej twarzy . Był ślicznym dzieckiem , wyrósł na bardzo przystojnego młodego mężczyznę . Onieśmielał mnie swoim wyglądem , pewnie nie tylko mnie . Wyciągnął rękę i lekko pogładził moją dłoń . – Jesteś najlepszą osobą , którą spotkałem . Wróciłem , bo … Wiedziałem , że u ciebie źle się dzieje . Chcę ci pomóc . – zakończył cicho .
- Nie potrzebuję pomocy . – wiedziałam : litował się nade mną .
- To nie jest litość Maddy . Powinnaś bardziej mnie rozumieć .
- Nie widziałam cię przezs prawie 10 lat , nie znam cię . Nigdy nie znałam . – moje słowa chyba go raniły , ale nie zważałam na to .
- Odprowadzę cię do domu . – wstał i wyciągnął do mnie ręke . Nie przyjełam jej i sama wstałam . Szliśmy w stronę bloków w niczym niezmąconej ciszy . Na widok obskurnego budynku poczułam się zażenowana , tym , że Daniel to widzi . Spuściłam wzrok w dół i wyjęłam z kieszeni spodni klucze . Otworzyłam drzwi do klatki schodowej i odwróciłam się w jego stronę .
- Powiedz dla Cher , że miło było ją znów zobaczyć . – weszłam na klatke , a drzwi zatrzasnęły się z głośnym hukiem .

Oczami Daniela :

Chwilę jeszcze patrzyłem na drzwi , w których zniknęła blondynka , a gdy upewniłem się , że jest już bezpieczna w domu odszedłem z tamtąd . Musiałem zapolować , już podczas rozmowy z nią nie mogłem powstrzymać się od wsłuchiwania się w jej tętno i patrzenia na niebieskie żyłki na szyi , gdy ją odchyliła . Wyszedłem na opustoszałą ulicę , a poszukiwaniu ofiary . Pod sklepem stała jakaś dziewczyna , w krótkiej obcisłej sukience i bardzo wysokich szpilkach . Pewnie szła lub wracała z imprezy . Podszedłem pod niej , a po krótkiej rozmowie , zaciągnąłem dziewczynę w stronę nieoświetlonej uliczki . Nie wiem , co wpadło do głowy Mayer żeby powiedzieć , że wampiry mogą pić zwierzęcą krew , ale było to wielce nieprawdziwe . Musimy pić ludzką krew , choć większość z nas nie zabija swoich ofiar . Wtedy łatwo byłoby nas wykryć . Pozostawiłem ciało rudowłosej w zaułku , upewniając się , że wszystkoz nią w porządku , a jej zyciu nie zagraża niebezpieczeństwo . Postawiłem kołnierz płaszcza , by coć trochę osłonić się przed deszczem . Strugi wody załaniły mi widok , ale nie na tyle bym nie dostrzegł męskiej sylwetki , która nagle pojawiła się przede mną . Ash patrzył na mnie spod kaptura całkiem przemokniętej bluzy . Spodziewałem się , że mnie znajdzie .
- Czego chcesz ? – w powietrzu można wyczuć napięcie , ludzie omijali ten kawałek chodniaka , na którym staliśmy .
- Porozmawiać . – był spokojny , opanowany . Dawno pogodził się z moją nienawiścią do niego .
- Nie mamy o czym . – chciałem odejść
- Madiosn jest powodem . Gdyby nie ona nigdy bym się do ciebie nie zwrócił . – odparł szczerze . – Chcę wiedzieć dlaczego wróciliście ?
- Maddy potrzebuje pomocy , a ja jestem w stanie jej ją zapewnić . Nie musi żyć w małym mieszkanku z wiecznie pijaną matką .
- Nie przyjmie od ciebie pomocy , uzna , że się nad nią litujesz .
- Ciekawe skąd tak dobrze ją znasz . – byłem zazdrosny , nie potrafiłem tego okiełznać . Gniew zaczął pełznąć w górę , po mojej szyi , by zatrzymać się w rękach .
- Przyjaźnię się z nią od prawie 2 lat , a obserwuję od ponad 4 . – on też był wściekły , ale nie panował nad sobą tak dobrze jak ja . jego ciemnoniebieskie oczy zapłonęły czystą czerwienią.
- A wie kim jesteś ? – prawie od razu znalazłem się na ścianie budynku zjadującego się po przeciwnej stronie ulicy . Zadziwiła mnie jego wielka moc , ale starałem się zachować twarz pokerzysty .
- A Maddy wie kim ty jesteś ?
– Nie zbliżaj się do niej Danielu , już raz ją skrzywdziłeś , drugi raz na to nie pozwolę . – odszedł w ciemność .

Oczami Madison :

Leżałam w łóżku, słuchając obleśnych odgłosów dochodzacych z sypialni mojej matki . Piła do późna z jakimś gościem , a teraz przenieśli się do innej części zabawy . Nie chciałam tego słyszeć , wepchnęłam głowę pod poduszkę i mocno zacisnęłam oczy . Chciałam wyjść z tego domu i nigdy nie wrócić . Ale nie miałam do kogo zwrócić się o pomoc .
Chyba musiałam zasnąć , przebudziłam się gwałtownie czując na swoim udzie czyjąś dłoń . Zerwałam się z łóżka , w świetle małej lampki zobaczyłam tego pijaka , z którym chlała dziś moja matka . Patrzył na mnie z pożądaniem w oczach , a ja bardzo się go bałam . Czułam , że może chcieć ode mnie seksu . Może mnie nawet zgwałcić !
- jJaka z ciebie ładna panienka ! – wychrypiał , nie spuszczając ze mnie wzroku . – Ładniejsza niż matka . – znów wyciągnął rece w moją strone , ale przemknęłam pod nimi . Złapałam bluzę i buty w jedną rękę , a drugą otworzyłam drzwi . Zamknęły się za mną z głośnym hukiem , który nrzmiałw moich uszach jak grzmot , gdy zbiegałam po schodach na dół . Znalazłam się na zewnątrz , trochę się uspokoiłam i już spokojniesza założyłam ciemne trampki i bluzę z kapturem . Noc była chłodna , a ja miałam na sobie krótkie spodenki . Nie miałam dokąd pójść , byłam sama w nocy . Miasto wydało mi się nagle groźne i niebezpieczne . Naciągnęłam kaputr na głowę i postanowiłam , że pójdę do parku . Mogę spędzić tam jedną noc , rankiem wrócę do domu .
Zwinęłam się w kłebek na ławce , ale nie mogłam zasnąć . Wszystkie cienie nagle zaczęły wydawać mi się bardzo podejrzane , w moim sercu narastało przerażenie . W domu miałam coś co zawsze mi pomagało . Mała , błyszcząca żyletka leżąca w szufladzie mojego biurka i czekająca na moją skórę , krew . Zacisnęłam dłonie tak mocno , że poczułam jak paznokcie wbijają się w moją skórę . Ciepła krew popłynęła po wnętrzu mojej dłoni . Przetrwać tę noc .

Gdy wreszcie słońce wzeszło nad miastem , wstałam z ławki i przeciągnęłam się . Lekko chwiałam się ze zmęczenia , ale jakoś doszłam do domu . Nie było już tego pijaka , może pomyslał , że poszłam na policję , za to , że się do mnie dobierał . Weszłam do swojego pokoju , położyłam się na łóżko i momentalnie zasnęłam .

Oczami Cher :

Skradałam się za Maddy , która chwiała się jakby była pijana . Byłam gotowa , na to by w każdej chwili złapać ja , gdyby zemdlała . Żal mi było patrzeć , jak się męczy , ale nie przyjęłaby ode mnie pomocy .. Zbyt dumna , uparta … Jak Daniel . Zachichotałam cicho na wspomnienie mojego walniętego braciszka , którego kochałam . Gdy wiedziałam , że Maddy śpi , bezpiecznie w domu , sama wróciłam do siebie .
- Gdzie byłaś ? – Jordan stał przede mną z zaciekawieniem a twarzy . Widocznie miał zamiar wypuścić Micka do ogradu , bo pies stał obok niego . Podrapałam psa miedzy uszami , poszłam do kuchni , a mój braciszek za mną . Nie chciał odpuścić . Mogłam wiele rzeczy mu powiedzieć , ale bałam się , że od razu poleci do Daniela , a ten nie zastanawiając się długo przyciągnie ją tu siłą i będzie trzymał w piwnicy dopóki się nie zgodzi . Ok. , przesadziłam z tą piwnicą . Ale z pokoju na pewno nie pozwoli jej wyjść . A wtedy Ash tu wpadnie i rozwali mi dom , bo będziemy przetrzymywać jego przyjaciółkę .
- O czym ty mówisz ? – nawet nie wiedziałam , że te wszystkie pesymistyczne myśli mówię na głos . Westchnęłam i już powiedziałam mu wszystko . Przez chwilę milczał .
- Musimy jej pomóc , ale Daniel nie może się o niczym dowiedzieć . Wyjechał na tydzień do Nowego Yorku , co dobrze się składa . – popatrzył na mnie z usmiechem . – wiem , że może być trudno , ale spróbuj na nowo zaprzyjaźnić się z Maddy . Ona cię bardzo lubi , ale się boi . A teraz idź spać , bo zaraz zaśniesz . – sam wyszedł , a potem usłyszałam jego kroki na schodach . Cieszyłam się , że Daniela nie ma , bo on wszystko potrafi spieprzyć .

Następnego dnia czekałam na Madison przy wejściu do budynku szkoły . Dziewczyna szła z tłumem innych ludzi , wydawała się w nim bardzo samotna . Pomachałam do niej , paru uczniów gapiło się na nas ze zdiwieniem . Chuj mnie obchodziło ich zdanie .
- Hej . – delikatnie przytuliłam dziewczynę , a ona po chwili wahania odpowiedziała delikatnym uściskiem . Cieszyłam się , że nie uciekła , gdy tylko mnie zobaczyła .
- Cześć . – popatrzyła mi w oczy , a ja jak głupia poczułam jak wzbierają w nich łzy .
– Tęskniłam za tobą . – powiedziała cichutko , wtulona w moje ramiona . Prawie nikogo już nie było na dworzu , wszyscy weszli do szkoły . – Musimy to nadrobić . – razem poszłyśmy do mojego samochodu i odjechałyśmy spod szkoły .
Siedziałyśmy w moim pokoju , Maddy miała w dłoniach kubek z gorącą herbatą .
- Dlaczego tyle was nie było ? Czemu postanowiliście wrócić ? – jej pytania sprawiały mi ulgę . Chciała wiedzieć , pragnęła poznać prawdę .
- Moi rodzice postanowili , że najlepszym wyjściem dla ciebie , będzie gdy odejdziemy , damy ci spokój . – słowa unosiły się w powietrzu , niczym niewidoczne chmury .- Jednak całkowicie cię nie porzuciliśmy . Moja mama przyjeżdżała parę razy do roku i obserwowała jak soie radzisz . – popatrzyłam na nią : była taka spokojna . – Ash też cię chronił , kontaktowałam się z nim i mówił mi czy coś się stało . Wrcóciliśmy po smierci naszych rozdziców .
- Nie żyją ?- była zdumiona . – Myślałam , że … - nie dokończyła , ale wiedziałam co chciała powiedzieć . Zaczerwieniła się .
- Masz rację , wampiry żyją wiecznie , ale moi rodzice zostali zamordowani . – nadal nie potrafiłam o tym mysleć , bez łez w oczach . Kochałam ich oboje bardzo mocno . – przez Łowce . – blondynka przeniosła się bliżej mnie i przytuliła mnie bardzo mocno .
- Maddy ?! – obie popatrzyłyśmy w stronę drzwi , w których stał Daniel i Jordan . Dziewczyna spłoszyła się i odsunęła ode mnie , pozwoliła , by włosy spłynęły i zakryły jej twarz . – Co ty tutaj robisz ? – popatrzyłam na Jordana , a on wzruszył ramionami . Przecież Daniela miało nie być ! Wkurzyłam się , że nam przeszkodzili . Podeszłam do drzwi i chciałam je zatrzasnąc , ale mój „kochany” braciszek był ode mnie silniejszy . To było jak mocowanie się z górą .
- Musicie nam przeszkadzać ? – Madison wstała z łóżka i odstawiła kubek na biurko .
- Ja … Wrócę już do domu . – wyminęła Daniela nie patrząc na niego , ale zatrzymała się przy Jordanie .
- Miło mi cię widzieć . – lekko się uśmiechnęła .
- Mi ciebie też . – musnął jej ramię dłonią . – Odwiozę cię , mała . Jest już późno . – zgodziła się i już po chwili usłyszeliśmy jak samochód rusza z garażu . Daniel nadal stał jak słup , wpatrując się w podłoge . Podeszłam do niego i z całej siły walnęłam go w jego pusty , zakuty łeb .
- Za to co ?! – wrzasnął .
- Przestań udawać , że nie wiesz debilu !!! Musiałeś przyleźć i wszystko zepsuć ?! Jaki z ciebie idiota . – nie mogłam na niego patrzeć . Zatrzasnęłam drzwi i walnęłam się na łóżko .

Oczami Madison :

Siedziałam w ciepłym wnętrzu samochodu . Nie rozumiałam tego : tylko przy Danielu jestem zestresowana . Przy Cher i Jordanie czułam się spokojna i bezpieczna . Chłopak pozwolił mi zatopić się we własnym myślach i nie męczył mnie rozmową . Po około 10 minutach byliśmy pod moim blokiem .
- Dziekuję za odwiezienie . – otworzyłam drzwi , ale zatrzymałam się na chwilę słyszać głos chłopaka .
- Spróbuj zrozumieć i wybaczyć . – zamknęłam drzwi i udałam się na górę . Gdy już byłam w mieszkaniu , poszłam do łazienki , by wziąć szybki prysznic . Potem ubrałam się w piżamę . Usiadłam na łóżku , wzięłam do ręki zeszyt w twardej oprawie . Połowa jego stron była już zapisana . Pamiętam , że gdy trafiłam do gabinetu dyrektorki za kolejną pyskówkę do mojej prześladowczyni , to ona poradziła mi bym znalazła inny sposób na rozładowanie gniewu . Skorzystałam z tej rady i od ponad roku piszę . Codziennie , po kilka zdań na temat minionego dnia . Uspokajało mnie to . Gdy tylko opisałam to co dziś się wydarzyło , zgasiłam lampkę i dokładnie nakryłam się kołdrą . Po chwili już spałam .

Kolejny rozdział . Dziękuję za komenatrze pod wcześniejszą notką , za ogromną liczbę wejść , oraz za 41 obserwujących . Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy . Jeszcze tydzień i zacznął się wyczekiwane przez nas wakacje . Odpoczynek od szkoły , problemów z nią związanych i nauki . To , dla niektórych z nas, będą piękne dwa miesiące. Już w piątek będę stała na sali gimnastycznej , z jednej strony szczęsliwa , że ten ciężki rok się skończył , a z drugiej … Na pewno będą łzy w oczach , pożegnanie z 3 gimnazjum . Mam wrażenie , że gdy wy odejdziecie , w naszej szkole zrobi się bardzo nudno . Nie mogę sobie wyobrazić , że za 2 lata , to moja klasa będzie odchodzić , to może po nas będzie ktoś płakał . Na pewno nie nauczyciele , ale niektórzy uczniowie … Życzę wam spokojnego ostatniego tygodnia szkoły .

Dominika
10.jpg
Tagi: Dominika
24.06.2014 o godz. 06:26
Nudna lekcja , 12 ławek ustawionych w trzech rzędach i te same miny na każdej twarzy . Obserwowałam ludzi spod przymrużonych powiek . Dziewczyny umalowane jak dziwki , chłopacy w stylu macho . Aż śmiać mi się chce , gdy na nich patrzę . Kopie , wszyscy do siebie podobni . Ja nie jestem taka jak oni , chcę coś osiągnąć , a nie dać zrobić sobie bachora pierwszemu chłopakowi z ładnymi oczami . Oni wiedzą , że nimi pogardzam .
- Madison , odpowiesz na pytanie ? – nauczycielka patrzyła wprost na mnie tak jak i reszta osób będących w klasie .
- Boginią mądrości w kulturze Greków była Atena , pani mądrości i sztuki wojennej . – religia Grecka była bardzo łatwym tematem , ale tym debilom nic się nie chciało . Moja ‘’koleżanka’’ z ławki przeglądała magazyn modowy i nie przejmowała się nauczycielką . Zadzwonił upragniony dzwonek na przerwę i uczniowe wybiegli z klasy . Przeszłam powoli korytarzem i weszłam do stołówki . Nastolatkowie stali w kolejce po mało jadalne żarcie , ustawiłam się na szarym końcu i przytupywałam nerwowo nogą .
- Hej Maddy . – usłyszałam szept wprost do mojego ucha , a po moich ramionach przebiegły dreszcze . Ash był jedynym chłopakiem , który nie przejmował się moją opinią i ciągle mnie podrywał . Był przystojniakiem z dobrego domu , szkolnym Bad Boyem , wielu ludzi zrażał fakt , że się do mnie odzywał , ale nie okazywali tego . Jego rodzice byli bardzo wpływowi .
- Ash . – jednym słowem dawałam mu do zrozumienia , że ma się odsunąć . Uszanował to i cofnął się o krok . Nałożyłam sobie sałatki i wzięłam herbate w butelce .
- Za mało jesz – stwierdził Ash . Z rozbawieniem zerknęłam na jego tacę , na którą wsadził frytki , hamburgera i coś jeszcze . Poszłam do swojego stolika w kącie sali , którego nikt nigdy nie zajmował .
- Nie masz ciekawszych rzeczy do roboty tylko za mną łazić ? – nawet na niego nie spojrzałam , gdy usiadł na krześle naprzeciw mnie .
- Wolę milczenie z tobą niż rozmowę z bandą tych kretynów . – wskazał na stolik przy którym siedziała jego paczka . Ludzie obserwowali nas z zaciekawieniem . Wiedziałam co myślą : czego Ash chce od tej wywłoki ? Jakoś mnie to nie ruszało .
- Będziesz w klubie ? – to była nasza słodka tajemnica . Raz w tygodniu spotykaliśmy się w klubie żeby potańczyć i szczerze ze sobą pogadać . Uczniowie nie wiedzieli o tym , bo żaden z nich nie znał tego miejsca .
- Tak .
- Cholera Maddy , co się stało ? – wkurwił się na mnie .
- A co miało się stać ? Wszystko po staremu : moja stara leży zalana w trupa w mieszkaniu , ludzie mnie nienawidzą . Czuję się wręcz wspaniale . – wstałam od stolika i wyszłam na zewnątrz . Usiadłam za szkołą i wyciągnęłam fajka z paczki , wiedziałam , że Ash mnie znajdzie . Tylko jemu zależało na mnie , choć nie do końca wiedziałam dlaczego . Zdązyłam tylko raz się zaciągnąć , gdy chłopak wyrwał mi papierosa z buzi i wyrzucił go na ziemię .
- Kupisz mi całą paczkę .
- Zesram się , a nie ci to kupię . – usiadł obok mnie , a ja oparłam mu głowę na ramieniu . Lubiłam go , był podporą w tym kurewskim świecie .
- Spisz w nocy ?
- Nie , tańczę nago na dachu bloku . – spojrzałam na niego jak na debila . – Oczywiście , że śpię .
- Jakoś nie widać . – musnął palcem skórę pod moim okiem .
- Jakoś mnie to gówno obchodzi . – wstaliśmy razem i udaliśmy się do skateparku . Szłam spokojnie między rampami , gdy wjechał na mnie jakiś debil na desce . Był wysoki , miał czarne oczy i bardzo ciemne włosy .
- Uważaj jak łazisz ! – warknął na mnie , ja jednak nie mogłam oderwać od niego wzroku . Pierwszy raz poczułam coś w rodzaju motylków w brzuchu i łupania w głowie . Dopiero po chwili się ogarnęłam i wstałam . Choć bolał mnie tyłek wyprostowałam się w spojrzałam prosto w jego oczy .
- Może ty powinieneś uważać jak jeździsz . – palcem dziobnęłam go klatę i zmierzyłam lodowatym spojrzeniem . Nikogo obok nas nie było przez co czułam się … lekko zaniepokojona .
- Radzę ci zabrać tą rękę , bo ci ją złamię . – zagroził mnie przeszywając mnie spojrzeniem swoich chmurnych oczu .
- Spróbuj . – mierzyliśmy się wrogim wzrokiem , aż nagle on usmiechnął się a moje serce zaczęło bić 3 razy szysbciej .
- Skrzata nie pobiję . – zmroziło mnie to porównanie . Kiedyś tylko raz je usłyszałam .
- Daniel . – szepnęłam przerażona .
- Pamiętasz mnie . – on tez był zaskoczony , ale w pewnym sensie bardzo zadowolony .
- Nie – pokręciła przecząco głową . – wciągniesz mnie w to . – cofnęłam się o dwa kroki .
- Nie !!! – zaczęłam uciekać , zatrzymałam się dopiero pod swoim blokiem , ale nawet wtedy nie poczułam się bezpiecznie . On nie odpuszcza . Weszłam do domu i z ulgą przyjełam fakt , że nie ma matki . pewnie wyszła do któregoś ze swoich pijaczków . Rzuciłam się na łóżko w swoim małym pokoju i wtuliłam głowę w poduszkę . Nie chciałam o tym pamiętać , to było 9 lat temu , byłam jeszcze dzieckiem . Powinnien mnie zastawić w spokoju i nie wracać . Nie chciałam tego , byłam niedoświadczona i zrozpaczona . Weszłam do jego świata raz i do tej pory żałuję . Mało prawdopodobne jest jednak , że odpuści . nie zostawi mnie w spokoju i wróci po zapłatę . Po raz pierwszy od dłuższego czasu się bałam . Chciałam zasnąć , zapomnieć o nim choć na jedną noc , ale zbawienny sen nie nadchodził , byłam zbyt pobudzona . Wspomnienia nie dawały mi spokoju .

Zaniedbany plac zabawa , a na huśtawce dziewczynka z blond warkoczykami . Jest sama , reszta dzieci poszła do swoich domów na wieczorynkę , ale ona nie chce wracać . Wie , że jej mama znów będzie zła , uderzy ją i wyśle spać bez choćby jednego dobrego słowa . W nadchodzącym mroku , pojawia się chłopiec . Ma ciemne włosy i oczy . Podchodzi do blondyneczki z nieśmiałym uśmiechem .
- Mam na imię Daniel . – przedstawia się wyciągając do niej rękę . Popatrzyła na niego z zainteresowaniem i złapała jego dłoń .
- Jestem Maddy . Mieszkasz gdzieś tu ? – była ciekawska , zastanawiała się czy to jakaś nowa rodzina i czy ten Daniel będzie chodził do ich szkoły .
- Nie , przyszedłem się tylko pobawić . Mieszkam na obrzeżach Miasta Aniołów . Chcesz do mnie pójść ? – Maddy nie wie jaką decyzję podjąć , jest już późno . Jednak postanawia pójść , nie ma ochoty wracać do swojego domu . Dziewczynka jest głodna , ma nadzieję , że rodzice Daniela zaproponują jej coś do zjedzenia . Dzieci przychodzą na miejsce dopiero po zmroku . W drzwiach wita ich wielki pies merdający przyjaźnie ogonem i ładna dziewczynka , siostra Daniela .
- Przyprowadziłeś koleżankę . – rozradowane dziecko klasnęło w ręce i rzuciło się na brata . – Mam na imię Cher . – Maddy ujęła bladą dłoń o smukłych palcach i lekko uścisnęła . A to jest Mick i Jordan . – wskazała na wysokiego młodzieńca z jasnymi oczami i miłym uśmiechem . Dzieci zaprowadziły szczęśliwą Maddy do ogrodu za domem , gdzie zaczęły bawić się w chowanego i kota . Dziewczynka nie oponowała , gdy Daniel zbliżył usta do jej szyi i ugryzł . Poczuła tylko lekki ból i nic więcej . - Daniel ! – gdzieś z boku rozległ się głośny krzyk . Chłopiec odwrócił się w stronę źródła dźwięku i zobaczył swojego ojca oraz matkę , która podbiegła do blondyneczki i złapała ją na chwilę przed upadkiem .
- Porozmawiamy później , teraz czas zająć się Madison. Zawiodłem się na tobie synu . – Maddy chciała przeprosić Daniela , ale nie udało się jej to , bo zasnęła .


Ten dzień męczył mnie przez kolejne 5 lat . Przypominałam sobie chłopca o szczerych oczach , śliczną dziewczynkę i poważnego młodzieńca . Byli rodzeństwem , tego nikt nie mógł podważyć . Bardzo do siebie podobni , mieli te same klasyczne rysy twarzy . Żałowałam , że byli inni . Nie spotkałam żadnego z nich : do teraz . Nie chciałam wracać do przeszłość , trzeba ją pogrzebać , zniszczyć , ukryć . Przeszłość zabija .Nakryłam się kołdrą i kocem , było mi zimno , chwilę potem już spałam .
Następnego dnia obudziłam się przy otwartm oknie z macnym bólem głowy . Podniosłam się , wzięłam ręcznik i wzięłam szybki prysznic . Czasami czułam się tak , jakbym mieszkała tu sama . Przypomnieniem o mojej matce były puste butelki po tanim winie i puszki po piwie . Nie miałam siły i czasu , by sprzątać , spieszyłam się , by zdażyć do szkoły . Przeszukiwałam swoją szafkę w poszukiwaniu jakiś ubrań , gdy podmuch wiatru zdmuchnął w moją stronę kawałek papieru . Podniosłam go i rozłożyłam .

Wiesz , że musimy porozmawiać .


Zgniotłam ją zdenerwowana i wzięłam czarne jeansy , czarną bokserkę i rozpinaną bluzę . Szybko się ubrałam , wzięłam plecak . gdy tylko wyszłam na ulicę , nałożyłam kaptur na głowę , miałam nadzieję , że Daniel nie będzie na mnie czekał . Nie byłam gotowa na rozmowę .
- Cześć Maddy . – pisnęłam cicho , gdy Ash dotknął mojego ramienia . Chłopak przyjrzał mi się uważnie i lekko zmarszczył brwi .
- Hej .
- Dlaczego wczoraj mnie zostawiłaś ? – zrobił minę zbitego szczeniaczka . Chciał mnie rozbawić . – Musiałem sam wracać , Madison bałem się . – rozesmiałam się już zupełnie szczerze .
- Nikt cię po drodze nie złapał i nie zgwałcił ? – uniosłam jedną brew do góry , a on złapał mnie w tali i zaczął łaskotać . Śmiałam się jak wariatka , wpadliśmy na kogoś , a Ash gwałtownie się zatrzymał . Uniosłam głowę do góry i dostrzegłam chmurne oczy Daniela . Nie spodziewałam się go , mocno zacisnęłam dłoń na ramieniu Asha , jakby Daniel chciał mnie od niego zabrać .
- Ash . – popatrzyłam na niego zdziwiona zastanawiając się skąd zna imię mojego przyjaciela. Niemożliwe , oni nie mogą się znać . Daniel przeniósł spojrzenie swoich czekoladowych oczu na mnie . – Dostałaś moją wiadomość ? – wściekłość można było wyczuć w powietrzu . Miałam ochotę uciekać .
- Maddy skąd go znasz ? – Ash delikatnie złapał mnie za brodę i skierował mój wzrok w swoją stronę .
- Zabieraj od niej łapy , Skazańcu . – Daniel znalazł się obok nas o siłą oderwał mnie od chłopaka . Jego palce trzymały mnie bardzo mocno , czułam jak na skórze tworzą mi się siniaki .
- Daniel , puść ją . – niedaleko nas stał Jordan z poważnym wyrazem twarzy . – Boli ją to .
- Ona nie wie , z kim się zadaje . – dopiero teraz odzyskałam głos .
- Puszczaj mnie ! – krzyknełam i kopnęłam go w kolano . Puścił mnie zaskoczony , a ja podbiegłam do Asha i mocno się do niego przytuliłam . Nie rozumiałam co się dzieje , wszystko się zmieniło , tylko ja pozostałam taka sama jak zawsze : wystraszona , smutna , sama . Chłopak otoczył moją talię swoimi silnymi ramionami .
- Spokojnie mała . Wszystko dobrze . – zaczeliśmy iść . – Nie zbliżaj się do niej Danielu . Będę ją chronić . – zabrzmiało to bardzo groźnie . Weszliśmy za bramę szkoły , a ja odbiegłam , by być jak najdalej od rzeczywistości

Siedziałam na lekcjach , nie słuchając nauczycieli i pogrązając się w swoich własnych myślach . Nie rozumiałam całej tej sytuacji , ale czułam , że wpakowałam się w coś bardzo złego . Gdy drzwi do naszej klasy otworzyły się , zobaczyłam smukłą brunetkę z bladą cerą i wielkimi , brązowymi oczami . Cher , nie mogłam zrozumieć co się dzieje . Choć nie widziałam jej bardzo dawno , poznałam ją . Nadal w jej oczach pełno było radosnych iskierek , choć twarz miała poważną .
- Poznajcie nową uczennicę Cher Huterschon , niedawno sprowadziła się do Los Angelos z Angli . Mam nadzieję , że potraktujecie ją bardzo życzliwie . – zakończyła swój nudny monolog i wskazała Cher miejsce obok okna przy Alex . Brunetka odwróciła się w moją stronę i posłała mi wielki uśmiech . Odwróciłam głowę w drugą stronę i nawet na nią nie spojrzałam .

Oczami Daniela :

Był późny wieczór , gdy zebrałem moje rodzeństwo w salonie naszego nowego domu . Jared pojawił się pierwszy , a po nim Cher . Oboje patrzli na mnie wyczekująco , czekali bym zaczął mówić .
- Maddy ma siniaki na ramieniu . Wiesz coś o tym ? – oczy mojej siostry ciskały pioruny , gdy patrzyła w moją stronę .
- Poniosło mnie .- oparłem się wygodnie w wielkim fotelu i potrałem zmęczoną twarz . – Zobaczyłem ją z tym Skazańcem i nie wytrzymałem .
- Wspaniale idioto . Teraz Madison boi się nawet na nas patrzeć , a my nie możemy nic z tym zrobić , bo ciebie ‘’poniosło’’ . Oczywiście nie pomyśłałeś , że ona nic nie rozumie . – popatrzyli na mnie oboje z naganą . – Ash zmienił się i bardzo dobrze o tym wiesz . Nie skrzywdził jej , a nawet śmiem stwierdzić , że gdy ciebie nie było , to właśnie on się nią opiekował . Powinnieneś mu podziękować .
- Chyba zwariowałaś ?! – zerwałem się gwałtownie i popatrzyłem na nią z niedowierzeniem .
- Uspokójcie się . – Jared odezwał się po raz pierwszy , lubił obserwować jak prawie odrywamy sobie łby . – Najważniejsze jest teraz spróbować wyjaśnić sytuację dla Maddy i pomóc jej przez to przejść . Ash jest naszym przyjacielem , popełnił jeden błąd . Każdy ma prawo je popełniać . Ty do niej pójdziesz czy któreś z nas ?
- Ja . – spojrzałem na brata , który stał spokojnie . – Jest w parku ? – przytaknął , wyszedłem .

Zaczęłam pisać nowe opowiadanie , w kompletnie nowym klimacie . Mam nadzieję , że będziecie czytać te moje wypociny . Staram się jak mogę , nie zawsze mi wychodzi , ale piszę . Bo to jest najważniejsze : robić to co kochać .
Już za niecałe dwa miesiące zaczynają się wakacje . Pewnie większość z was ma już plany , ale ja jestem w totalnej rozsypce . Nie mam pomysłów , nic mi się nie chce . Tak to już ze mną jest .
18.06.2014 o godz. 15:18
Oczami Nate :

Właśnie dziś miało się okazać , czy Elena wróci do nas . Było mi ciężko myśleć o tym , że jeżeli coś pójdzie nie tak , to będę musiał ją zabić . Mój mózg wiedział , że jest to słuszna decyzja , ale serce się buntowało . Nie mogłem wyobrazić sobie , że będę uczestniczył w jej pogrzebie , mając jej krew na rękach . Nie chcę być odpowiedzialny za jej śmierć . Nie mogłem leżeć w łóżku , więc wstałem i ubrałem się . Wczoraj poprosiłem ciało Eleny o spotkanie , zwabienie jej w pułpkę , było bardzo łatwe , ale realizacja planu , o wiele trudniejsza . Stella spała na rozkładanej kanapie w salonie . Policzki miała mokre , pewnie od łez . Jej dotyczyło to bardziej niż mnie , z Eleną były jak siostry .
- Cześć . – dziewczyna mrugała powiekami , by odpędzić sen i nowe łzy .
- Hej , kawa ? – rudowłosa skinęła głową , a ja przeszedłem do małej kuchni i wstawiłem wodę . Po śniadaniu od początku omówiliśmy plan , a potem przez chwilę siedzieliśmy w ciszy , słuchając miarowego tykania zegara .
- Boję się . – usłyszałem jak Stella cicho szepce , jakby mówiła sama do siebie .
- Ja też .


Wieczór :

Czekaliśmy na Elenę w moim mieszkaniu , ale Stella była w łazience . Miałem nadzieję , że wszystko się uda . Usłuszałem pukanie do drzwi , a moje mięśnie napięły się w oczekiwaniu . Poszedłem otworzyć , a na korytarzu stała Elena . Dziewczyna miała na sobie kusą czarną sukienkę i wysokie szpilki . Wargi umalowane na krwistą czerwień wykrzywiły się w sexownym uśmiechu .
- Hej . – mój głos był opanowany chociaż w środku szalała prawdziwa burza .
- Cześć . – pocałowała mnie lekko w policzek , tuż obok kącika ust . Nie rozumiałem tej gry , którą ona stosowała . Wcześniej wiało od niej chłodem , teraz jest milutka . Tylko jej oczy nie pasowały : były pozbawione wszelkich emocji . – Dawno mnie tu nie było . – obróciła się wokół , a jej i tak krótka sukienka , podjechała troszeczeczkę do góry . Choć wiedziałem , że to nie ona , nie mogłem oderwać wzroku od gładkiej skóry , szczupłych nóg i ładnie wyeksponowanych piersi . Uśmiechnęła się i podeszła cicho niczym kot . Przejechała dłonią , po moim ramieniu i uśmiechnęła się słodko .
- Nie odzywałaś się do mnie . – cholera jasne , uspokój się idioto . Moje ciało nie reagowało na rozkazy mózgu . Gdy spojrzała w moje oczy , na chwilę zobaczyłem oczy prawdziwej Eleny : wypełnione emocjami i uczuciami . Jednak chwilę później znów były one pozbawione wyrazu . To pomogło podjąć mi decyzję i uspokoić się . Jej zachowanie mogłem wykorzystać na swoją korzyść .
- Byłam trochę zajęta , no i szczerze powiedziawszy … Zazdrosna o ciebie i Stellę . – zagryzła wargę w bardzo seksowny sposób . – Zachowywałam się jak idiotka . – w jej policzkach pojawiły się dołeczki . Ustała na palcach i pocałowała mnie . Objąłem ją w tali , starając się nad sobą panować . Jej usta były tak gorące i kuszące . Moja dłoń złapała ją za wolną rękę i przyszpiliłem ją do ściany . Mogło wydawać się , że byłem ogarnięty szałem namiętności , ale w mojej głowie pojawiał się zarys planu . Uwolnię ją za wszelką cenę .

Oczami Stelli (po raz pierwszy i ostatni) :

Siedziałam w łazience , na kolanach mając naszyjnik Eleny . Błagałam jakąś siłę wyższą o zrozumienie i oszczędzenie mojej kochanej przyjaciółki . Byłyśmy jak siostry , a teraz miałam ją stracić . Słyszałam jak rozmawiają , a potem nastała cisza . czułam chłód broni , która byłą za moim paskiem , Nate o niej nie wiedziała , ale jeżeli będzie trzeba zrobię to .
- Stella ! – poderwałam się na nogi i wbiegłam do przdpokoju , w którym zobaczyłam bruneta starającego się utrzymać wyrywającą się Elenę . Podbiegłam do nich i siłą wsadziłam naszyjnik na szyję dziewczyny . Jeszcze chwilę się wyrywała , a potem zamrugała oczami jakby budziła się z bardzo długiego snu . Potem przed nami zmaterializowała się niewyraźna postać wysokiego młodego mężczyzny , z czarnymi oczami i ciemnymi włosami . Wywołam mój strach , gdy tylko się pojawił . Nate ustał tak , by zasłaniać swoim ciałem mnie i Elenę . Brunetka chwiała się na nogach , ale starała się trzymać prosto . Jej oczy pełne były cierpienia i żalu . Nawet nie potrafiłam sobie wyobrazić co musiała przejść zamknięta we własnym ciele
- Witam was wszystkich . – uśmiech tego człowieka , był okrutny . Cchciał nas skrzywdzić , pewnie nawet i zabić . – Masz rację Kochanie . – zadrżałam , gdy zwrócił się bezpośrednio do mnie Wiedziałam co mam zrobić . nate i Elena próbowali mnie zatrzymać , ale wyrwałam się im . Ustałam przed duchem i pozwoliłam , by we mnie wszedł . Stopił się ze mną , ale jeszcze nie przejął całkowietej kontroli nad moim umysłem . Wyjęłam broń zza paska spodni , przysunęłam lufę do skroni i ostatni raz spojrzałam na moich ukochanych przyjaciół .
- Bądźcie szczęśliwi . – wyszeptałam i nacisnęłam na spust .

Epilog


Oczami Eleny :
Nie !!! – wrzasnęłam , upadając na kolanach przy mojej przyjaciólce , krew rozlewałą się taflą po podłodze pokoju , wsiąkała w dywan , plamiłą mi skórę i ubranie . Stella , Stella … Obudź się ,błagam cię . Prosiłam , krzyczałam . na nic się to nie zdało . Jej ciało pozostało nieruchome . Stella umarła , by mnie chronić . Ogarnęła mnie ciemność , spadałam w dół .

Obudziłam się w szpitalu , wycieńczona , słaba . Byłam podpięta do jakiś urządzeń , które monitorowały funkcje mojego serca . Przy moim łóżku , na białym krzesełku siedział Nate , ubrany inaczej niż w czasie TEGO wieczoru . Zastanawiałam się , ile czasu minęło , od chwili gdy zemdlałam , po … Nie mogłam o tym nawet myśleć .
- Kochanie , jak się czujesz ? – pogładził mnie po czole , i starł łzy , które zaczęły lecieć ciurkiem po moich policzkach . Szlochałam , wtulona w poduszkę , zatapiając się we własnym smutku . Brunet lekko mnie przytulił uważając na rurki , gładził po plecach i szeptał słowa pocieszenia wprost do mojego ucha .
- Jak to się dalej potoczyło ? – zdołałam wykrztusić , opanowując nową falę łez .
- Ja … najpier zadzwoniłem po pogotowie dla ciebie , potem na policję . Powiedziałem im , że Stella popełniła samobójstwo , a ty zemdlałaś ,chwilę potem . Muszę jeszcze iść na komisariat i złozyć zeznania , ale wierzą w to .
- Kiedy jest pogrzeb ? – nagle stałam się bardzo spokojna . Zginęła , bym ja żyła .
-Poświęciła się dla nas . – wyszeptałam cicho wtulając się w jego tors . Potem przyszedł lekarz i reszta potoczyła się bardzo szybko .

Żegnam kolejną ważna osobę w moim życiu . Obok mnie stoi poważny Nate , parę osób z biblioteki oraz inni ludzie , którzy znali Stellę . Jeszcze czułam się słabo , ale wracałam do sił. Jedna rzecz mnie zaskoczyła , nie widzę już duchów . Straciłam moc , ale nie tęskniłam za nią. Cieszyłam się z tego . Gdy ceremonia pogrzebowa skończyła się , na nagrobku połozyłam bukiet kwiatów i przytuliłam się do Nate .
- Wracajmy do domu .

10 rozdziałów . Wiele godzin pisania , ciężkie dni w których nie miałam weny . Chwile zwatpienia . To czułam , gdy pisałam tą historię . jednak było warto , nie żałuję . Cieszę się , że byliście ze mną . Nie kończę z blogiem , kolejne opowiadanie już w toku pisania . Zdradzę tylko , że będzie ono o … Wampirach ! Może przez tą tematykę stracę czytelnika , ktoś mnie zostawi , ale to mnie wzmocni . Mam nadzieje , że nie zawiedliście się .

Kocham was , Dominika

1.jpg
Tagi: koniec :*
10.06.2014 o godz. 15:10
Oczami Nate :

Miała wielki talent , zafascynowany obserwowałem postacie na papierze , które wyglądały jak żywe . Nie zdążyłem obejrzeć ich wszystkich , ponieważ zabrała mi je sprzed nosa .
- Świetnie rysujesz .
- Dziękuję .
- Naprawdę nie zostawię cię samą . Nie wiadomo czy ta osoba nie zechce wrócić . – przekonałem ją , choć widziałem , że godzi się na moje rozumowanie z trudem .
- Śpisz na kanapie . – powiedziała , a ja uznałem to za małe zwycięstwo . Wyjęła koc i poduszkę z szafy i rzuciła w moją stronę .
- Dobranoc .- powiedziała dobitnie i zatrzasnęła mi drzwi przed samym nosem .

Leżałem na kanapie , przewracając się z boku na bok . Około godziny wcześniej ustały odgłosy dochodzące z pokoju El , a mnie bardzo korciło , by pójść tam i sprawdzić , czy wszystko w porządku . Nie dała po sobie poznać , ale wiedziałem , że się bała . W końcu ktoś grzebał w jej rzeczach i wchodził do mieszkania . Wstałem i poszedłem do kuchni po szklankę wody . Zdziwiłem się bardzo widząc Elenę siedzącą na parapecie . W poświacie księżyca sama wyglądała jak duch . Otulona kocem nawet nie usłyszała jak wszedłem .
- Nie możesz spać ? – drgnęła , ale nie odwróciła się w moją stronę . Pozostała nieruchoma niczym posąg z marmuru .
- Dużo się dziś wydarzyło , chyba potrzebuję czasu , by to przemyśleć . – wreszcie jej oczy spojrzały na mnie , przenikliwie , nagląco . Czułem się przy niej tak , jakby wiedziała o mnie wszystko . Nie było mi to na rękę . Zbliżenie się do niej groziłoby autodestrukcją . Byłaby to samobójcza misja .
- Elena , ja … Rozwiążemy sprawę ducha , który za mną chodzi i to będzie koniec ?
- tak , po tym już nigdy mnie nie zobaczysz . – podniosła się lekko i odeszła zostawiając mnie samego z poczuciem winy .

Od dwóch dni pracowaliśmy ostro , bez zbędnych przerw . Ja używałem swoich kontaktów , ona swoich . Elena odzywała się do mnie tylko wtedy , gdy musiała a mi było to na rękę . Nie chciałem się angażować w związek z nią . Patrzyłem jak siedzi po turecku na podłodze z zamkniętymi oczami i głęboko oddycha . Miała na sobie bluzkę na ramiączkach i czarne dresy .
- Nic , chyba to dziś nie wypali .
- Może nie jesteś w tym tak dobra jak myślisz i potrzebna ci książka o białej magii . Stel… - nie dokończyłem , gdy ona zerwała się z miejsca i zaczęła pakować swoje notatki do torby.
- Skończę sama , a ciebie nie chcę widzieć . Nie zbliżaj się do mnie , nie dzwoń . – wyrzucała z siebie słowa nie łapiąc oddechu . Zabolały mnie one , ale zdołałem utrzymać twarz pokerzysty .
- To też moja sprawa . – złapałem ją za ramię . – Mam prawo być przy tym . - Elena oparła się o mnie całym ciężarem ciała i przymknęła oczy .
- Przepraszam , chyba sama nie wiem co się ze mną dzieje . – leciutko pogładziłem ją po włosach .
- Jesteś przemęczona .
- Może masz rację . – uśmiechnęła się melancholijnie .- Chyba dziś już się do niczego nie przydam . – chciała wyjść , ale zatrzymałem ją .
- Odprowadzę cię . – szliśmy w milczeniu , każde zatopione w swoich myślach .Pod klatką schodową zatrzymaliśmy się , a ja w tym momencie zostałam przeniesiona w świat wizji .
Nastolatek stoi przed kobietą , wyglądała surowo , a w rękach trzymała linijkę .
- Rozwiąż to . – rozkazała głosem nieznoszącym sprzeciwu .
- Nie po… potrafię . – zająknął się , a wtedy nauczycielka uderzyła go linijką po ręce . Po około 20 razach nie mógł nawet poruszać palcami .

Wróciłam do rzeczywistościa , Nate patrzył w moje oczy . Oparłam się o niego , z wyczerpania nie mogłam ustać na nogach . Czułam gorąco ogarniające moją twarz i szyję .
- Chyba się przeziębiłaś – chłopak przyłożył mi ręke na czole . - , powinnaś leżeć . – zaprowadził mnie na górę i wszedł ze mną do mieszkania . Byłam wdzięczna za to , że się mną zajmował , bo ledwo mogłam ustać na nogach . Posadził mnie na kanapę , a ja położyłam się i zamknęłam oczy . Poczułam jak lekko unosi mój wisior i muska palcami skórę szyi . Puls przyspieszył i to na pewno nie przez chorobę .
- Skąd to masz ? – palcem obrysowywał kontur moich warg , pogłaskał policzek .
- Od mamy . – cichy szept , bałam się otworzyć te przeklęte oczy . – Chcesz wykorzystać chorą i bezbronną dziewczynę ?
- Nawet teraz nie jesteś bezbronna . – zaśmiał się cicho . Złapał mnie za ręce i zblizył do swojej twarzy i nagle znieruchomiał .
- Coś się stało ?
- Czuję , że nie powinieniem się do ciebie zbliżać . – wypalił bez zastanowienia .
- Nie karzę ci , ze mną przebywać . Możesz odejść .
- Coś mnie do ciebie ciągnie .

Oczami Nate :

Siedziałem przy laptopie opisując wszystko co się działo . Duchy , Elena … To wszystko wciągało mnie coraz bardziej . Przywiązałem się do dziewczyny , choć nawet nie potrafiłem wytłumaczyć dlaczego . Bardzo się bałem tego co może się jej stać .
- Hej . – odebrałem telefon , nie odrywając wzroku od ekranu laptopa . Usłyszałem rozesmiany głos Jareda .
- Siema stary ! Jestem w klubie , wpadnij . Napijemy się i pogodamy . – żal mi było odrywać się od pracy , ale jednak zgodziłem się .
Po 15 minutach byłem w klubie . Grała głośna muzyka , wszędzie tańczyło pełno dziewczyn , chłopaków i par . Znalazłem Jareda w kącie sali , gdzie popijał kolorowego drinka .
- Jak tam z czarodziejką ? – zagadnął wesoło , gdy przyniosłem sobie piwo z baru .
- Jakoś idzie , słuchaj … Myślę , że to co ona mówi jest prawdą . – opowiedziałem mu wszystko od samego początku . Chłopak poważniał z każdym moim słowem .
- O cholera ! To wpadł ci niezły kąsek na materiał .
- Nie chcę jej wykorzystać .
- Tylko mi nie mów , że poznałeś ją i wiesz , że jest innaNate , może ty ją kochasz ?
- Może i masz rację . Chyba się w niej zakochałem . – była to prawda , której nie chciałem przyznać nawet przed sobą . Jared tylko pokręcił głową i wypił drinka do końca .
- Czy ty słyszył co mówisz ? Chcesz nie wykorzystać szansy na zdobycie kariery dla jakiejś dziuni ? Patrz , ich jest tu pełno . Każda chętna , żadna z nich nie jest chora psychicznie . – nie podobało mi się co on mówił .
- Nie masz prawa jej obrażać .
- Tylko mówię jak jest . Może i ty warjujesz ? – zakpił ze mnie . Wkurwiony wyszedłem z klubu . Nie wierzyłem w to co on mówił ! Wsiadłem do samochodu i pojechałem do domu .

Oczami Eleny:
On cię wykorzystuje , nie chce ciebie , chce sensacji . Artykuł o wariatce , która widzi duchy pozwoli mu osiągnąć wszystko czego chce . Nie ufaj mu skarbie , to cię zabije .

Obudziłam się z majaków sennych głośno oddychając . Już nie rozumiałam tego co się działo. Byliśmy już bardzo blisko znalezienia bliskich Nate , dzięki swoim kontaktom dowiedziałam się gdzie i kiedy się urodziła . Mieliśmy też imiona jej rodziców i … starszego brata . Byłam zachwycona , ale coś nie pozwalało mi się tym w pełni cieszyć .Łańcuszek od naszyjnika był gorący i lepił się do skóry , więc zdjęłam go zapominając o najważniejszej lekcji danej mi przez mamę :nigdy nie zdejmuj wisiora , on cię chroni . Potem poczułam się dziwnie , jakby ktoś odłączył mnie od mojego ciała . Czułam je , ale nie mogłam nawet unieść ręki . Straciłam świadomość .

2 miesiące później :

Oczami Jamesa :

Wreszcie miałem to czego od dawna chciałem : nowe ciało , życie . Nie byłem duchem , mogłem być kimś . Co z tego , że przebywałem w ciele kobiety . Potem , gdy już się wzmocnię , znajdę inne , silniejsze . Byłem tego pewien . Powoli zacząłem odcinać Elenę , a raczej jej ciało od jej ukochanego i przyjaciółki . Wyrywała się ku nim , ale panowałem nad nią . Była słabiutka , nie potrafiła przejąć ponownej kontroli nad swoim życiem . Było mi jej żal .
- Elena , wyjdziesz z nami ? – Nate próbował zrozumieć co stało się z dziewczyną i nie odpuszczał .
- Jestem już umówiona . – poprawiła krótką czarną sukienkę , a włosy zarzuciła na ramiona.
- Nie mam czasu na włóczenie się z wami . – słowa Eleny pełne były jadu i nienawiści , ale jej prawdziwa część łkała bez głośnie zamknięta we wnętrzu .
- Kiedyś miałaś na to czas . – nie chciał wypuścić jej z pokoju , moja lekka irytacja , zaczęła zmieniać się w silny gniew . Był przeszkodzą , a ja usuwam przeszkody .
- Nie wytykaj mi moich głupich błędów . To nie moja wina , że chcę czegoś więcej niż znajomość z podrzędnym dziennikarzykiem i głupiutką bibliotekareczką .
- Jeżeli tak myślisz , to chyba będzie dobrze jak się wyprowadzę . – ruda stała w drzwiach z łzami w oczach . Idiotka .
- Masz rację , to dobry pomysł . – obdarzyła ich promiennym uśmiechem . – Kiedy się wyniesiesz ? – jej oczy pozostały zimne i nieprzeniknione .
- Postaram się jak najszybciej . – złapała Nathana za rękę i po chwili usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi . Nie uda ci się to ! On będzie walczył ! Łkała zrozpaczona , okłamując samą siebie . Naiwna .

Oczami Nate :

Stella była zrozpaczona , łzy spływały po jej bladych policzkach . Nie dziwiłem się jej , ja sam nie rozumiałem co kieruje Eleną . Nie była tą samą dziewczyną co dawniej . Rudowłosa uspokoiła się na tyle , by móc rozmawiać .
- Ona jest opętana . – był bardzo opanowana i spokojna . Pewna tego co mówi patrzyła twardo w moje oczy .
- Skąd … ?
- Nie nosi naszyjnika swojej matki . Elena mówiła mi , że jej mama kazała go nigdy nie zdejmować . On miał ją chronić . A teraz nagle go nie nosi . – objęła dłońmi kubek z herbatą .
- A jej oczy … W nich nie ma cieple , tylko wieczne zimno .
- Czy duch mógł ‘’wejść’’ w nią ?
- Tak , niektóre są tak złe i zepsute , że pragną tylko nowego ciała . Mają jednak wiele problemów , by je uzyskać , ponieważ mogą przejać ciało osoby , która je widzi . Dopiero potem korzystając z mocy tego człowieka , przenoszą się do normalnej osoby . Jednak widzący zawsze mają jakąś ochronę , czasami są to pierścienie , bransoletki lub , jak u Eleny , naszyjnik . Jednak ta debilka musiała go zdjąć . – dziewczyna upiła łyk herbaty parząc sobie wargi . – A teraz ten idiota wykorzystuje moją przyjaciółkę . – jej oczy żarzyły się jak zielone płomienie . – Nie ujdzie skurwielowi to na sucho .
- Nie możesz tam wrócić .
- Dlaczego ? Powinniśmy działać … - przerwałem jej szybko .
- Musimy mieć plan , zostaniesz u mnie dopóki nie będzie dobrze , bo on może chcieć twoje ciało . – Stella zbladła gwałtowie i odetchnęła głęboko .
- Masz rację , ale musimy działać . Nie zostawię jej tak , to moja przyjaciółka , ona jest mi bliska jak siostra .
- Dla mnie też Elena wiele znaczy i nie chcę jej stracić .

Następnego dnia Stella pojechała do domu po parę swoich rzeczy i przyjechała do mnie . Wzięłą wolne i zaczęliśmy poszukiwania rozwiazania co nie było takie łatwe ani przyjemne . Czytaliśmy różne książki , mity celtyckie , irlandzkie , brytyjskie , o czarownicach , białej i czarnej magii . Około północy Stella krzyknęła cicho i podała mi książkę z łzami w oczach .
- Jedynym sposobem na pozbycie się takiego ducha jest śmierć osoby , która go nosi . – dziewczyna dławiła się łzami . – Nie można go wyrzucić ze środka .
- Nie !!! – oparłem się czołem o ścianę i z całej siły walnąłem w nią pięściami . Nie pazwolę na to , jej śmierć … To nie może być prawda . – Musi być coś innego .
-Nie ma ! Szukałam wszędzie , nie ma innego wyjścia . Tylko jej śmierć …
- To chyba ty ją zabijesz , bo ja nie . Nie zrobię tego , nie potrafię . – wrzeszczeliśmu na siebie jak para idiotów , kłóciliśmy się o coś nieuniknionego .
- A może … - Stella spojrzała na mnie . – Może powinniśmy włożyć naszyjnik ochronny na nią i wtedy duch odejdzie ?
- Możemy spróbować , ale jeżeli to nie wystarczy ?
- Wtedy będziemy musieli ją zabić . – nie mogłem z nią zastać , więc wyszedłem na miasto . Miałem dość wszystkiego .

Oczami Eleny :

Nie mogę nic zrobić , ciało jest moje , ale nie potrafię odzyskać nad nim kontroli . Siedzę zamknięta w pewnej części mojej osoby i nic nie mogę zrobić. James robi ze mną co chce , ma wgląd w moje myśli , a ja w jego . To i tak nic nie da , nie wykorzystam tego przeciwko niemu . Ta historia może zakończyć się na dwa sposoby : albo James wygra i znajdzie inną ofiarę , albo unicestwi się go . Jedno jest pewne , cokolwiek się stanie , ja umrę .

Jest to przedostatni rozdział tego opowiadania , potem zaczynam kolejne . W Warszawie byłam , ale wycieczka tak średnio mi się podobała . Nudno było . Czekam na waszą opinię , co do rozdziału .

2.gif
Tagi: przedostatni
07.06.2014 o godz. 12:31
Oczami Eleny :

Leżałam w ciepłych łóżku , patrząc na ciemne niebo za oknem . Stella zabrała mnie od Nathana rozmawiając z nim przez chwilę , ale w samochodzie nie powiedziałą mi o czym mówili . Zagadywała mnie i próbowała sprawić , że będę myślała o czymś innym . Powinnam myśleć o tym napisie , ale moje myśli zajmowały zdarzenie sprzed czasu gdy lustro pękło Nie wiedziałam co nas do tego popchnęło , ale było wspaniale . Żałowałam , że chłopaka nie ma obok mnie , nie mogę czuć jego ust , dłoni . Westchnęłam głośno i przękręciłam się na plecy . W sprawie ducha trochę posuneliśmy się do przodu , ale czekało nas jeszcze wiele pracy . Wstałam cichutko i ubrałam się . W takie noce , jak ta tylko spacer ulicami , na których nie było zbyt wielu ludzi , pozwoli mi zasnąć . Wyszłam i zbiegłam po schodach na dół . Szłam chodnikiem patrząc na zamarłe witryny sklepowe i nieruchome manekiny . Miejsca między latarniami były słabo oświetlone , weszłam do parku i usiadłam na ławce . Nie bałam się , wiele osób powiedziałoby , że włóczenie się po mieście w środku nocy jest niebezpieczne i nieodpowiedzialne . Włączyłam telefon i zobaczyłam SMSa od Nate . Na widok wiadomości moje serce zatrzepotało

Mam nadzieję , że u ciebie wszystko dobrze .

Odpisałam od razu .

Jestem na mieście , nie mogłam spać .


Sama ?! Czy ty zwariowałaś ?!


Nie wyszłam na nocny spacer po raz pierwszy , do tej pory jakoś nic mi się nie stało .


Nic mnie to nie obchodzi , masz wracać do domu i to już !


Nie .



Byłam jak uparte dziecka , ale on nie miał prawa mi rozkazywać . Nadal siedziałam , jednak teraz czułam dreszcze na plecach . Idiota mnie wystraszył usłyszałam szelest liści i łamanie małych gałązek . Podniosłam się nagle i stanęłam na wprost wysokiego bruneta w garniturze , z czarnymi oczami. Duch z kawiarni , cofnęłam się o krok i spięłam wszystkie mięśnie , chciałam uciekać . Od tego mężczyzny emitowało nienawiścią i agresją maskowaną miłych uśmiechem i spokojnym zachowaniem . Jego oczy zdradzały prawdę , były zimne i nieszczere . Przerażające . Upajał się moim strachem . Czerpał z niego przyjemność .
- Witaj Eleno . – jego głos odczułam jak zimne palce na skórze , które sunęły po moich ramionach w górę . Nie mogłam uwolnić się od nich , stałam w miejscu nie mogąc poruszyć nogami . Mogłam tylko mówić .
- Kim jesteś ? – głos drżał mi , a dłonie doszły do szyi i zaciskały się na niej powoli i nieubłaganie .
- Zobacz .
Na środku pokoju stał chłopak , na kominku płonął ogień, lecz w całym pokoju czuć było chłód złości . Obok niego był mężczyzna , ze skórzanym paskiem w dłoni , którym trzasnął po plecach dziecka . Poczułam ten ból jakby był moim , każde uderzenie bolało jak żywy ogień .

Upadłam na mokrą trawę , łapałam oddech i czułam jak jakaś ciecz spływa mi po plecach . Ucisk na szyję wzmagał się , z trudem oddychałam . Umrę , myśl była straszna , wręcz przerażająca .
- Jeszcze nie dziś . – usłyszałam szept wprost do mojego ucha i już mogłam oddychać . Podniosłam się na nogi i chwiejnym krokiem pobiegłam do domu . Gdy znazłam się w swoim pokoju , weszłam pod kołdrę i zasnęłam z bólu i wyczerpania psychicznego .

Rano obudziły mnie głosy rozmowy dochodzące z kuchni . Nadal we wczorajszych ubraniach , chciałam iść coś zjeść , ale nie chciałam by Stella dowiedziała się co wczoraj się wydarzyło . Wzięłam szybki prysznic , ubrałam się i poszłam do kuchni . Zatrzymałam się w wejściu , zaskoczona . Nate siadział przy stole całkowicie rozluźniony i wdał się w dyskusję z Stells . Zauważył jak weszłam , a jego oczy zaczęły ciskać gromy . Nie odezwał się do mnie , jedynie skinął głową na przywitanie i wrócił do rozmowy . Rudowłosa obrzuciła nas uważnym spojrzeniem swoich zielonych oczu , uśmiechnęła się i nalała mi kubek kawy . Przyjełam go z wdziecznością , ale nie mogłam przełknąć gorącego płynu . Gardło baloło mnie tak , jakbym najadła się szkła .
- Coś jest nie tak ? – Nate przeszedł za mną do mojego pokoju i odsłonił moją szyję .
- Co ci się stało ? – chłopak był , więcej niż zaskoczony . – Kto ci to zrobił ? – pogładził siniaki palcami i zabrał dłoń .
- Nie wiem , to było bardzo dziwne . – opowiedziałam mu wszystko co się wczoraj zdarzyło , patrzyłam jak chodzi po moim pokoju wściekły jak cholera .
- Czemu nie napisałaś ? Pomógłbym ci .
- To duch , nic byś nie zrobił .
- Jeżeli on zrobił ci krzywdę , to ja jego też mogę zranić . – zaciskał dłonie w pięści . – Napadł na dziewczynę , widocznie jest tchórzem skoro boi się zmierzyć z kimś na jego poziomie . – cedził słowa przez zaciśnięte usta .
- Nie jestem taka słaba . – zaprotestowałam słabo i usiadłam na łóżku .
- A te siniki potwierdzają twoje słowa . – zakpił ze mnie . – Od dziś nigdzie nie chodzisz sama , bądź z ludźmi , ten duch jest niebezpieczny .
- On … żywił się moim strachem , tym , że się go bałam . Był zadowolony z tego , że napawa mnie strachem . Myślałam , że umrę . – wypowiedziała te słowa nie robiąc przerwy i czując jak łzy napływają mi do oczu . Otarłam je wierzchem dłoni , ale napłyneły nowe . Nate przyklęknął naprzeciw mnie i popatrzył mi prosto w oczy .
- Obiecuję ci , że ten chuj więcej cię nie tknie .
- Nie dasz mu rady , wyczuwałam jego siłę . – oparłam się o oparcie kanapy i popatrzyłam na niego . Ciemne włosy miał rozczochrane , widziałam jak ciągle przeczesywał je palcami , jego oczy były uparte i dumne . Nachyliłam się i delikatnie musnęłam jego usta pocałunkiem , po czym znów wróciłam do poprzedniej pozycji .
- Dziękuję za wszystko . – patrzył na mnie zaskoczony . Wstał zmieszany .
- Widzimy się jutro . – wyszedł .

Nie powiedziałam nic Stelli o groźnym duchu , czułam , że nie można jej w to wplątać . Mogłoby grozić jej niebezpieczeństwo . I tak czułam się winna , że wciągnęłam w to Nathana . Brunet zadzwonił do mnie w niedzielę i powiedział , że nie może przyjść , a Stella uparła się , że skoro nie jestem zajęta wyskoczę z nią na kolację . Nie miałam na to ochoty , ale nie chciałam jej zbytnio martwić swoich zachowaniem . Może Stella miała rację i potrzebowałam kontaktu z ludźmi ? Popatrzyłam na siebie w lustrze , które zawieszone było na drzwiach szafy . Nate nie odzywał się do mnie , ale słyszałam jak Stella rozmawia z nim przez telefon . Pasowaliby do siebie na tę myśl poczułam ukłucie zazdrości w sercu i już wiedziałam , co się stało . Zauroczułam się w dziennikarzu , który była przystojny i do tego bardzo inteligentny . Nie trudno przewidzieć jaki będzie tego finał . Skończę ze złamanym sercem , a on odejdzie . Uśmiechnęłam się smutno do własnego odbicia w lustrze .
- Idziemy ? – Stella była już gotowa i wyglądała nieziemsko w zwykłych jeansach i zielonej bluzce , która podkreślała jej oczy .
- Jasne . – czułam , że mój uśmiech nie jest szczery , ale nie mogłam inaczej .
Weszłysmy do baru pełnego ludzi . Pachniało dobrym jedzeniem , dymem papierosowym i piwem . Szybko złożyłyśmy zamówienie i zajęłyśmy stolik z kącie sali . W oczekiwaniu na zamówienie rozmawiałyśmy o nic nie znaczących tematach nie poruszając sprawy ducha i Nate . Prawie się odprężyłam , ale chwilę potem zobaczyłam Nathana wchodzącego do środka z śliczną blondynką . Odwróciłam wzrok , ale Stella też ich zobaczyła i pomachała w ich stronę . Zaczęli przepychać się w naszą stronę , a ja utkiwałam wzrok w swoim talerzu .
- Cześć . – uśmiechnął się szczerze . – To Cher , moja koleżanka z pracy , Cher to jest Stella , a to Elena . – blondynka podała nam ręke , ale jej wzrok był lekceważący . Poczułam się przy niej jak szara myszka . Oboje zostali przy naszym stoliku , a ja coraz bardziej żałowałam , że się tu pojawiłam . Stella wdała się w rozmowę z Cher i Nathanem , tylko ja siedziałam cicho . W końcu złapałam swoją torbę i kurtkę .
- Elena … ! – nawet nie oglądałam się za siebie tylko szybkim krokiem wyszłam z zatłoczonego baru. Nie mogłam zostać tam ani chwili dłużej . Mgła oblepiała całe miasto . Nie miałam zamiaru iśc na piechotę do domu , wezwałam taksówkę i czekałam przestępując z nogi na nogę . Krzyknęłam cicho , gdy ktoś złapał mnie za ramię , ale odetchnęłam z ulgą widząc Nate .
- Dlaczego wyszłaś ? – patrzył na mnie bardzo uważnie , przesuwając wzrokiem po całej mojej twarzy .
- To moja sprawa . – warknęłam cicho i odwróciłam się . Spojrzałam prosto w jego oczy . – Jestem pełnoletnia i mogę robić co chcę . – byłam cholernie wściekła . Widok jego i blond lali wytrącił mnie z równowagi i nic nie mogłam na to poradzić . Wbiłam sobie paznokcie w dłoń i postanowiłam , że nawet na niego nie spojrzę .
- Elena , co się stało ? – złapał mnie za ramiona i nachylił się lekko w moją stronę . Był tak blisko , że mogłam poczuć zapach jego perfum i zobaczyć jasne plamki w jego oczach
Za blisko , za blisko , za blisko myślałam spanikowana
- Puszczaj mnie – próbowałam się mu wyrwać , ale był wyjątkowo silny . – To nie twoja sprawa co się ze mną dzieje . – wysyczałam z jadem w głosie .
- Naprawdę cię nie rozumiem : najpierw jesteś chłodna , potem mnie całujesz , a teraz czekam tylko na moment , w którym para buchnie ci z uszu .
- Ja cię całowałam ?! I to jest dziwne ? Ty też mnie całowałeś , a teraz umawiasz się na randkę z jakąś pustą lalą . – patrzył na mnie zdumiony , a potem uśmiechnął się szeroko . – I co cię tak smieszy ? – syknęłam z furią głosie .
- To , że jesteś o mnie zazdrosna . – objął mnie w tali i pocałował lekko w usta . Ugryzłam go dośc mocno w dolną wargę . Odrzucił głowę do tyłu , śmiejąc się głośno . – Zadziora . – puścił mnie , a ja z ulgą dostrzegłam taksówkę jadącą w moją stronę . Gdy tylko zachamowała , wskoczyłam do środka i chciałam zatrzasnąć drzwi , ale Nate wepchał się za mną . Odwróciłam głowę w drugą stronę i podałam adres kierowcy . Po 10 minutach byliśmy pod blokiem . Brunet też wysiadł i zaczął wchodzić po schodach na górę .
- Ktoś cię zaprosił do środka ? – zapytałam , gdy Nate wszedł za mną .
- Nie . – odwróciłam się i poszłam do pokoju .

Oczami Nate :

Patrzyłem jak Elena wchodzi do pokoju i prawie natychmiast usłyszałem jej głośny krzyk . Wpadłem na nią , gdy stała w drzwiach . Na środku jej pokoju ktoś zawiesił manekin na sznurze . Lalka miała ciemną perukę i ubrania El . Wyciągnąłem ją na korytach i mocno przytuliłem do siebie . Dziewczyna nie płakała , ale czułem jak bardzo się trzęsie .
- Poczekaj na mnie . – oczywiście nie posłuchała i weszła za mną do pokoju . Patrzyłem jak podchodzi do manekina i dotyka go wierzchem dłoni . Na chwilę dotknęła go wierzchem dłoni .
- Nic nie czuję . – wściekłość sprawiała , że wydawała mi się jeszcze bardziej sexowna niż dotychczas . – Zabiję osobę , która robi mi takie nienormalne żarty .
- No chyba , że to duch . – spojrzała na mnie mało przytomnie . – Ducha nie uśmiercisz po raz kolejny . – wytłumaczyłem jak dla małego dziecka .
- Ale to nie jest duch !
- Skąd jesteś tego taka pewna ?
- Duchy nie bawią się w takie gierki , nie mają na to chęci . – wzruszyła ramionami i zaczęła rozwiązywać supeł liny podtrzymującej manekina . – Będziesz tak stał , czy może mi pomożesz ? – razem sprzątnęliśmy , a potem Elena poszła sprawdzić czy z domu coś nie zniknęło .
- A ty nie zbierasz się do domu ? – zapytała . Widziałem , że nadal się na mnie wkurzona , ale stara się tego nie okazywać . Nie wychodziło jej .
- Nie zostawię cię samą . – rozsiadłem się przy jej biurku , leżało na nim pełno rysunków , bardzo różnorodnych . Niektóre z nich przedstawiały dzieci , dorosłych , a inne szkice ubrań i pomieszczeń .


Wena wróciła więc staram się ją wykorzystać i piszę ile wlezie . Kiedy tylko mam czas siadam i coś tam myślę , ale z czasem u mnie krucho . Zaczęła się walka o oceny , do tego zaczęliśmy uczuć się tańczyć poloneza . Mój dzień wypełniony jest nauką , ćwiczeniami . Najczęściej do pisania siadam w nocy , po 23 . Uczę się choć wiem , że nie będę miała wysokiej średniej . Gimnazjum to nie przelewki , zrobiło się trudno . 20 jest wycieczka do Warszawy , jeszcze nie wiem czy pojadę , ale mam wielką nadzieję , że się uda . Warszawa to moje ulubione polskie miasto . Kocham Starówkę , ale tym razem nie jest ona w planie wycieczki . Ogólnie to jedziemy na stadion (albo basen narodowy , jak kto woli ) , fabrykę czekolady (moja dieta na ten dzień odejdzie w niepamięć) i chyba zoo . Niektóre osoby z chęcią bym zostawiła w tym zoo . Pewni ludzie świetnie czuliby się w towarzystwie małp , ale biednych małpek mi szkoda , skazywać je na takie towarzystwo . Planów na wakacje brak , ale zawsze się coś wymyśli . Są ludzie , z którymi zawsze będę się dobrze bawiła , czy to nad jeziorem , czy na zakupach . Mam nadzieję , że uda mi się ściągnąć do mnie moją ciotkę . Dawno jej nie widziałam . Po wakacjach zabraknie paru osób , które wiele dla mnie znaczą , ale nie załamię się . Wiem , że one by tego nie chciały . Każdy z nas kogoś stracił i na pewno nie po raz ostatni . Wspaniała ze mnie optymistka . Będę tęskniła , może popłaczę sobie z 2 noce , ale dam radę . Niektórzy wiele by dali , bym skończyła z sobą , ale zrobię im na złość i wytrzymam w tej szkole jeszcze 2 lata . Potem liceum , studia (dziennikarskie lub prawnicze) , praca . Ogólnie to chciałabym studiować za granicą , w Wielkiej Brytanii . Życzę wam udanych dwóch ostatnich miesięcy szkoły . Mam nadzieję , że rozdział się spodoba i nie będziecie żałować swojego czasu na jego przeczytanie .



29.05.2014 o godz. 16:55
Włącz to
Włącz to
Oczami Nathana :

Z zadzwonieniem do Eleny czekałem dwa dni , ale i potem przekonał mnie do tego Jared .
- Zawsze możesz opisać to w artykule i zrobić z tego sensacje . – nie wiem czy mógłbym wykorzystać tak brunetkę , ale był to dobry pretekst , by się do niej odezwać . Umówiliśmy się na 14 w kawiarni . Czekałem już 10 minut i postanowiłem , że jeżeli dziewczyna nie pojawi się za kolejne 5 to wychodzę i po raz kolejny się do niej nie odezwę .
- Hej . – zaskoczony , odwróciłem się na dźwięk lekko zadyszanego głosu Eleny . Dziewczyna miała na sobie ciepłą kurtkę , długi szalik i botki na obcasach , które dodawały jej paru centymetrów . . Włosy miała rozwiane prze wiatr , który szalał na dworze ,a policzki zaróżowione od zimna . – Przepraszam za spóźnienie , ale musiałam chwilę dłużej zostać w pracy , a potem uciekł mi autobus … - ruchem ręki przywołała kelnera , którym był młody chłopak . Dziewczyna obdarzyła go uroczym uśmiechem . Dopiero teraz zauważyłem słodkie dołeczki w jej policzkach . Kelner był zauroczony brunetką i ewidentnie ją podrywał , ale ona nie zawracała sobie nim głowy . Była uprzejma i tylko tyle . Mimo uśmiechu na twarzy , zauważyłem zmęczenie malujące się w kącikach ust i ciemne półkręgi pod jej oczami . Była też blada i bardzo szczupła . Widziałem to mimo grubego swetra , który na sobie miała . W końcu dziewczyna dostała kawę , którą zamówiła i kawałek sernika .
- Chciałeś ze mną porozmawiać . – niewinny wzrok i uśmiech sprawił , że zrozumiałem jaki błąd popełniłem . Teraz wyszła na to , że interesują mnie jej szalone opowieści .
- Powiedzmy , że chciałem . Jakie masz dowody na to , że twoje słowa są prawdą ?
- Nie mam żadnych . – delikatnie wzruszyła ramionami o roześmiała się na widok mojej zdumionej miny . - Pewnie myślałeś , że pojawię się tutaj z podrobionymi papierami , które wskazują na to , że to co mówię jest prawdą . Ale gdyby tak było , gdybym coś naprawdę miała ,nie szukałabym pomocy u ciebie tylko od razu poszłabym na policję . – wzięła kawałek ciasta do ust .
- Skąd wiesz , że policja ci uwierzy ? – to mnie zdziwiło . Była wręcz zaskakująco pewna .
- Ponieważ pomogłam im rozwiązać około 10 spraw katowanych dzieci , które zmarły w wyniku pobicia i wg morderstw . Jestem w dobrych kontaktach z tutejszą grupa śledczą , a oni mają też chody w innych komisariatach . Nie zdradzają jednak swojego źródła i za to jestem im wdzięczna . Jeżeli chcesz to możemy pojechać do Kayli , a ona potwierdzi wszystkie moje słowa .
- To jak masz własnych detektywów to po co jestem ci ja ?
- Ponieważ żeby dostać pozwolenie na wznowienie lub prowadzenie śledztwa trzeba mieć jakieś dowody , a nie mogę wparowac do tego domu dziecka i lub jakiegoś urzedu i poprosić o akta związane z tobą . To możesz zrobić tylko ty . – patrzyła na mnie wyczekująco .
- Co chcesz najpierw sprawdzić ? – zapytałem poddając się . Jej twarz rozjaśnił uśmiech i od razu sięgnęła do torby , z której wyjęła notatnik .
- Myślałam o pojechaniu do domu dziecka i tam możemy spróbować dowiedzieć się czegokolwiek , na godzinę 16 umówiłam się z Kaylą , a ona ma podać mi listę nieroziązanych morderstw z ostatnich 20 lat . Będziemy mieli co przeglądać , bo tego jest masakrycznie dużo.
- Zawsze jesteś taka uporządkowana ? – popatrzyłem na równe pismo brunetki i listę miejsc . Była krótka , ale z upływem czasu na pewno ona się rozwinie .
- Dziś nie uda nam się spotkać z dyrektorką ośrodka , ale jutro też nie mogę bo pracuje do 19 . Zostaje nam sobota i niedziela .
- Skąd wiesz , że w weekend ona będzie , a nie wyjedzie z rodziną , albo coś takiego ?
- Bo zadzwoniłam i zapytałam . W tygodniu pracuje tylko do 15 , a w weekendy do 19 . Ma 54 lata , gdy cię znależli miała około 35 lat , rozwódka , dzieci są już dorosłe . Oddaje się pomocy dla znalezienia nowych rodzin dla dzieci z rozbitych domów lub porzuconych . – czytała coś z kartki .
- To też powiedziały ci wizje ?
- Nie , znalazłam tę notatkę w gazecie , jest sprzed dwóch lat . – wiedziała , że się z niej naigrywam , ale postanowiła to ignorować . Nagle zaczęła wpatrywać się w cos ponad moim ramieniem , a po moich plecach przebiegły dreszcze . Delikatnie dotknąłem jej reki , która wydała mi się bardzo zimna . Dziewczyna spojrzała na mnie i nachyliła się w moją stronę .
- Odwróć się i powiedz mi czy widzisz wysokiego , młodego mężczyznę z ciemnymi włosami , ubranego w garnitur . – wyszeptała wprost do mojego ucha ogrzewając skórę gorącym oddechem . Odwróciłem się powoli , ale nie zobaczyłem nikogo odpowiadającego opisowi . Pokręciłem przecząco głową . Elena oparła się o kzresło i potarła skronie .
- Nie jesteś pewna czy to duch ?
- Czasami ból ducha jest tak wielki , że jest on dla mnie tak widoczny jak ty . Jeżeli nie chcemy się spóźnić , musimy już iść . – zmieniła temat i zaczęła się ubierać . Podeszła do lady i zapłaciła za nas oboje .
- Zwrócę ci . – powiedziałem i sięgnąłem po portfel .
- Nie trzeba . – lekko dotknęła mojej ręki , a ja poczułem się tak jakby między nami przebiegła iskra . Brunetka cofnęła ręke i wyszliśmy na wiatr , który był tak wielki , że drobna Elana zachwiała się w naprawdę wielkich podmuchach . Podtrzymełem ją a ona przyjęła moją pomoc z wdzięcznością .

Siedzieliśmy w barze nad zamówionym jedzeniem , z Kaylą Evans , detektywem śledczym . Evans była kobietą średniego wzrostu , z ironicznym poczuciem humoru . Nie bawiła się w grzeczności . Akta podała nam w dużej kopercie , którą Elena schowała do torby .
- Dobrze , że mamy kogos takiego jak ty , słoenczko . - pani detektyw w stosunku do Eleny była po matczynemu dobra , złajała ją za to , że mało je , a mnie rzucała małe przyjemne spojrzenia . – Takich gnojów jak jego ojciec trzeba zamykać . – nie bawiła się w ceregiele i mówiła to co myśli . Polubiłem tę kobietę za szczerość .
- Pytałaś coś u siebie ?
- Pytałam , ale to nic nie dało . W tej sprawie prawie niczego nie odkryto , a też tak naprwdę nikt nie próbował szukać . Dziecko było zadbane , umyte . Założono , że to młoda matka , która nie potrafiła sobie z tym poradzić ,a wstydziła się przyjść i cokolwiek powiedzieć . – resztę kolacji zjedliśmy w milczeniu , a potem odwiozłem Elene pod blok . Zgasiłem samochód i zatrzymałem ją gdy chciała wyjść .
- Dziś nie mam siły Nate , jestem zbyt zmęczona .
- Miałaś ciężki dzień ?
- Można tak powiedzieć , nie pozbierałam się jeszcze po poprzednim duchu .
- A co się z nim stało ? – wciągała mnie jej opowieść .
- To była dziewczynka , zaledwie 14 , która utopiła się w leśnym jeziorku i nikt nie wiedział co się z nią stało . Odeszła , gdy dowiedziała się , że z jej rodziną wszystko w porządku . Zależało jej tylko na tym . – zamilkła nagle , a ja zobaczyłem , że płacze . – Ale choć fizycznie było z nimi wszystko dobrze , to psychicznie się rozpadli . Stracili to co najważniejsze dla nich było : ich skarb , dziecko które kochali … - rozpłakała się , a ja nie wiedziałem jak ją pocieszyć . Przytuliłem ją do siebie i leciutko kołysałem . Wyobraziłem sobie to , że miedzy nia a duchem tworzy się wieź , przez którą ona wszystko czuje , a po chwili uświadomiłem sobie , że nie podważam jej słów . W pewnym momencie tego wieczoru uwierzyłem w tę nieprawdopodobną historię . dziewczyna wyciągnęła opakowanie chusteczek z torby i osuszyła nimi pozostałe łzy .
- Dziękuję i dobranoc . – pożegnała się i wyszła .

Sobota:
Zaparkowaliśmy przed budynkiem domy dziecka , w którym spędziłem całe 18 lat .
- Jeżeli nie jesteś gotowy , możemy dziś sobie odpuścić . – Elena , która podczas tego spotkania miała udawać moją dziewczynę wyglądała na opanowaną i jej spokój udzielił się także i mnie . Uścisnęłem krótko jej rękę i wysiedliśmy zmierzając w stronę drzwi . Przywitała nas strasza kobieta , ubrana w dżinsy i koszulę . Włosy miała związane w koński ogon .
- Nate , jak miło mi cię widzieć . A to pewnie twoja dziewczyna ? – Melani Spencer była naprawdę miła , zabrała nas do swojego gabinetu i poczęstowała herbatą .
- Rozumiem , że sprawdza cię tu chęć odnalezienia rodziców ? Jednak nie mogę ci w tej sprawie pomóc . Sama szukałam naprawdę dużo i poswięciłam tej sprawie wiele , ale nic nie znalazłam . – wyglądała na autentycznie smutną , i Elena westchnęła ciężko .
- Myśleliśmy , że może pani … - uścisnęła mnie za ręke i zrobiła smutną minke . Musiałem przyznać , że jest dobrą aktorką . Porozmawialiśmy jeszcze chwile i wyszliśmy .
- Ona naprwdę nic nie wiem . – brunetka była zfrustowana , zapatrzyła się w okno i nie odzywała .
- Możemy przejrzeć te akta . – zaproponowałem , zerkając na jej profil . Elena zgodziła się dość szybko i pojechaliśmy do mnie .

Po około dwóch godzinach oglądania zwłok uwiecznionych na zdjęciach , Elan rzuciła jakieś papiery na ziemię i powiedziała , że ma dość . Podeszła do okna z kubkiem kawy w dłoniach , a ja mogłem dostrzec gęsią skórkę na jej nagich ramionach . Podszedłem do niej z kocem i zarzuciłem go na jej drobne ramiona .
-Dziękuję . – odwróciła się w moją stronę ze smutnym usmiechem na ustach .
- Coś cie męczy .
- Ten duch , którego widziałam w kawiarnii … Jego twarz mnie prześladuje choć nie wyglądał na smutnego czy zrozpaczonego . Był zadziwiająco spokojny i to bardzo mnie dzwiwi . Jeszcze te jego oczy … Były czarne jak węgiel .
- To ty się na tym znasz , ale może tak tylko ci się wydawało ? Byłaś przemęczona …
- Może masz rację , chyba wariuję od tego wszystkiego . Wracamy do pracy ?
- Czemu nie . – zgodziłem się na to .

-Chyba cos mam . – Elena siedziała na kanapie , skulona pod kocem i przegladała cos , ale od razu podeszła do mnie .
- 18 lat , ślady pobicia , uduszona . Najdziwniejsze jest to , że nie ma zdjęcia . – zmarszczyłem brwi , a gdy palce brunetki dotknęły dokumentu , zachwiała się i musiałem ją przytrzymać . Minęło kilka sekund , a Elena otrząsnęła się i mogła sama ustać .
- Usiądź . – pomogłem usadowić się jej na kanapie i podałem jej szklankę wody .
- Widziałam jak ktoś zabierał zdjęcia , a potem spalił je . Nie widziałam twarzy , więc nie wiem czy to twoja mama . Przepraszam . – dziewczyna zerwała się i uciekła do łazienki . Nie rozumiałem co się stało , poszedłem za nią i zobaczyłem jak Elena pochyla się nad umywalką ze łzami w oczach. Krew kapała jej z nosa na kawałek papieru . Pomogłem jej zatamować krwawienie , jej oczy wydały mi się bardzo ciemne i smutne . nie wiedziałem co w tej chwili powiedzieć , pochyliłem się nad nią i mocno pocałowałem . Jej usta były gorące i gładkie . Rękoma objęła mnie za kark i przyciągnęła bliżej , nie mogłem przestać , chciałem mieć ją jeszcze bliżej siebie . Nagle obok nas lustro zamieniło się w okruchy , obsypując nas jak konfetti Oderwaliśmy się , ale nie pozwoliłem Elenie spojrzeć na miejsce w którym było lustro . Czerwoną substancją , wyglądającą jak krew ktoś napisał jedno słowo :
„Umrzecie”


.Dziewczyna wyrwała się mi i popatrzyła na napis . Okruchy szkła były w jej włosach . Siłą wyciągnąłem ją na korytarz . Trzęsła się i kurczowo trzymała mnie za rękę .
- Zadzwoń po Stellę , a potem pomogę ci wyjać szkło z włosów . – zrobiła to o co prosiłem , a ja w tym samym czasie posprzątałem bajzel w łazience i upewniłem się , że napis ro tylko czerwona farba , a nie krew jak na początku myślałem . Jedyne co dalej mnie trapiło , to myśl , że nie zrobił tego nikt żywy .

Hej 
Ostatnio wena do mnie powróciła i ciągle piszę ( robię tylko przerwy na szkołe , sen i jedzenie :D ) . Te opowiadanie jest dla mnie jedną wielką niewiadomą , bo w przeciwieństwie do poprzedniejszych , to w tym jeszcze nic nie jest jasne . Nie wiem jak ona się zakończy i co będzie dalej . Pisze i od razu myśle , co dobrze mi robi . Takie nieplanowanie sprawia , że cała ta historia nabiera tajemniczości , może tylko dla mnie , a może i dla ludzi , którzy to czytają . Tworząc postacie nie myślę , o tym jak wiele jest w nich sprzeczności i niewiadomych . Moi bohaterowie muszą być różni , ale w pewien sposób łączyć się w nierozerwalną całość . Dla niektórych z was moje gadanie będzie brzmiało jak bredzenie wariatki , ale trzeba kochać pisanie żeby to zrozumieć .
Pisząc to siedzę w ciepłym pokoju , obok grzejnika z herbatą obok , a na dworze pada deszcz . W takie dni jak ten pisanie sprawia mi największą przyjemność .
10.05.2014 o godz. 12:22
Spoglądała na nas niska staruszka z oburzeniem wymalowanym na twarzy .
- Nie macie innych miejsc na schadzki ?! Bezbożnicy ! – drzwi zamknęły się z głośbym trzaskiem , ale i tak wiedziałam , że kobieta nas obserwuje . Czułam się niezręcznie siedząc tak z nim , w ciemności korytarza . Cieszyłam się , że mnie nie widzi , bo czułam , że rumieniec wypełza mi na twarz .
- Idziemy z tąd . – Nathan zadecydował i podniósł mnie na równe nogi . Oparłam się na nim całym ciężarem ciała i nie protestowałam .
Nate położył mnie na kanapie i poszedł do kuchni po wodę . Nie lubiłam gdy ktoś się mną zajmował , czułam się wtedy zbyt bezradna . Wstałam więc i poszłam za nim . Na mój widok zmarszczył brwi i nie dając mi czasu na prostest porwał mnie na ręce i znów zaniósł do salonu.
- Masz leżeći nie podnosić swojego tyłka z tej kanapy ? – nachylił się nade mną i dotknął ustami moich warg . Nie rozumiałam dlaczego to robi , ale bardzo mi się to podobało . Położyłam dłoń na jego karku i przyciągnęłam go bliżej siebie . Smakowałam jego usta , zatraciłam się w tym pocałunku , lecz on nagle przerwał go , co dla mnie stało się zbyt szybko.
- Dlaczego ? – nie wiem po co w ogóle się odezwałam , jego twarz zrobiłą się jakoś mało przyjemna i nieprzystępna .
- Nie wiem . – powiedział , usiadł na fotelu i już się nie odezwał .

Nathan uparł się ,że zaczeka aż przyjdzie Stella , a gdy tylko się pojawiła uciekł nawet się ze mną nie pożegnawszy . Zabolało mnie jego zachowanie , ale nie miałam zamiaru tego okazywać przy Stelli , która pewnie dogoniłaby go i wykastrowała za sprawianie mi przykrości . To się nazywa prawdziwa przyjaźń . Wyrwałam się i poszłam do siebie . Powinnam wziąć się za coś pożytecznego , czyli szukaniu informacji o duchu ale nie mogłam się na to zdobyć . Rozpamiętywałam każdą sekundę naszego pocałunku , przewijałam je jak film . Nie wiedziałam dlaczego Nate mnie odtrącił , przecież sam zaczął . Łzy napłynęły mi do oczu i poczułam jak spływają po policzkach . Nienawidziłam tej słabości jaką był płacz . Powinnam być silna , wytrzymywać najgorsze , a płakałam jak bóbr przez całkiem obcego mi chłopaka . Wyjęłam album ze zdjęciami i żeby oderwać się od myśli i Nathanie przeglądałam zdjęcia moich bliskich . Mamy , babci i swoje . Byłyśmy uwiecznione , a ja mogłam udawać , że zaraz jedna z nich wejdzie do mojego pokoju żeby mnie pocieszyć i przytulić . Serce bolało mnie z tęsknoty za osobami , które odeszły na zawsze i nigdy nie wrócą … Czasami miałam nadzieję , że ich dusze błąkają się gdzież po świecie , ale wiem , że jest to niemożliwe . Obie odeszły spokojnie , nie zostawiając na ziemi żadnych niezałatwionych spraw , zostawiły tylko mnie .

Oczami Nathana :

Musiałem uciec od niej : od zapachu , faktury skóry , które sprawiały , że miałem ochotę zatracić się w tej dziewczynie . Pragnąłem zostać z nią , tulić ją do siebie . Ale te uczucia zabijają . „Kochać to znaczy niszczyć , a być kochanym to być zniszczonym’’ – ten cytat powtarzałem sobie za każdym razem , gdy czułem coś więcej do dziewczyny . W tym świecie miłość jest uznawana jako mit , na równi z tymi o greckich bogach i kosmitach . Dzisiaj jedyną ważną rzeczą są pieniądze , uczepiłem się tej myśli i wyciągnął szluga z paczki . Odpaliłem go z westchnieniem ulgi , papierosy poprawiały mi nastrój i zmniejszały zdenerwowanie . Czekał mnie drobny artykuł do napisania , przejrzenie papierów nieciekawe zajęcia jak na niedzielny wieczór ale nie miałem ochoty na nic innego . Potrzebowałem trochę spokoju i normalności .

Następnego dnia od rana byłem zalatany za tematami do artykułów i ogólnie pracą . Wiedziałem , że odwlekanie spotkania z Eleną nic nie da i wkońcu będą msiał z nią pogadzać ale jeszcze nie byłem gotowy . Potrzebowałem trochę czasu na ogarnięcie swoich myśli i … uczuć w stosunku do brunetki .
- Siema stary , co tam u ciebie ? – spojrzałem w bok i zauważyłem mojego kumpla Jordana , z którym przyjaźniłem się od czasów domu dziecka i to była jedyna przyjaźń , która przetrwała z tamtego okresu .
- Siema , a nic jakoś leci . A u ciebie ? – zapytałem i byłem naprawdę ciekawy . Jordan był tatuażystą i mechanikiem .
- Powoli się toczy . – porozmawialiśmy chwilę i umówiliśmy się na wieczór w barze . Chcieliśmy nadrobić stracone 2 miesiące , w których niezbyt często się kontaktowaliśmy .

- Dawaj Nate , widzę , że cos cię dręczy . – zjedliśmy kolacje i piliśmy piwo . Dopiero wtedy Jordan zaczął naciskać , żebym powiedział mu co się stało . On zawsze wiedział gdy działo się coś złego , więc postanowiłem mu powiedzieć .
- Co zrobiłbyś gdyby bardzo ładna dziewczyna opowiedziała ci historię bardzo nieprawdopodobną , wręcz z powieści fantasty ?
- Zależy czego by to dotyczyło . – patrzył na mnie uwazniej i odstawił piwo na bok . Chyba go zaiteresowałem .
- Dziewczyna mówi ci , że widzi duchy i jeden z nich za tobą łazi .
- Robiłeś artykuł o osobach psychicznie chorych ?
- Nie , to było trochę inne . – wyjaśniłem mu całą tą sprawę , a on chwilę siedział zadumany .
- Nate , nie wiem co mam powiedzieć . Ta dziewczyna … Elena jest przekonana , że mówi prawdę więc albo ona coś sobie uroiła albo … mówi prawdę . – zaskoczyła mnie jego wypowiedź , ponieważ Jordan zawsze był sceptykiem i nawet nie lubił filmów fantasty .
- Chyba w to nie wierzysz ?
- Jedyne co możemy co zrobić to odkryć tę tajemnicę . – wiedziałem , że ma racje ,ale ten pomysł nie spodobał mi się , ponieważ zakładałem , że przez to będę musiał zbliżyć się do Eleny jeszcze bardziej .
Oczami Eleny :

- Znalazłam coś . – zadowolona tym , że po długich godzinach wreszcie coś znalazłam nachyliłam się nad ekranem komputera . Siedziałam na podłodze , a wokół mnie walały się puste kubki po kawie i notatki . Po wpisaniu imienia i nazwiska Nathana oraz daty jego urodzenia wyskoczyła mi krótka notka w jednej gazecie o zostawieniu małego chłopca , zaledwie 3-miesięcznego , na schdach domu dziecka „Promyk Słońca’’ . Małego Nathana znalazła dyrektorka ośrodka , która tego dnia została dłużej w biurze . Tylko tyle , żadnej innej wiadomości o odnalezieniu jego rodziców czy krewnych . Zfrustrowana wypiłam łyk , zimnej już , kawy . Przetarłam zaspane oczy i zobaczyłam , że jest już po północy , a Stella śpi na kanapie z okularami na nosie . Zdjęłam je delikatnie i ułożyłam na stoliku . Poszłam do siebie i zasnełam bardzo szybko , a sny zaatakowały moje bezbronne myśli …

Młoda kobieta ubrana w długi zimowy płaszcz niesie ze sobą mały tobołek , chłopaca zawiniętego w kocyk . Delikatnie gładzi główkę synka , a łzy wielkie jak grochy spadają na zaróżowione policzki dziecka . Cierpi , ale wie , że tak będzie lepiej dla niego . Kładzie go na schodach i znika w mroku ,niczym zjawa .

Ta sama kobieta , tym razem nachyla się nad nią pijany mężczyzna . Czuję jej ból , gdy ten uderza ją raz za razem . Upadam , ona upada krew rozlewa się wokół głowy , umieram .



Budzę się czując jak panika zaciska się na moim gardle nioczym żelazne obręcze . Wbiłam paznokcie w przedramię , chcąc w ten sposób uspokoić się . Wiedziałam , że to tylko wspomnienia , które duch mi przekazał , ale były one bardzo wstrząsające . Czułam jej ból , strach i cierpienie gdy oddawała małego. Nie chciała tego , lecz nie miała innego wyjścia . Zagryzłam wargi tak mocno , że poczułam krew w ustach . Rozumiałam , że Nate może mi nie wierzyć , ale i tak miałam zamiar go odwiedzić i powiedzieć co „widziałam’’ .

Niespokojna , stałam przed drzwiami mieszkania bruneta i naciskałam dzwonek . Byłam zdenerwowana , zaciskałam ręce na pasku torebki . Po chwili Nate otworzył drzwi . Wyglądał jakby dopiero co wstał z łóżka , był bez koszulki , więc mogłam podziwiać dobrze zbudowany tors chłopaka . Speszona spuściłam wzrok , poczułam jak znielubiany przeze mnie rumieniec , wypływa na moją twarz .
- Cześć . – wyjąkałam i nadal wpatrywałam się w czubki swoich butów .
- Co ty tu robisz ? – nie był zadowolony tym , że mnie widzi .
- Chcę z tobą porozmawiać . – uniosłam głowę wysoko i spojrzałam mu prosto w oczy . On pierwszy odwrócił wzrok .
- Nie mamy o czym . – zaczął zamykać drzwi , a ja zastosowałam jedyny atut jaki miałam . Albo mnie wysłucha , albo zadzwoni na policje .
- Wiem coś o twojej rodzinie . – Nathan zamarł jak sparaliżowany z ręką na klamce , po czym otworzył szerzej drzwi i wpuścił mnie do środka . Jedno , małe zwycięstwo z tej walce .

- Streszczaj się . – jego głos wyrwał mnie z zamyślenia . Nathan zniknął na chwilę w łazience , a potem wrócił już do końca ubrany .
- W wieku 3 miesięcy zostałeś zostawiony na schodach domu dziecka „Promyk Słońca’’ . Znalazła się dyrektorka , nic nie wiadomo o twoich krewnych czy rodzicach . – wypaliłam szybko , a na jego twarz wkradł się kpiący uśmiech .
- Jeżeli to wszystko to możesz już iść .Te informacje znajdziesz w każdej gazecie , sam już je znam .
- Twoja mama nie chciała cię oddać . – poszarzał na twarzy , ale szybko się opanował .
- Pewnie to też powiedziały ci te twoje ‘’wizje’’ i ‘’duchy’’ . – kpił ze mnie , a ja nie miałam zamiar mu na to pozwolić .
- Chciałam ci pomóc , ale widocznie szkoda mojego czasu na ciebie . – chciałam wyjść , lecz zatrzymał mnie uścisk na łokciu .
- Lepiej jest nie odgrzebywać przeszłości .
- Policja z chęcią , by się dowiedziała gdzie i w jaki sposób popełniono morderstwo .
- Jesteś wariatką . – pokręcił powoli głową . – A mnie nigdy nie ciągnie do wariatek i osób chorych psychicznie . – puścił mnie . Wyjęłam kartkę z zapisanym moim numerem i rzuciłam na blat .
- Jak zmienisz zdanie to zadzwoń . – wyszłam z mieszkania .

Hej !
Jeżeli straciłam obserwujących i/lub fanów moich opowiadań to tylko i wyłącznie moja wina . Nie wstawiałam nic przez prawie 2 miesiące , bo :
a) nie miałam weny
b) było wiele problemów związanych ze szkołą , rodziną , przyjaciółmi i chłopakami . Jak bohaterce mojej książki nie powodzi się z chłopakami , ale ja mam problemy z nieśmiałością .
c) oceny , to moja największa zmora . Choć piszę i wiele czytam nie cierpię się uczyć . Chyba dlatego , że robię to z przymusu .
d) Miałam problemy z sobą , ze swoją niską samooceną i ludźmi , którzy podkopywali moją wiarę w siebie . Nie mówię , że się one skończyły , ale teraz powoli uodparniam się na bezsensowną krytykę ludzi którzy mi po prostu zazdroszczą wyglądu , talentu pisarskiego i osobowości . Dzięki moim wspaniałym przyjaciołom wiem , że wyjdę z tego bagna i osiągnę wiele .

Ten rozdział dedykuję dla ludzi , którzy mają problemy ze sobą , nie są pewni życia i maja tak wielkiego doła , że czasami myślą , by ze sobą skończyć . Ja też przez to przeszłam i wiem co czujecie . Mam dla was jedną radą , może banalną , ale prawdziwą : nie dajcie się tym debilom , którzy chcą was zniszczyć , a w szczególności jeżeli hejtują was z anonima powiedzmy na
77.jpg
Tagi: mmmmmmmm
08.04.2014 o godz. 16:14
Oczami Nathana :

Nie zna mnie , a oskarża i wplątuje mnie w coś o czym nie mam pojęcia . Moja dziennikarska natura nie pozwoli mi na odsunięcie się od tego . Może jestem egoistą , ale wiedziałem , że jeżeli będzie to coś dobrego mogę wykroić z tego świetny artykuł , który sprawi , że może zostanę zauważony . Postanowiłem , że jutro odwiedzę Elenę w celu dowiedzenia się czegokolwiek istotnego dla sprawy .

Następnego dnia nie spieszyłem się z wizytą , najpierw musiałem pojechać do redakcji i napisać krótki artykuł o zburzeniu jednej z kamienic , mieszkańcy oburzeni , itp. Nudna sprawa , choć zdawałem sobie sprawę , że dla tych ludzi jest to naprawdę ważne . Niektórzy z nich mieli dzieci , z którymi znajdą się na bruku , bez dachu nad głową . Było mi ich szkoda , ale ile można pisać o rzeczach zwykłych . Chcę pisać świetne artykuły o morderstwach , pościgach policyjnych . Sprawy kryminalne to jest to , co kocham . Fascynuje mnie mózg i psychika mordercy , dlaczego i co sprawia , że zabijają .
Stałem przed drzwiami mieszkania Eleny i jej rudowłosej przyjaciółki , która przypominała elfa z baśni . Moja kolejna obsesja : książki . Czytałem dużo , nawet wtedy gdy miałem bardzo mało czasu lub nie miałem go wcale . Zadzwoniłem dzwonkiem i usłyszałem odgłos stóp . Po chwili drzwi otworzyły się i stanęła w nich ponętna brunetka w króciutkich szortach i bluzeczce odsłaniającej brzuch i przekłuty pępek . Przęknełem ślinę i niepewnie spojrzałem na jej twarz . Jakoś wszystko co wcześniej miałem do powiedzenia ulotniło się z mojej głowy na widok bladej , poszarzałej ze zmęczenia twarzy .
- Cześć . Chciałbym z tobą porozmawiać . – powiedziałem , udając pewnego .
- O czym ? – stała w drzwiach , nie uczyniła żadnego gestu . Po jej postawie widziałem , że nie chciała mnie tu , nie chciała wogule mnie spotkać . Nigdy .
- O twoim zemdleniu i wczorajszym wypadku .
- To nie jest twoja sprawa , masz mnie więcej nie nachodzić . - mówiła cicho , spokojnie , ale w jej oczach mogłem dostrzec stalowe nuty , które uświadomiły mi jak upartą osobą może się stać . Jednak ja też byłem uparty i moglibyśmy walczyć bardzo długo .
- Wplątałaś mnie w to , uratowałem cię i należą mi się jakieś wyjaśnienia . Gdyby nie ja możliwe , że przesiedziałabyś wczorajszą noc na komisariacie . – wypomniałem jej , a ona zagryzła wargę .
- Nie masz prawa nic ode mnie wymagać . Nie znasz mnie , ja nie znam ciebie . Naprawdę myślisz , że powiem cokolwiek o swoim życiu dla kompletnie obcej osoby ? Jeżeli tak , to jesteś idiotą . – dumnie uniosła podbródek i hardo spojrzała w moje oczy czekając na atak . Nachyliłem się nad nią i spojrzałem w piękne teczówki o barwie rozpuszczonej czekolady , okalane długimi rzęsami . Nie miała na sobie makijażu , ale i tak wyglądała pięknie . Nie cofnęła się , choć zauważyłem zdziwnie w jej oczach .
- Powiesz mi, inaczej będę cię dręczyć . Potrafię to robić bardzo długo . – moja „groźba’’ wywołała delikatne drgnięcie warg Eleny , jednak nie powstrzymała się i uśmiechnęła szeroko .
- Mogę zgłoscić to na policję .
- Nie boję się policji , mogę wejść ? – cichutkie westchnięcie i szersze otwarcie pozwoliło mi utwierdzić się w przekonaniu , że tę rundę wygrałem .
- Opowiem ci wszystko , jeżeli najpierw odpowiesz na moje pytanie . Wyłącznie pod tym warunkiem , inaczej możesz się zbierać . – zastrzegła , a ja skinąłem głową . Zaciekawiła mnie do tego stopnia , że zrobułbym wszystko , by usłyszeć tę historię , Razem przeszliśmy do kuchni .
- Chcesz coś do picia ?
- Wodę . – podała mi szklankę i sama usiadła po drugiej stronie wysepki obok siebie mając czysty notatnik i długopis . Czyżby była dziennikarką ? Spojrzałem na nią , obiecując sobie , że sprawdzę ją i od razu zbeształem się za zapomnienie o tym .
- Opowiedz mi trochę o sobie .
- Do 18 roku mieszkałem w domu dziecka , nie znam rodziców i nie mam żadnej rodziny . – powiedziałem i spojrzałem na brunetkę , moja odpowiedź jej nie poruszyła . Wyglądała spokojnie i notowała moje słowa .
- Nie wiesz kim byli twoi rodzice ? Ich dane personalne ? – była zniechęcona moimi mało dokładnymi informacjami i nie potrafiła tego zatuszować .
- Nie interesowałem się tym i nie wiem dlaczego to jest ci potrzebne . Czas na wyjaśnienia , Skarbie . – położyłem rękę na jej dłoni . Spojrzała na mnie ze zmarszczonymi brwiami i przerwała . A potem zaczęła mówić …

Po około 1,5 godziny skończyła mówić , a raczej opowiadać wmyśloną historię o duchach , magii , itp. Nie wierzyłem w ani jedno wypowiedziane słowo . Uważałem , że dla Eleny przydałby się dobry psychiatra i duża dawka leków .
- Nie wierzysz mi i uważasz , że jestem chora psychicznie . – opanowany ton głosu zadziwił mnie . Powinna się wściec , wkurzyć i wywalić mnie za drzwi . Chyba to spokojna osoba . Większość morderców była spokojna i niespokojna , ale to szczegół , o którym nie chciałem myśleć .
- Nie , raczej , że jesteś … - szukałem odpowiedniego słowa – osobą o zbyt bujnej wyobraźni .
- Milsze określenie pojebanych ludzi . Zapamiętam . – uśmiechnęła się smutno i wskazała ręką na drzwi . – Możesz iść nie obrażę się . – mogłem odejść , zapomnieć o tym wszystkim co usłyszałem , jej szalonej teorii . Jednak coś we mnie sprawiało , że chciałem jej uwierzyć . . Uważałem się za realistę , młodego mężczyznę , który twardo stąpa po ziemi , a chcę uwierzyć w coś co prawdopodobnie nigdy nie miało miejsca . Potarłem twarz w pełnym zniecierpliwienia geście , starając się zapanować nad emocjami i uczuciami . Moi rodzice , moja matka … miałaby zostać zabita ? Przerażał mnie fakt , że zwykła dziewczyna dowiedziała się na mój temat tak wiele i wydedukowała tak chorą historię . Zamiast słów „ nie wierzę ci ‘’ powiedziałem :
- Pomyślę nad tym i dam ci znać . – po czym wyszedłem , by oddalić się od niej jak najprędzej .

Oczmami Eleny :

Widziałam strach w jego oczach , tę niemą prośbę , bym zostawiła przeszłość i jego w spokoju . Wiem , że gdybym próbowała to zostawić , nie mogłabym spać spokojnie . Położyłam się na kanapie i przytuliłam policzek do miękkiej poduszki , rozmyślając o Nathanu . Choć mówił o domu dziecka bez emocji widocznych na zewnątrz , to jego dzieciństwo pewnie nie było zbyt szczęśliwe . Bez rodziców , którzy pocieszają , osuszają łzy i rozbawiają , z którym nastolatek kłóci się kiedy tylko może i których bardzo się kocha . Sama miałam tylko mamę , ale i tak moje życie z nią było cudowne . Pomagała mi , pocieszała , ale też potrafiła być surowa i wymagająca . Na to wspomnienie moje oczy się zeszkliły , a po policzku popłynęła duża błyszcząca łza . Tęsniłam za nią , tak bardzo mi jej brakowało .
Musiałam zbierać się do pracy , mój szef nienawidził jak się spóźniłam , ale nie przeszkadzało mu to do podrywania mnie . Dylan był 35-letnim facetem , rozwiedzionym , z dwójką dzieci . Lubował się w młodych pracownicach , a niektóre nabierały się na jego gierki , lecz ja nie byłam głupia . Chodziło mu tylko o sex . Ubrałam się w czarną spódniczkę , białą koszulową bluzkę i szpileczki . Czas na pracę .

Wykończona wchodziłam po schodach bloku na górę . Stawianie kroków sprawiała mi ogromną trudność . W ostatniej chwili złapałam się poręczy i osunęłam na ziemię . Leżałam , oddychając cieżko i starając się utrzymać przytomność umysłu . Wiedziałam , że telefon leży w torebce i mogę zadzwonić do Stelli , ale nie miałam na to siły .
- Elena ?! – usłyszałam głos Nathana , co bardzo mnie zdziwiło . Myślałam , że nie zblizy się do mnie i będzie się starać zapomnieć . A tu proszę . – Co się stało ? – poczułam zimną rękę na czole . – Dzwonię pk pogotowie . – zadecydował , ale złapałam go za dłoń .
- Nie trzeba . Jestem tylko zmęczona . – chłopak pomógł mi podnieśc się do pionu i zajrzał mi prosto w oczy .
- Na pewno nie potrzebujesz lekarza ?
- Nie .
- Co tu się dzieje ? – oboje usłyszeliśmy czyjś oburzony głos .
Tagi: sssssds
28.02.2014 o godz. 21:03
Oczami Eleny :
Nie wiedziałam dokąd biegnę , chciałam tylko jak najszybciej uciec z dusznego pomieszczenia pełnego niespokojnych dusz . Łzy zalewały moją twarz , prawie nic nie widziałam . Pisk opon wyrwał mnie z otępienia , z auta które zahamowało wysiadł czerwony na twarzy mężczyzną po 40-stce . Złapał mnie i zaczął potrząsać krzycząc coś gniewnie o pijanych gówniarach . Szarpałam się i chciałam uwolnić , lecz ten chciał dzwonić po policję . Cholernie się bałam .
- Elena ? – głos wydał mi się znajomy , lecz przez mgłę paniki nie mogłam przypomnieć sobie twarzy . – Mogę wiedzieć co się tu dzieje ? - spojrzałam w oczy Nathana , był zdezorientowany.
- Ta bezczelna smarkula wlazła mi pod koła auta . Mało brakowało a bym ją potracił . – jego głos brzmiał spokojniej , ale i tak byłam przerażona , na skraju paniki . Nathan ułagodził go , cały czas gładząc mnie po włosach . Nie wiem co zrobił , lecz podziałało . Zaprowadził mnie do pobliskiej ławki , gdy usiadłam przyklękną przede mnie . Nie patrzyłam w jego oczy , wiedziałam co w nich zobaczę : litość nade mną . Nienawidziłam , gdy ludzie patrzyli na mnie w ten sposób , czułam się wtedy gorsza.
- Powiesz mi co się tam stało ? – głos miał spokojny , spojrzałam na niego . Pokręciłam przecząco głową i znowu wbiłam wzrok w swoje dłonie . Westchnął , po czym zarzucił mi swoją skórzaną kurtkę na ramiona . Pomógł mi się podnieść , za co byłam bardzo wdzięczna . Nogi tak mi się trzęsły , że przez chwilę myślałam , że nie dam rady na nich ustać . Jednak jego silne ramię otoczyło mnie w tali i już czułam się trochę bezpieczniej . Szliśmy powoli w stronę mojego domu , uspokajałam się powoli . Czułam się głupio , nim zdążyłam się powstrzymać wyrwałam się mu i zaczęłam biec przed siebie . Chłopak dogonił mnie po kilku chwilach i złapał za ramiona , odwracając w swoją stronę .
Albo powiesz mi co się stało . albo będziemy tu stać tak przez całą noc . – żelazna nuta w jego głosie uświadomiła mi , że mówi poważnie i naprawdę nie odpuści .
- Możemy najpierw dojść do mojego domu ? Zimno mi . – był zbyt dobrze wychowany , by mi odmówić .

Siedzieliśmy w kuchni i popijaliśmy ciepłą herbatę . Nate nie naciskał , widocznie chciał bym sama zaczęła wyjaśniać , lecz jeżeli mam być szczera to nie wiedziałam od czego zacząć . I co najważniejsze: nie wiedziałam czy mogę mu powiedzieć . Odetchnęłam głęboko i starałam się uspokoić .
- Co chcesz wiedzieć ?
- Wszystko . – jego odpowiedź była natychmiastowa i wcale mnie nie zaskoczyła .
- A jeżeli nie mogę ci o wszystkim powiedzieć ?
- To powiedz to o czym możesz mówić . – przeszliśmy do salonu ; on usiadł na fotelu , a ja na kanapie . Skuliłam się , by zająć jak najmniej miejsca .
- Gdy pierwszy raz mnie zobaczyłaś , miałaś jakiś atak ?
- Coś w tym rodzaju . Taki jakby atak .
- A co się stało dziś ? – domyślił się , że to jest sprawa , o której nie mogę powiedzieć mu zbyt wiele i nie nalegał , za co byłam mu bardzo wdzięczna .
- Zobaczyłam coś … - nie wiedziałam jak ująć to w słowa . – co bardzo mną wstrząsnęło .
- Masz z czymś lub KIMŚ problemy ? – martwił się o mnie ? To chyba niemożliwe , większość ludzi nie zwracała na mnie uwagi , a teraz obcy chłopak się o mnie martwi . Było to ,jak dla mnie, dziwne .
- To nie tak . - zmęczona potarłam skronie . – Jest to bardziej złożone . Nic więcej nie mogę ci powiedzieć . – dokończyłam .
- Daj mi swój telefon . – zaskoczona zmianą tematu posłusznie podałam mu telefon . Wpisał coś szybko , po czym wstał .
- Masz mój numer na wypadek wytłumaczenia mi reszty . – powiedział i wyszedł . Wpatrywałam się w drzwi , z chęcią zawołania go . Oczywiście , nie zrobiłam tego .

Promienie słońca wpadające przez okno atakowały moje wrażliwe oczy . Nie miałam ochoty podnosić powiek , głębiej zagrzebałam się pod kołdrą . Moje ponowne zasypianie przerwało wejście jakiegoś „gościa” . Szarpnięciem zerwał ze mnie kołdrę , odsłaniając moje biedne ciało na pastwę promini słonecznych . Uniosłam powieki na milimetr i zobaczyłam wściekłą Stellę. Była jeszcze ubrana we wczorajsze ciuchy , więc z tego wywnioskowałam , że dopiero niedawno wróciła do domu .
- Gdzie ty byłaś ?! – jej głos zaatakował mnie , wbijając w mój mózg mnóstwo igiełek bólu . Skrzywiłam się i podparłam na łokciu .
- W domu . – odparłam bezmyślnie i zasłoniłam ręką oczy .
- Właśnie widzę !! Przez 2 godziny próbuję się do ciebie dodzwonić ,a ty nic !
- Spałam ! – teraz to ja się wkurzyłam . – Nie muszę cię o wszystkim informować . – wybiegłam do łazienki , gdzie zamknęłam się . Usiadłam na brzegu wanny i zapatrzyłam się w swoje odbicie . Rozmazany tusz do powiek i moja nienatruralnie blada twarz sprawiała wrażenie jakbym była chora . Zmyłam makijaż i wzięłam prysznic , po czym wyszłam na korytarz , ubrałam się i na paluszkach wyszłam z domu . Nie miałam ochoty na rozmowę z Stellą . Niezdecydowana ustałam na rogu ulicy z telefonem w dłoni . Miałam ochotę zadzwonić do Nate i wszystko mu wytłumaczyć . Podjęłam decyzję i zadzwoniłam

Oczami Nathana :

Wylegiwałem się w łóżku , w celu zaśnięcia na jeszcze kilka godzin . Prawie całą noc spędziłem zastanawiając się nad … Sam nie wiem nad czym . Chyba nad wczorajszym spotkaniem z Eleną , nie ogarniałem wszystkich swoich myśli . Widok niskiej brunetki w łapach jakiegoś faceta naprawdę mnie wystraszył . Bałem się w co mogła się wpakować . Pierwszy raz odczuwałem coś takiego w stosunku do jakiejkolwiek dziewczyny . Nie lubie przywiązywać się do ludzi oraz odkrywać przed nimi . Jest to zbyt niebezpieczne , ludzie wykorzystają każdą , nawet najmniejszą , słabośc innego człowieka . Przeciągnąłem się i przeczesałem palcami włosy . Dźwięk telefonu wyrwał mnie z ponurych rozmyślań . Byłem bardzo zaskoczony , gdy zobaczyłem , jednak kto dzwoni . Nie spodziewałem się odzewu z jej strony tak szybko .
- Hej . – brzmiała jakby do końca nie wiedziała po co dzwoni .
- Cześć , co tam ?
- Chciałam ci podziękować ,uratowałeś mnie przed dość nieładną sytuacją .
- A ty nie nie zrobiłaś nic , by mi podziękować . – lekki uśmiech wkradł się na moje wargi , gdy sapnęła z oburzenia .
- Co twoim zdaniem mam zrobić ? – próbowała być uprzejma i zdystansowana w stosunku do mnie , lecz nie bardzo jej to wychodziło .
- Powinnaś mi wszystko powiedzieć .
- Nie ma to sensu , i tak byś nie uwierzył . – zniecierpliwienie było słyszalne w jej głosie , nie mogła go pohamować .
- Powinnaś mi powiedzieć , potem sam podejmę decyzję w co wierzę , a w co nie . – byłem zły , że od razu mnie zaszufladkowała i nie dała mi podjąć decyzji .
- Nie uwierzysz , Nate nikt nigdy w to nie uwierzył . – wyszeptała i rozłączyła się .

Hej
Mam nadzieję , że się wam spodoba , buziaki , papapa :*
6065.jpg
Tagi: magia duchy
31.01.2014 o godz. 14:08
Oczami Eleny :

Przebrana w ten samy strój kelnerki jak zawsze ( białą koszulę i czarną spódniczkę + szpilki ) obsługiwałam klientów , przyjmowałam zamówienia . Nie chciałam pracować tu do końca życia , miałam plany i marzenia , lecz na razie z braków , środków nie mogłam pójść do swojej wymarzonej szkoły i zostać psychiatrą . Właśnie to było moje marzenie , być kimś kto pomaga ludziom , a nie duchom , mieć jakąś namiastkę normalnego życia . Restauracja w której pracowałam , nie była byle speluną , więc zarabiałam dość dobrze , lecz i tak dorabiałam w barze wieczorami i weekendami . Czasami trudno mi pogodzić pracę i duchy , lecz wiem , że muszę to zrobić Nie jestem słaba , dam sobie radę .

Oczami Nate :

Umówiłem się na randkę z najnudniejszą dziewczyną na świecie . Rose , może była i piękna , lecz nie miała za grosz rozumu . W jej głowie były tylko myśli o zakupach , makijażu i ciuchach . Wyszła do łazienki , gdzie spędziła już około 10 minut .
- Coś jeszcze dla , pana ? – głos , który rozległ się tuż obok , zmusił mnie do spojrzenia w bok . Mogłem podziwiać czarne włosy , które spływały po plecach i , no cóż … dość kształty tyłeczek . Nadal nie mogłem skojarzyć głosu z twarzą , w tej samej chwili dziewczyna odwróciła się i oblał mnie zimny pot . Chyba życie się na mnie wkurwiło , bo widok Eleny nie kojarzył mi się najlepiej . Z ulgą stwierdziłem , że ona mnie nie zauważyła . Rose wróciła .
Przez resztę wieczoru byłem rozkojarzony i niespokojny . Głupie uwagi blondynki doprowadzały mnie do białej gorączki .
Siedziałem w samochodzie przed restauracją w której spędziłem nieudany wieczór . Czekałem na Elenę , coś ciągnęło mnie do tej dziewczyny . Może chęć zrozumienia tej niecodziennej sytuacji , tamtego wieczoru ? A może po prostu moje niechęć do spokojnego życia ? Jedno drugiego nie wyklucza .
W końcu wyszła próbując zapanować nad włosami , które latały nad jej głową w porywach wiatru . Wysiadłem z samochodu i dopiero mnie zobaczyła . Znieruchomiała , a potem przyłożyła rękę do czoła . Wyglądała na zmęczoną . Podeszła do mnie , jej mina mówiła mi , że nie jest zadowolona z naszego spotkania .
- Co ty tu robisz ? – zaskoczyła mnie nienawiść w jej głosie .
- Czekam na ciebie , bo … - nie wiedziałem jak ująć to w słowa . - … chciałbym z tobą porozmawiać . – Elena wyminęła mnie , nie zaszczyciwszy mojej osoby nawet najmniejszym spojrzeniem .
- Nie mamy o czym ze sobą rozmawiać . – odwróciła się i zerknęła na coś za mną .
- Myślę , że mamy . – nadal upierałem się przy swoim , choć upór wydawał się bezcelowy . Dziewczyna obstawała przy swoim , nie miała zamiaru wyjaśniać mi niczego , mogłem odczytać to w jej oczach .
- Będę cię nękać . – krzyknąłem w jej stronę , gdy odchodziła .

Oczami Eleny :

Nie wiedziałam co myśleć , w mojej głowie pojawił się Nate oraz duch stojący obok niego . Kobieta nadal wyglądała żałośnie , smutek malował na jej policzkach szlaki , krwawymi łzami . Wiedziałam , że jeżeli chcę jej pomóc to muszę zbliżyć się do Nate , lecz na razie nie byłam na to gotowa .


3 października 2013 roku

Nowa dusza – nowe problemy . Jeszcze nie wiem jak mogę jej pomóc , związany z tą sprawą jest Nathan. Nowym duchem jest kobieta , wygląda na około 30 lat . Bardzo zmasakrowana , nawet nie zaczęłam szukać . Jednak nie mam nawet od czego zacząć poszukiwań , nie zaczęłam nawet , a już czuję , że tkwię w martwym punkcie . – zatrzymałam się na chwilę i zastanowiłam nad kolejnymi słowami – Mam nadzieję , że to nie Nathan to zrobił .


Sama nie wiem dlaczego dodałam te ostatnie zdanie . Wykreśliłam je szybko , po czym zamknęłam dziennik . Patrzyłam na młodych ludzi siedzących przy stolikach w mojej ulubionej herbaciarni . Niektórzy , tak jak ja , pisali w zeszytach , inni uczyli się do egzaminów . Chciałabym znaleźć się w tym samym świecie jak oni , bez duchów . Wypiłam ostatnie krople gorącej czekolady , a potem poszłam do domu .

Stella siedziała na kanapie , skulona czytała książkę . Popatrzyła na mnie znad okularów i uśmiechnęła się promiennie .
- Szykuj się . – powiedziała po czym poszła do swojego pokoju . Przyzwyczaiłam się , że ze Stellą się nie dyskutuje , gdy coś wbije do tej swojej głowy , jest gotowa doprowadzić to do końca . Wzięłam szybki prysznic , i ubrałam się w kusą czarną sukienkę i wysokie szpilki . Dzięki swojemu niskiemu wzrostowi , mogłam wybierać obuwie jakie tylko mi się podoba . Stella miała z tym więcej problemów .
Około 10 minut byłyśmy w swoim ulubionym klubie . Panował w nim zupełny luz , niektóre dziewczyny tańczyły na barze , a inne na specjalnych podestach z rurami do tańca . Nie było w nim żadnego striptizu . Stells od razu podeszła do baru , by poflirtować ze swoim ulubionym barmanem zostawiając mnie samą . Nie cierpiałam gdy to robiła , byłam zbyt nieśmiała , by bawić się sama , a ona chciała mnie z tego wyleczyć . Zamówiłam drinka . Po napiciu się nie czułam alkoholu , więc pomyślałam , że nie jest on wcale mocny , ale myliłam się . Już po 4 takich drinkach czułam szumienie w głowie , a mój krok był niestabilny . Najpierw tego nie zauważyłam , lub myślałam , że te duchy zostały wywołane zamroczeniem alkoholowym . Jednak nie , wszystkie kąty w sali zastały zdominowane przez duchy . Było ich za dużo , a niektóre miały straszne rany . Brak części ciał , czy nawet głowy … Przerażała mnie ta wizja , wiedziałam , że to przez alkohol , które sprawiał , że pozbywałam się pewnych zahamowań . Złapałam się za głowę i zacisnęłam powieki w geście desperacji . Nie podejmując żadnej racjonalnej decyzji , wybiegłam z klubu

Sorry , że tak dawno mnie nie było , ale jako, iż jest koniec semestru muszę ostro nadrabiać i walczyć o oceny . Mam nadzieję , że u was Sylwester był fajny i , że rozdział spodoba się wam .
pocałunek.jpg
Tagi: sorry
13.01.2014 o godz. 16:17
Oczami Nate :

Chciałbym móc powiedzieć , że dziewczyny zawsze mdleją na mój widok i tak teraz stało się z Eleną . Dziewczyna wtedy mogłaby zobaczyć mnie i pewnie aż dech jej zaparło z wrażenia . Jednak nigdy mi się to nie zdarzyło , a jej wygląd nie świadczył o owej sytuacji . Usta jej zsiniały , ręce zaciskała na jakimś niewidzialnym przedmiocie . paznokcie wbijała sobie w dłoń . krople krwi spadły na jasne panele . Najbardziej zdziwiło mnie zachowanie rudej : nie panikowała , tylko spokojnie przyklękła obok Eleny i położyła sobie jej głowę na kolanach . Zrobiłem to samo , jednak złapałem ją za rękę i powoli rozprostowywałem palce , czerwona ciecz nadal spływała po bladej skórze dziewczyny tworząc raobiące upiorne wrażenie wzory . Zauważam , że wyraz jej twarzy się zmienia , lekko trzepoce powiekami i po chwili mogę podziwiać ciepłe brązowe oczy ze śladami wilgoci w kącikach . Pomogłem jej podnieść się do pozycji siedzącej , po czym zdziwiłem się gdy odepchnęła mnie i przesunęła się w stronę rudej . Schowała twarz na jej ramieniu i wybuchnęła płaczem .
- Zabieraj swoje rzeczy i idź sobie , idź ! – głos dziewczyny brzmiał jakby była autentycznie przerażona . Wstałem , przerzuciłem plecak przez ramię i poszedłem w stronę wyjścia . Przy drzwiach dogoniła mnie Stella .
- Przepraszam cię za Elenę – wyglądała tak jakby zmęczyłą ją całe to zajście . – Nie mogę ci tego wytłumaczyć , jednak mogę domyślić się jak się czujesz .
- Nie trudno zgadnąć . – wymruczałem .
- Muszę iśc do niej , ale skontaktuje się z tobą . Ja lub Elena . - gdy zamykała za mną drzwi ,zobaczyłem stojącą w przejściu Elenę .
Gdy tylko zaszedłem do domu , z lodówki wziąłem piwo i patrząc na uliczne latarnie starałem się rozgryźć tajemnicę obu młodych kobiet . Jedyne wyjaśnienie jakie przychodziło mi na myśl to , że brunetka jest po prostu chora psychicznie . Możliwości było dużo , byłem zbyt zmęczony , by je wszystkie roztrząsać . Wziąłem szybki prysznic , po czym poszedłem do swojego pokoju . Na łóżku rozwalił się Kapsel , powitał po merdając ogonem , lecz gdy tylko zwaliłem go z pościeli , poszedł gdzieś obrażony .

Z pięknego snu wtrwał mnie dźwięk budzika i lizanie po twarzy . Minus posiadania psa : zawsze cię budzi. Plus: nic nie przychodzi mi do głowy . Wstaję i prawie od razu klnę na widok godziny na budziku . Nie ma szans bym dziś choć trochę pobiegał ledwo mam czas na szybki prysznic i wypicie jednej filiżanki kawy . Do pracy przychądzę równe z czasem , a i tak Jack jest już wściekły . Daję mi listę prac do wykonania , po czym znika w swoim biurze . Wychyla nosa na chwilę żeby poprosić mnie o kawę i zamówieniu czegoś do jedzenia .

Oczami Eleny :

Obudziłam się czując , że moja kotka rozwaliła się w poprzek mojej szyji , planując zamordowanie mnie orzez uduszenie . Sciągnęłam ją z siebie uważajac na ostre pazurki i podniosłam się do pozycji siedzącej .Na przypomnienie wczorajszego wieczoru i mojego zachowania w stosunku do nieznajomego ogarnął mnie palący wstyd , a moje policzki zapłonęły czerwienią . Jeszcze nigdy nie straciłam nad sobą kontroli , jednak widok zmaltretowanej kobiety z widocznymi siniakami , i siną obręczą wokół szyji wstrząsnął mnie , wszelkie zapory we mnie runęły . Z moich wspomnień wynika , że jeszcze nigdy żadne zdarzenie nie wchłonęło mnie z taką gwałtownością i wyrazistością . Czułam się jakbym to ja dusiła się , jakby to mi szorstka lina wrzynała się w szyję . Uważnie popatrzyłam na swoje dłonie z widocznymi rankami i zaczęłam zastanawiać się jak odebrał całe to wydarznie chłopak . Pewnie pomyśłam , że jestem chora psychicznie i straciłam szansę na bliższą znajomość . Rozgoryczona wtuliłam twarz w poduszkę i wrzasnęłam z bezsilności . Musiałam przyznać sama przed sobą , że coraz trudniej zapanowac mi nad sobą przez zmęczenie . Nie usłyszłam , że Stells weszła do pokoju , dopiero zobaczyłam ją jak stała nade mną z zaniepokojoną miną .
- Hej , jak tam ? – przysiadła na brzegu łóżka uważając , by nie przygnieść Klary leżącej pod kołdrą .
- Źle . – przyznałam ponuro i wstałam . Podeszłam do toaletki , usiadłam na krześle i zaczęłam rozczesywać długie , splątane pasma . Bladość mojej twarzy i ciemne cienie pod oczyma , kontrastowały ze sobą , już wcześniej byłam chuda , lecz teraz bez problemu mogłam policzyć wszystkie swoje żebra . Wiedziałam , że po paru latach , prawdopodobnie w wieku 25 lat będę wyglądała na 40 . Ciężko mi było o tym myśleć .
- Elena , to co wczoraj się zdarzyło … ? Co widziałaś ? - powiedziałam jej wszystko , nie zatajałam niczego . Pionowa zmarszczka między jej brwiami świadczyła o tym , że zastanawia się nad prostym i jak najbezpieczniejszym rozwiązaniem dla mnie . – Chyba , powinnaś o tym zapomnieć . – wzięłam do ręki mój czerwony dziennik w którym opisywałam każdą sprawę z osobna . Jednak na dźwięk jej słów , zamarłam z długopisem w ręku i skierowałam swe spojrzenie w jej stronę .
- Jak . Tak . Możesz ? - wściekłość sprawiła , że moje policzki poczerwieniały , a puls przyśpieszył . – Wyjdż ! – wrzasnęłam w jej stronę , Stella wyszła posłusznie zamykając za sobą drzwi . Klara wskoczyła mi na kolana i wbiła pazury w udo , co pozwoliło mi otrzeźwieć . Nic jednak nie mogłoby złagodzić mojego gniewu , wywołanego jej słowami .

2 października 2014

Skończyłam pomac dla szesnastoletniej Mary Smith , która zgineła w skutek pobicia przez swoijego o 4 lata starszego chłopaka . Dziewczyna zginęła 17 grudnia i policja nie odnalazła ciała oraz sprawcy . Tylko dzięki jej pomocy , udało mi się odkryć szczegóły zabójstwa . Krótkie spotkanie ducha z zabójcą , tak bardzo wstrząsneło sprawcą , że zgłóosił się na policję i przyznał się do zabójstwa oraz ujawnił miejsce ukrycia ciała . Nim do tego doszło , oczywiście o tym zapomniał . Muszę jednak przyznać , że ta sprawa zajęła mi prawie półtora miesiąca i była bardziej wyczerpująca od reszty .
Elena Brown


Skończywszy notatkę wzięłam prysznic , potem ubrałam się i poszłam do kuchni . Stella wyszła już do pracy , nadal byłam na nią zła , lecz nie chciałam się z nią kłócić . Zjadłam śniadanie i podjełam decyzję : zajmę się sprawą maltretowanej kobiety , nie pozwolę , by bydlak który jej to zrobił nadal bezkarnie chodził po świecie . Oznaczało to też , że będę musiała zbliżyć się do przystojnego bruneta , który pewnie miał mnie za wariatkę . Zaczynał się cudowny czas .

Hej !
Za niecałe trzy dni na dużych saniach , z worem prezentów przybędzie do nas Mikołaj . Dla grzecznych dzieci będzie miał prezenty , dla tych złych różgi . Ja powinnam dostać cały zapas rocznych rózg , jaki Mikołaj ma , bo grzeczna byłam chyba w 1 klasie . Potem już nie . Nie wiem czy po tym rozdziale coś wstawię przed świętami , więc już teraz chcę złożyć wam życzenia świąteczne i noworoczne . Sama nie jestem fanką świąt Bożego Narodzenia , drażni mnie sztuczna atmosfera , lecz … Prezenty lubię , je każdy lubi .
Wszystkiego dobrego , żeby jedzenie wam smakowało , żebyście dostali jak najwięcej prezentów (oczywiście tylko tych wymarzonych) . Chcę żeby kolejny rok był dla was szczęśliwy , pokażcie , że dacie radę , zróbcie na złość ludziom którzy was nie cierpią i jeżeli w tym roku się wam nie udało , to w następnym macie dopiec im jak tylko się da . Nie pozwólcie , by ktoś sprawił , że zwątpicie w siebie . Pamiętajcie – jesteście najlepsi , spełnicie swoje wszystkie marzenia , jak nie teraz , to jutro i żaden wróg wam w tym nie przeszkodzi ! Życzę wam też , jak największej weny , która nigdy was nie opuści .
Dominika”pinkgirlsweet”
23.12.2013 o godz. 09:27
Oczami Eleny :

Siedziałam w bibliotece , w której o tej porze nie było zby wielu ludzi . Przeglądałam którąś tam z kolei książkę , gdy usłyszłam ciche szuranie krzesła i obok mnie usiadł przystojny brunet . Ciemne włosy miał lekko wilogotne od londyńskiej pogody . Może i byłam widzącą , ale zauważałam takie rzeczy jak przystojny chłopak . Ze sobą miał stosik książęk , ale nie widziałam tytułów . Choć bardzo mi się spodobał nie miałam zamiaru odezwać się do niego .
Hej El , potrzeba ci coś jeszcze ? – obok stolika zatrzymała się Stella . – dziewczyna odrzuciła swoje wiecznie kręcone włosy na plecy i usmiechnęła się do mnie . Byłam pewna , że zauważyła moje zmęczenie , bo po kilku chwilach , zaczęła pakować książki do mojego plecaka . – Dość na dziś . Potrzebujesz odpoczynku , Mała . – wiecznie wkurzałam się , gdy ten rudowłosy potwór nazywał mnie tak w miejscach publicznych , lecz ona nic sobie z tego nie robiła . Westchnęłam cicho i podniosłam się z miejsca . Prawie od razu za uważyłam ducha krążącego między regałami , ale starałam się nie zwracać na to uwagi . Nie mogłam pomóc im wszystkim , łączenie się z duchem było bardzo wyczerpujące , a ja byłam zbyt słaba . Delikatnie zakręciło się mi w głowie i oparłam się o ramę krzesła . Chłopak obrzucił mnie bacznym spojrzeniem , lecz nim cokolwiek się stało zawroty głowy minęły . Stella jednak patrzyła na mnie zaniepokojonym wzrokiem . Rozumiała moją potrzebę pomocy niektórym duchom , lecz nie przebolewała faktu , iż przez nie czułam się wyczerpana fizycznie i psychicznie . Teraz też tak było , duch którego sprawę zakończyłam parę godzin wcześniej zabrał mi dużo siły . Za wszystko trzeba płacić .

- Powinnaś trochę zestopować z duchami . – wiedziałam , że Stella wróci do tego tematu , lecz i tam wytrzymała bardzo długo . Dopier gdy zjadłyśmy kolację w barze , znów zaczęła drążyć . – Mówię serio , Eleno . Pomagasz zmarłym i nie zwracasz uwagi na swoje zdrowie . – zachowywała się jak nadopiekuńcza matka , ale i tak bardzo ją kochałam .
- Nic mi się nigdy nie stało . Przecież wiesz , że zawsze jestem wyczerpana , po ostatnim , najdłuższym kontaktowaniu się z duchem .
- Jednak musiałaś zauważyć , że z każdym nowym duchem ubywa ci tej energi . Jestem zmęczona , masz zawroty głowy . Powinnaś to skończyć . – pewnie gdybym lepiej nad sobą panowała nie powiedziałabym jej paru przykrych słów , lecz byłam zbyt wyczerpana , by bawić się w grzeczność .
- Może mi powiesz jak mam zignorować ducha matki , która chce wiedzieć czy jej dzieci żyją , albo kto ją zabił ? Jak mam zignorować ducha małego chłopca , który siłą został oderwany od rodziców ? Jeżeli ty potrafisz , to powiedz mi jak ? - popatrzyłam jej prosto w oczy o barwie zielonych liści . Teraz te oczy były smutne . Poczułam się strasznie źle wiedząc , ze to przeze mnie . – Stella , przepraszam . Jestem wykończona i może po części masz rację , ale … ja nie potrafię im nie pomagać .
- Ja też cię przepraszam , Elena . Widziałam , że jesteś zmęczona , a musiałam cię wkurzać . Chodźmy do domu . – zapłaciłyśmy rachunek i wyszłyśmy na ulicę skapaną w blasku ulicznych latarni .

Usiadłam przy biurku wchodząc na swoje konto na FB . Wydaje się to dziewne , jakbym miała dwa życia . Jedno normalne życie , czyli przyjaciele , praca , a drugie to duchy . Dla mnie to pierwsze zycie było trudniejsze . Nadal czułam się jak dziwadło , po prostu nie byłam normalna .

Oczami Nathana :

Wychodziłem z biblioteki , tuż przed zamknięciem . Po całym dniu pracy , byłem zmęczony i zirytowany . Nic mi się nie udawało . Miałem ochotę krzyczeć niczym siedmioletnie dziecko . Praca asystenta w londyńskiej gazecie wydawała mi się wspaniała przez pierwsze 5 sekund . Potem zaczęło być okropnie . Zbierałem materiały , umawiałem Jacka , a jedyne co dostawałem to kolejne rozkazy . Potrafiłbym napisać każdy artykuł sto razy lepiej od tego zapatrzonego w kasę i panienki dziada . Wszedłem do mieszkania , gdzie powitał mnie mój pies , czarny labrador imieniem Kapsel .
- Siema , stary . – pogłaskałem psa , po czym razem przeszliśmy do kuchni . Nałożyłem mu karmy , a sam przeszedłem do pokoju , który pełnił funkcję salonu i gabinetu . Włączyłem telewizor i zapatrzyłem się w wieczorne wiadomości .
- 6 ofiar śmiertlenych w wypadku … - głos spikera wyrwał mnie z jakiegoś zamyślenia , zamurugałem oczyma i usłyszałem ciche buczenie telefonu w plecaku . Pierwsze czerwone światło : nie taki mam dzwonek , drugie : mój plecak ma inny kolor ! Szybko wyciągnałem telefon , by zobaczyć jak ktoś imieniem James rozłacza się . Miałem ochotę rzucic tym telefonem . Pewnie ta cizia z biblioteki zamieniła plecaki . Świetny koniec tygodnia . Poszperałem w plecaku i znalazłem portfel dziewczyny i jej prawo jazdy . Wiedziałem jak się nazywa i gdzie mieszka , więc , by nie odkładać sprawy na później złapałem kurtkę , ten nieszczęsny plecak i pognałem do Eleny Brown , by wyjaśnić całą sytuację .

Stałem przed drzwiami domu dziewczyny i nie po raz pierwszy zacząłem uważać ten pomysł za głupi . Było około 23 , więc Elena mogła spać , wyjść na imprezę czy coś . W końcu postanowiłem zapukać . Czekałem chwile i już miałem zamiar odejść , lecz drzwi otworzyła mi rozczochrana brunetka w piżamie . Zaspanymi oczyma wpatrywała się we mnie nic nie rozumiejąc .
- Tak ? – była ostrożna , nieufna .
- Hm , dziś w bibliotece siedzieliśmy obok siebie i … chyba przez przypadek wzięłaś mój plecak . – czułem się naprawdę głupio .
- Naprawdę ? – dziewczyna otworzyła szerzej oczy i spojrzała na swój plecak . – Jezu , tak mi głupio ! – otworzyła szerzej drzwi i wbiegła do środka . Zaciekawiony zrobiłem krok naprzód i znalazłem się w korytarzyku prowadzącym do kuchni . – Wejdź do kuchni ,zaraz oddam ci plecak . – krzyk Eleny rozniósł się po pomieszczeniu . Wszedłe dalej i zobaczyłem rudowłosą przyjaciółkę dziewczyny , czytająca z nogami opartymi na stole .
- Hej . – dziewczyna nie obdarzyła mnie nawet jednym spojrzeniem .
- Siema . – po przedłużającej się chwili milczenia , Elena weszła do środka z moim plecakiem . Byłem zadowolony , że cała ta sytuacja skończy się .
- Jeszcze raz przepraszam cię , nic nie zauważy … - przerwała w pół słowa i spoglądała przerażona w coś za mną . Jej twarz nabrała trupio bladego koloru , usta zsiniały , a potem zemdlała .

Hej !

Tamto opowiadanie się skończyło , więc zaczęłam pisać kolejne . Poszłam w kompletnie innym kierunku , inny rodzaj , wiem że niektórym nie spodoba się ta zmiana i możliwe , że paru obserwujących mnie opuści . Mam nadzieje , że będzie ich jak najmniej . Komentarze są mile widziane , ale nie wymagam ich . Od razu mówię , że nie wiem w jakich odstępach czasu będą pojawiać się rozdziały . Prowadzę trzy blogo , więc mam nadzieję , że mnie zrozumiecie . Niedługo też wstawie coś na resztę blogów .
Gimnazjum to nie przelewki , musze powoli wybierać szkołę średnią . Niby to dopiero 1 gomnazjum , ale nie lubię odkładać niczego na później . Do następnego  !
55.jpg
10.12.2013 o godz. 16:40
pinkgirlsweet
Ash
Skąd: Suwałki
O mnie: Mówią mi: Ty nie masz problemów, niczym się nie martwisz, masz wszystko co chcesz, zawsze chodzisz uśmiechnięta. Tak wiem, umiem dobrze grać.
statystyki